Kierowcy utknęli wczoraj na wiele godzin w korku na trasie ekspresowej S7 koło Ostródy. Wiceminister infrastruktury przyznał, że problem spowodowali kierowcy ciężarówek. Nie wszyscy mieli odpowiednie ogumienie i wyprzedzali się, choć to zakazane
Zator drogowy na S7. Według raportów resortu infrastruktury spowodowali go kierowcy ciężarówek Fot. Policja
Dla kierowców jadących drogą ekspresową S7 w okolicach Ostródy wtorek (30 grudnia) okazał się czarnym dniem. W tym rejonie zaatakowała śnieżyca. I choć na drogach pracowało w tamtym rejonie ponad 20 pojazdów utrzymania, droga została zatarasowana.
Już z doniesień kierowców w mediach społecznościowych widać było, że to nie zaspy śniegu są problemem. Ludzie tkwili w wielokilometrowych korkach, choć widać było, że trasą da się jechać.
Okazało się, że problem stworzyli kierowcy samochodów ciężarowych, którzy zatarasowali oba pasy ruchu drogi ekspresowej. Przyznał to dziś oficjalnie wiceminister infrastruktury Stanisław Bukowiec.
– Oprócz oczywiście obfitych opadów śniegu, problem spowodowały pojazdy ciężarowe – mówił Bukowiec podczas konferencji. Dodawał, że z raportów po zdarzeniu wiadomo już, że część samochodów ciężarowych nie miała odpowiedniego ogumienia. W dodatku kierowcy ciężarówek łamali zakaz wyprzedzania.
W ten sposób minister sam zakreślił też znany od lat polski problem prawny – nad Wisłą nie ma wymogu posiadania w samochodzie opon zimowych lub całorocznych z zimową homologacją nawet wówczas, gdy na drogach leży śnieg. Policja nie może wystawić mandatu jeżdżącym na oponach letnich.
Wiedział o tym doskonale także poprzedni minister infrastruktury Andrzej Adamczyk (PiS), ale nie zmienił prawa.
W Polsce wystarczyłyby zapisy podobne do czeskich, które zobowiązują kierowcę do posiadania odpowiedniego ogumienia w warunkach zimowych. To kierowca sam ma wybrać moment, w którym powinien zmienić opony.
Na autostradach i ekspresówkach pługi muszą ruszyć maksymalnie po 4 godzinach od opadów śniegu
W Polsce drogi mają różne priorytety odśnieżania. Pierwszym priorytetem objęte są autostrady i drogi ekspresowe. W przypadku tych tras służby drogowe mają obowiązek zając się usuwaniem śniegu maksymalnie do 4 godzin po tym, gdy spadnie. Śliskość na drodze powinna być usuwana maksymalnie do 3 godzin po wystąpieniu.
Przed wyjazdem sprawdzaj pogodę i przygotuj się do zimy w aucie. Jak?
Tysiące osób tkwiących przez kilka godzin w korku na S7 w praktyce – niestety – sprawdziło, jak ważne jest przygotowanie się do zimowej trasy samochodem.
Podczas wyjazdów zimą w góry bądź przy prognozach zwiastujących śnieżyce, warto zabrać do samochodu:
– termos z ciepłym napojem
– wodę
– prowiant
– koc
Te rzeczy pozwolą w przypadku utknięcia przeczekać komfortowo do momentu nadejścia pomocy.
Ważnym jest też, by pamiętać o zatankowaniu auta tak, by mieć zapas paliwa do ewentualnego ogrzewania się podczas utknięcia w śniegu czy zatorze drogowym. Zimą kierowcy powinni oprócz opon zimowych mieć też w bagażniku łańcuchy śniegowe – te pozwolą wydostać się z najtrudniejszych sytuacji (a w górach są na niektórych trasach zimą obowiązkowe). W miarę możliwości warto w bagażniku mieć też składaną łopatę, by mieć szansę odkopać samochód w śniegu.