Connect with us
Statystyki 2026
  • Zabici w wypadkach - 494
  • Ranni w wypadkach - 8706
  • Kierowcy po alkoholu - 36203
  • Średnia liczba wypadków dziennie: 47.14
  • Średnia liczba zabitych dziennie: 3.09
  • Średnia liczba rannych dziennie: 54.41
  • Zabici w wypadkach - 494
  • Ranni w wypadkach - 8706
  • Kierowcy po alkoholu - 36203
  • Średnia liczba wypadków dziennie: 47.14
  • Średnia liczba zabitych dziennie: 3.09
  • Średnia liczba rannych dziennie: 54.41

Prawo

„Oślepiło mnie słońce”. Tym w sądzie kierowca sobie tylko zaszkodzi

Opublikowano

-

Kroniki policji pełne są informacji, w których po wypadkach kierowcy tłumaczyli się „oślepieniem przez słońce”. Niektórym wydaje się to dobrą wymówką. Sądy widzą to inaczej – jeśli jechałeś nic nie widząc, twoja wina będzie większa

Zdjęcie ilustracyjne. Zachodzące słońce może utrudniać widoczność na drodze Fot. CC0

W informacjach po wypadkach jak bumerang powraca wciąż hasło „oślepiło mnie słońce”, które podają sprawcy wypadków. Tak mówił na przykład kierowca, który w lutym w Warszawie na skrzyżowaniu ulic Tarchomińskiej z Białostocką wjechał w 72-letnią kobietę na przejściu dla pieszych.
To samo twierdziła 72-letnia kierująca Toyotą, która w listopadzie 2024 roku w Makowie Mazowieckim wjechała na przejściu przy ulicy Pułaskiego w 70-letnią kobietę. Policjantom tłumaczyła, że oślepiło ją słońce.

Ten argument wydaje się szansą na zmniejszenie winy sprawcy wypadku. Przed sądem jednak ich pograża.

Słońce przeciw kierowcy

Słoneczny dzień, prosta droga, oznakowane przejście dla pieszych i kobieta przechodząca przez pasy. Nadjeżdżający kierowca Toyoty nie ustąpił jej pierwszeństwa, nie zwolnił i nie zahamował, dopóki nie uderzył pieszej. Karetka zabrała ją do szpitala z wieloodłamowym złamaniem piszczeli, kości strzałkowej, żeber, z urazem głowy oraz z raną szarpaną.

Linia obrony oskarżonego była prosta i przewidywalna, jak w wielu takich przypadkach. Próbował umniejszyć swoja winę przekonując, że oślepiło go słońce, więc nie widział ani momentu wejścia pieszej na pasy, ani jej poruszania się po przejściu. Dla sądu nie była to jednak okoliczność łagodząca. Wręcz przeciwnie – obciążająca.

Sprawę wypadku rozpatrywał Sąd Rejonowey w Bełchatowie. 5 grudnia 2025 roku (sygn. akt II K 591/25) stwierdził, że powoływanie się na oślepiające słońce nie łagodzi winy kierowcy, lecz ją pogłębia. Powód? Trudne warunki widoczności podnoszą wymagany poziom szczególnej ostrożności przed przejściem dla pieszych. Sąd dodał, że samo nieprzekraczanie dopuszczalnej prędkości niczego tu nie zmienia, ponieważ tempo jazdy, jakie wybrał kierowca, nie pozwalało mu zareagować na to, co działo się przed pojazdem, a właśnie tego wymaga od kierowcy obowiązek dostosowania prędkości do panujących warunków.

„Okoliczność natomiast, która utrudniała kierującemu pojazdem obserwację drogi w postaci niesprzyjającego kąta padania promieni słonecznych nie umniejsza stopnia naruszenia obowiązku zachowania szczególnej ostrożności przy dojeżdżaniu do przejścia dla pieszych, a wręcz przeciwnie. Tak naprawdę ewidentnie przemawia to przecież za naruszeniem obowiązku zachowania szczególnej ostrożności, gdyż w takich warunkach drogowych prowadzenie pojazdu z prędkością dopuszczalną na tym odcinku drogi miało niewiele wspólnego z dostosowaniem się uczestnika ruchu do warunków i sytuacji zmieniających się na drodze w stopniu umożliwiającym odpowiednio szybkie reagowanie” – czytamy w uzasadnieniu.

Zatem kierowca, który po takim wypadku w sądzie mówi o słońcu, sam się pogrąża. Skoro przyznaje, że nie widział drogi przed sobą, to jednocześnie przyznaje, że jechał na ślepo, a mimo to nie zwolnił i nie zatrzymał pojazdu.

Znak D-6 nie jest dekoracją

Sam znak przejścia dla pieszych jest wprost poleceniem zwolnienia. Przepisy stanowią, że kierujący pojazdem zbliżając się do miejsca oznaczonego tym znakiem jest obowiązany zmniejszyć prędkość tak, aby nie narazić na niebezpieczeństwo pieszych znajdujących się w tych miejscach lub na nie wchodzących.

Zwalnianie nie zaczyna się więc w chwili, gdy pieszy postawi nogę na asfalcie, lecz dużo wcześniej, w chwili, gdy kierowca dostrzega sam znak i pieszych, którzy są w pobliżu. Jeżeli zaś dodatkowo w oczy świeci słońce, ten obowiązek nie znika, lecz rośnie, ponieważ szczególna ostrożność w warunkach ograniczonej widoczności oznacza redukcję prędkości proporcjonalną do tego, ile kierowca faktycznie widzi przed sobą.

Podobnych wyroków jest więcej

Identyczne stanowisko sądów w takich sprawach można znaleźć w wyrokach z różnych części Polski i z różnych lat.

W sprawie o sygnaturze IV Ka 785/23 Sąd Okręgowy w Piotrkowie Trybunalskim rozpatrywał 30 stycznia 2024 roku apelację kierowcy, który podczas skrętu w lewo uderzył w motocyklistę. Obrońca argumentował, że oskarżony w swoim mniemaniu zachował szczególną ostrożność. Sąd w uzasadnieniu napisał wprost, że „każdy rozsądny kierowca w sytuacji oślepienia przez słońce nie kontynuowałby manewru skrętu w lewo, tylko zatrzymał pojazd upewniając się, czy nikomu nie zajedzie drogi”.

W sprawie o sygnaturze II K 505/16 Sąd Rejonowy w Kętrzynie wyrokiem z 26 maja 2017 roku skazał kierowcę, który potrącił kobietę wykonującą prace drogowe. Tłumaczył, że oślepiające słońce uniemożliwiło mu dostrzeżenie znaków ostrzegających o robotach na drodze, a w konsekwencji także samej pracującej tam kobiety. Sąd nie przyjął tej argumentacji i powołał się w uzasadnieniu na wyrok Sądu Najwyższego z 24 marca 1958 roku, w którym stwierdzono, że „kierowca oślepiony i niewidzący przed sobą drogi ma obowiązek zatrzymania pojazdu na prawej krawędzi drogi do czasu póki przeszkoda widoczności nie minie, lub też posuwać się z szybkością przystosowaną do pola swego widzenia”. Sąd kętrzyński dodał, że „oślepienie słońcem [i inne okoliczności] w żaden sposób nie wyłączają odpowiedzialności karnej oskarżonego”.

Zatem oślepiające słońce nie jest argumentem na korzyść kierowcy już od wyroku Sądu Najwyższego z 1958 roku. Polskie orzecznictwo doszło do tego już w czasach, gdy drogach jeździły Warszawy M-20.

Andrzej Łapa