Connect with us
Statystyki 2026
  • Zabici w wypadkach - 306
  • Ranni w wypadkach - 5095
  • Kierowcy po alkoholu - 22698
  • Średnia liczba wypadków dziennie: 39.36
  • Średnia liczba zabitych dziennie: 2.76
  • Średnia liczba rannych dziennie: 45.9
  • Zabici w wypadkach - 306
  • Ranni w wypadkach - 5095
  • Kierowcy po alkoholu - 22698
  • Średnia liczba wypadków dziennie: 39.36
  • Średnia liczba zabitych dziennie: 2.76
  • Średnia liczba rannych dziennie: 45.9

Rozmowy i opinie

10 punktów karnych za obcierkę. Skandaliczna metoda policjantów

Opublikowano

-

Za spowodowanie kolizję na drodze grozi dziś 10 punktów karnych. Problem w tym, że polska policja wymierza taką karę nawet za obcierkę na parkingu. Tak próbuje zniechęcić ludzi do wyzwania drogówki do błahych spraw. Zamiast ukrócić to skandaliczne zachowanie, MSWiA proponuje, by tacy kierowcy nie mogli kasować punków karnych. Coś poszło mocno nie tak i musimy to zmienić

Łukasz Zboralski
Łukasz Zboralski, redaktor naczelny brd24.pl, autor „Drogowego Zera” w Kanale Zero Fot. brd24.pl

W Polsce policja karze kierowców za kolizję grzywną i punktami karnymi. Nie ma tu żadnych kontrowersji. Mogą to być poważne zdarzenia – np. nieustąpienie pierwszeństwa na skrzyżowaniu, czy najechanie na pieszego na pasach – które jakimś dobrym zrządzeniem losu kończą się jedynie delikatnymi obrażeniami u poszkodowanych. Jeśli obrażenia nie powodują u poszkodowanego rozstroju zdrowia na okres powyżej siedmiu dni, wszytko kończy się na mandacie i punktach karnych.

Od 2022 r., gdy po 30 latach urealniliśmy kary dla kierowców w Polsce, za wykroczenie spowodowania „zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym” art. 86 1 i 1a Kodeksu wykroczeń) policja przyznaje 10 punktów karnych.

Seniorzy karani za obcierki

Problem w tym, że polska policja nierzadko przyznaje grzywnę i tych 10 punktów karnych za rzeczy, które naprawdę nie stanowią poważnego zagrożenia. Mam na to dowody, bo od dwóch lat na kursach reedukacyjnych dla kierowców kasujących punkty karne, spotykam ludzi, którzy dostali niesłusznie tak surową karę. Zwykle są to starsi wiekiem kierowcy, którym nie poszły jakieś manewry przy niskiej prędkości.

Pamiętam starszego pana, który wyjeżdżał tyłem na ulicę i skręcając dotknął auto sąsiada. Rysa była, sąsiad wezwał policję. Funkcjonariusze wlepili 10 punktów karnych.

Pamietam seniorkę, która wyjeżdżając z miejsca parkingowego lekko zarysowała zderzak samochodu stojącego obok. Schemat ten sam – wezwanie policji, która wlepiła jej 10 punktów karnych.

Tacy ludzie mają poczucie głębokiej niesprawiedliwości. I w pełni się z nimi zgadzam. Nie powinno karać się tak samo wysokimi punktami kogoś, kto popełnił drobny błąd, który nie stwarzał poważnego zagrożenia i tak samo kogoś, kto spowodował poważną kraksę, tyle, że bez poważnych obrażeń u jej ofiar.

Tego rodzaju kursantów, wśród tysięcy osób, z którymi się spotykałem, nie jest większość. Nie mogę też jednak niestety powiedzieć, że spotykam ich rzadko. Oni zwykle nie mają więcej punktów karnych za inne wykroczenia. Przychodzą usunąć 6 punktów karnych na kurs, bo drżą o utratę prawa jazdy. Boją się, że trudno byłoby im je odzyskać.

Policja ośmiesza dobry system

Policja w Polsce zawsze na drodze może kierowcę pouczyć. Zawsze. I nie raz opisywałem, jak robi to wobec kolegów w mundurze, którzy dopuszczają się naprawdę poważnych wykroczeń. Dlaczego więc wobec kierowców, którzy komuś otarli auto, ta sama formacja tak chętnie sięga po karę z paragrafu 86?

Odpowiedzi nie szukałbym w jakieś złośliwości funkcjonariuszy. Ona schowana jest ciut głębiej. Policjantów brakuje, a ci, którzy są, na brak zajęć w ciągu dnia nie narzekają. Wybrali więc sobie sposób na to, by zniechęcać ludzi do wzywania drogówki do nieistotnych zdarzeń. Dają po 10 punktów karnych, by ludzie w takich sprawach zaczęli się bać wzywać policję.

To bardzo zły sposób, który i tak żadnego problemu nie rozwiązuje. Ten bowiem ukryty jest gdzieś indziej.

Owszem, każdy z nas po kolizji może spisać oświadczenie i zakończyć rzecz między sobą. Rządowa aplikacja mObywatel ma już nawet funkcję mKolizja. Jeśli obaj uczestniczy zdarzenia drogowego mają aplikację, mogą razem potwierdzić, kto zawinił, a kto jest poszkodowanym, dodać zdjęcia i rozjechać się do domów.

Sęk w tym, że po kolizjach sprawcy czasem wycofują się z przyznania do winy. I wówczas zaczynają się sądowe batalie. Choć takie sprawy powinno rozstrzygać się w 15 minut, w polskich sądach trwają czasami po dwa lata. Pierwszym problemem jest zatem słabość prawa i niewydolność wymiaru sprawiedliwości (lub brak ochoty, by wydolnym zaczął być).

Drugi problem to auta firmowe, najczęściej w leasingach. I tu – niestety – leasingodawcy często stawiają wymaganie, by po kolizji powstała policyjna notatka. To nie jest ani mądre, ani potrzebne.

Jak z tym skończyć?

Takie postępowanie policji po kolizjach obniża zaufanie społeczne nie tylko do formacji, ale też do całego systemu nadzoru, który jest istotnym elementem dbania o bezpieczeństwo ruchu drogowego. Jeśli funkcjonariusze wlepiają 10 punktów karnych za obcierkę, to kierowcy zaczynają uważać, że system kar jest bez sensu i wcale nie służy do tego, by na drogach było bezpieczniej. Dlatego Komenda Główna Policji powinna wydać zalecenie funkcjonariuszom drogówki, by przy kolizjach powstałych bez poważnego stworzenia zagrożenia, kończyć na pouczeniu lub grzywnie. 10 punktów karnych to zdecydowana przesada.

Problemy z rozliczaniem kolizji bez udziału policji mogliby pomóc rozwiązać ubezpieczyciele. Są dużym beneficjentem tego systemu i są w niego poważnie zaangażowani. Mogliby stworzyć instytucję, która potwierdzałaby rozstrzygnięcia między kierowcami na drodze. Tak, aby sprawcom trudniej było się potem wykręcać od odpowiedzialności i by nie obciążać takimi sprawami sądów.

Zamiast tego rodzaju rozwiązań MSWiA zaproponowało niedawno nowelizację rozporządzenia, które wyłączy możliwość kasowania sześciu punktów karnych na kursach reedukacyjnych za niektóre wykroczenia. W katalogu wykroczeń, za które nie będzie można w przyszłości usunąć punktów znalazło się… spowodowanie zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Głęboko się z tym nie zgadzam.

Łukasz Zboralski