Rozmowy i opinie
Saferoad: Bezpieczeństwo traktujemy jako misję, a nie tylko biznes
Opublikowano
3 tygodnie temu-
przez
luzJedna czwarta pracowników europejskiego giganta – Grupy Saferoad – pracuje w Polsce. Nad Wisłą jest największy hub produkcyjno-usługowy grupy w Europie Środkowo-Wschodniej. O tym, jakie były początki firmy w Polsce i jakie ma plany opowiada brd24.pl Grzegorz Bagiński, dyrektor generalny Saferoad w Polsce

ŁUKASZ ZBORALSKI: Firma Saferoad została nominowana za poprzedni rok w konkursie Partnerstwa dla Bezpieczeństwa Drogowego w kategorii „Firma roku” jako europejski producent urządzeń BRD, który od lat wspiera zarówno rozwój infrastruktury, jak i edukację drogową. Jak pan odbiera tę nominację i co dla firmy oznacza takie wyróżnienie?
GRZEGORZ BAGIŃSKI: To dla nas bardzo ważne wyróżnienie. Nominacja w kategorii „Firma roku” w konkursie organizowanym przez Partnerstwo dla Bezpieczeństwa Drogowego to potwierdzenie, że to, co robimy od blisko 20 lat w Polsce, jest dostrzegane nie tylko przez zamawiających i projektantów, ale także przez środowisko, które na co dzień walczy o spadek liczby ofiar na polskich drogach.
Dla nas bezpieczeństwo nigdy nie było i nie będzie wyłącznie marketingowym hasłem – to jest fundament naszej strategii i sens istnienia całej grupy. Nominacja pokazuje, że droga, którą idziemy – jakość, trwałość, edukacja i realny wpływ na spadek wypadków – ma sens i jest zauważana.
Dziękuję za wyróżnienie wszystkim, którzy przez te lata z nami współpracowali – zarówno po stronie zamawiających, projektantów, jak i organizacji pozarządowych. To nasz wspólny sukces.
Od kiedy Saferoad jest na polskim rynku? Czy było łatwo tu zacząć?
Grupa Saferoad obecna jest na polskim rynku od 1999 roku, kiedy rozpoczęliśmy działalność od nowoczesnych technologii oznakowania poziomego z wykorzystaniem mas termoplastycznych. W 2001 roku uruchomiliśmy produkcję mas termoplastycznych Graviplast 200 we Włocławku. Natomiast pełną, kompleksową obecność w segmencie urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego , budujemy od 2007–2008 roku, kiedy to poprzez szereg przejęć polskich firm weszliśmy w segment barier energochłonnych, konstrukcji stalowych, a następnie w utrzymanie dróg i czasową organizacje ruchu.
Początek nie był łatwy – rynek był mocno rozdrobniony, zdominowany przez lokalnych graczy i bardzo silną presję cenową. A my nie weszliśmy z niską ceną, tylko z jakością i systemowym podejściem znanym ze Skandynawii. Pierwsze znaczące kontrakty to były projekty na drogach krajowych i autostradach, gdzie udowadnialiśmy, że nasze rozwiązania – zarówno oznakowanie, jak i bariery – wytrzymują znacznie więcej niż minimalne wymagania normy. To właśnie pokazało zamawiającym, że można łączyć wysoką jakość z rozsądnymi kosztami eksploatacji w długim okresie.
Po tych kilkunastu latach polska część Saferoad jest chyba bardzo istotną częścią skandynawskiej Grupy Saferoad?
Obecnie w Polsce zatrudniamy blisko 700 osób – to jedna z największych i najważniejszych struktur w całej Grupie Saferoad. Biorąc pod uwagę, że Grupa zatrudnia w sumie ok. 3000 osób w 14 krajach, to w Polsce pracuje dziś ok. 25 proc. całego zespołu. Jesteśmy zdecydowanie największym hubem produkcyjno-usługowym grupy w Europie Środkowo-Wschodniej, a jednocześnie kluczowym centrum produkcyjnym barier i konstrukcji bramownic drogowych dla całej organizacji.
Jakie firma ma plany na polskim rynku, a jakie na rynkach w tej części globu?
Polska pozostaje absolutnie strategicznym rynkiem dla całej Grupy Saferoad. Tutaj zlokalizowaliśmy jedno z najważniejszych centrów produkcyjnych barier ochronnych w Europie. Nasze fabryki w ciągu ostatnich kilkunastu lat otrzymały inwestycje przekraczające 100 mln zł, a obecnie produkujemy rocznie ok. 3,5 tys. km barier, z czego około 85–90 proc. trafia na eksport, głównie do Skandynawii, Niemiec, krajów bałtyckich, Beneluksu i Europy Środkowej.
Jeśli chodzi o region, to kontynuujemy strategię umacniania pozycji w Europie Środkowo-Wschodniej zarówno organicznie, jak i poprzez potencjalne akwizycje, tam gdzie widzimy synergie i możliwość podniesienia standardów bezpieczeństwa.
Jaki produkt możecie uznać za swój bestseller?
Bezsprzecznie systemy barier ochronnych. Bardzo mocną pozycję mają też poduszki zderzeniowe i oznakowanie poziome.
Równie ważnym filarem jest dla nas kompleksowa jakość usług zarówno na kontraktach utrzymaniowych, gdzie jesteśmy obecni na setkach kilometrów dróg krajowych i autostrad, jak i na dużych projektach inwestycyjnych. To właśnie połączenie wysokiej jakości produktu z profesjonalnym wykonaniem i długimi okresami gwarancji obejmującymi często 8–10 lat i więcej, buduje naszą przewagę konkurencyjną.
Ile kilometrów Waszych barier do tej pory okala polskie trasy?
Od początku działalności w segmencie barier, czyli od 2007/2008 roku, zainstalowaliśmy na polskich drogach ponad 8000 km barier ochronnych. To ogromna liczba, biorąc pod uwagę, że mówimy o urządzeniach, które realnie chronią ludzkie życie. Co ważne – zdecydowana większość tych kilometrów to systemy spełniające najwyższe klasy containment (H1, H2), a nie minimalne wymagania.
Czy firma angażuje się społecznie nad Wisłą? Wiem, że wspieracie nagrodę dla naukowców z BRD, ale zapewne prowadzicie i inne działania.
Jesteśmy sponsorami Konkursu im. prof. Krystka, promującego najbardziej wartościowe prace dyplomowych i naukowe z zakresu bezpieczeństwa ruchu drogowego. Bo trzeba budować w Polsce zaplecze naukowe w tej dziedzinie i wspierać młodych, zdolnych naukowców.
Od lat prowadzimy też Akademię BRD Saferoad – cykl bezpłatnych, profesjonalnych szkoleń dla projektantów dróg, inżynierów mostowych, zarządców dróg i inspektorów nadzoru. Dzielimy się wiedzą i doświadczeniem skandynawskim, pokazując, jak projektować i wykonywać bezpieczne rozwiązania. W tym roku ruszamy z nową edycją Akademii i Road Show.
Współpracujemy bardzo blisko z Instytutem Badawczym Dróg i Mostów, politechnikami – zwłaszcza z Gdańska, Warszawy, Krakowa – w projektach badawczo-rozwojowych, testach zderzeniowych i szukaniu nowych rozwiązań. Wspieramy też organizacje pozarządowe działające na rzecz BRD, bierzemy udział w akcjach, charytatywnych np. Szlachetna Paczka, Poland Business Run, a od lat wspieramy inicjatywy związane z Różowym Październikiem, czy Światowym Dniem Zdrowia Psychicznego – bo bezpieczeństwo to nie tylko bariery, ale też szeroko rozumiana troska o człowieka.
Tak, jak wspominałem na początku rozmowy – bezpieczeństwo na drogach traktujemy jako misję, a nie wyłącznie biznes.
Czy trudno w Polsce wciąż konkurować jakością? Bo w przetargach publicznych wciąż chyba liczy się najbardziej najniższa cena?
Przez wiele lat cena była i – niestety – nadal w dużej mierze pozostaje dominującym kryterium w zamówieniach publicznych. To pokłosie podejścia „najtańsze jest najlepsze”, a często po prostu „najtańsze jest do przyjęcia”.
Widać jednak trochę zmian w tym myśleniu, gdy zarządcy dróg, zarówno GDDKiA, jak i coraz więcej samorządów, podnoszą wymagania techniczne, wydłużają okresy gwarancji (nawet do 8–10 lat), a tym samym wymuszają stosowanie produktów o wyższej jakości materiałów, lepszej odporności korozyjnej i większej trwałości.
My od zawsze stawiamy na jakość, trwałość i rzeczywiste bezpieczeństwo, a nie tylko na spełnienie minimalnych wymogów normy. W długim okresie okazuje się, że inwestycja w lepsze rozwiązania jest znacznie tańsza – mniej napraw, mniej wymian, mniej zamknięć pasa i przede wszystkim – mniej ludzkich tragedii.
Rynek powoli dojrzewa do tego podejścia i liczymy na to, że tego rodzaju podejście będzie coraz częstsze w zamówieniach publicznych.
