Connect with us
Statystyki 2026
  • Zabici w wypadkach - 87
  • Ranni w wypadkach - 1515
  • Kierowcy po alkoholu - 6201
  • Średnia liczba wypadków dziennie: 30.98
  • Średnia liczba zabitych dziennie: 2.12
  • Średnia liczba rannych dziennie: 36.95
  • Zabici w wypadkach - 87
  • Ranni w wypadkach - 1515
  • Kierowcy po alkoholu - 6201
  • Średnia liczba wypadków dziennie: 30.98
  • Średnia liczba zabitych dziennie: 2.12
  • Średnia liczba rannych dziennie: 36.95

Społeczeństwo

Sąd Najwyższy rozpatrzy sprawę kierowcy niesłusznie skazanego za kolizję

Opublikowano

-

Po tekście brd24.pl, w którym opisaliśmy sprawę niesłusznie ukaranego za kolizję kierowcy autobusu, wniosek o kasację w jego sprawie wniósł RPO. Sąd Najwyższy wybrał już skład, który ją rozpatrzy

W portalu brd24.pl opisaliśmy historię Janusza Błaszczyka, kierowcy miejskiego autobusu w Katowicach.

W 2024 r. na skrzyżowaniu ulic Jankego i Kolejowej skręcał w prawo na zielonym świetle. Musiał nagle hamować, bo kierowca samochodu osobowego zajechał mu drogę.

– Nie jechałem szybko. Tam się trzeba wychylić, żeby wszytko dobrze widzieć. I nagle zauważyłem, jak ktoś zasuwa osobówką. Musiałem hamować, żeby w nią nie wjechać – relacjonował brd24.pl Janusz Błaszczyk. – Autobus był pełen ludzi. No i okazało się, że przy takim hamowaniu pani siedząca na tylnym siedzeniu poleciała do przodu i uderzyła się w kasownik. Zjechałem na najbliższy przystanek i zająłem się poszkodowaną pasażerką. Miała rozcięty łuk brwiowy i skarżyła się na skręconą nogę. Siedziała na podłodze. Zadzwoniłem na 112 po pomoc.

Policjanci na początku nie mieli wątpliwości, że za kolizję odpowiada kierujący pojazdem osobowym. Wówczas nie wiedzieli jeszcze, kto był jego kierowcą (pisali o „nieustalonym pojeździe”) Po dwóch tygodniach nagle zmienili zdanie i zaczęli obwiniać pana Janusza. Wiadomo, że wtedy już wiedzieli, kto był kierowcą osobówki.

Pan Janusz nie zgodził się na przyjęcie mandatu. Policjanci z Katowic skierowali wniosek o jego ukaranie do sądu.

Biegły zaprzeczył zasadom PoRD, sędziowie skazali

Sąd Rejonowy Katowice-Wschód w Katowicach poprosił o zinterpretowanie pawa inżyniera, nie prawnika. O opinię poprosił bowiem Radosława Romanka, „biegłego sądowego z zakresy ruchu drogowego, techniki motoryzacyjnej oraz wyceny maszyn i urządzeń, jednostek pływających, w tym jachtów motorowych i żaglowych”. Romanek to wieloletni komendant Straży Miejskiej w sąsiadującej z Katowicami Dąbrowie Górniczej.

Biegły uznał w swojej opinii, że tam, gdzie kierowca ma zielone światło na skrzyżowaniu, o pierwszeństwie decyduje też znak pionowy. To zaprzeczenie podstawowym zasadom Prawa o ruchu drogowym, czyli hierarchii znaków i sygnałów drogowych.

Sędzia Anna Seweryn z Sądu Rejonowego Katowice-Wschód w Katowicach uznała Janusza Błaszczaka winnym spowodowania kolizji.

Pan Janusz złożył apelację od wyroku. Jednak – ku jego zaskoczeniu – Sąd Okręgowy w Katowicach podtrzymał wyrok pierwszej instancji. – Rozprawa trwała 6 minut. I zakończyła się tym, że jestem winny i jeszcze dołożono mi dodatkowe 50 zł kosztów sądowych. Czyli zostałem skazany, prawomocnie i oprócz 10 punktów karnych zapłacić muszę też ponad 3200 zł kosztów oraz opłacić prawnika – opowiadał Janusz Błaszczak.

RPO miażdży opinię biegłego i wnosi o kasację

Po publikacji brd24.pl sprawą kierowcy zainteresował się Rzecznik Spraw Obywatelskich. Pod koniec grudnia 2025 r. RPO skierował wniosek do Sądu Najwyższego o kasację wyroku Sądu Okręgowego w Katowicach.

Wyrokowi z sądu okręgowego RPO zarzucił nienależyte rozważenie zarzutów sformułowanych w apelacji obrońcy obwinionego.

„(…) a więc zarzutów naruszenia przepisów prawa materialnego (…) polegających na dokonaniu błędnej wykładni wskazanych przepisów przez Sąd Rejonowy, w taki sposób, że uznał on, iż w sytuacji, w której na skrzyżowaniu sygnalizacja świetlna S-1 nie decyduje o pierwszeństwie przejazdu, albowiem zarówno uczestnik ruchu skręcający w prawo, jak również uczestnik skręcający w lewo posiadają na sygnalizatorze świetlnym sygnał zielony oznaczający zezwolenie na wjazd za sygnalizator, to znaczenie mają znaki drogowe, podczas gdy w momencie występowania sygnalizacji świetlnej, zgodnie z art. 5 ust. 3 ustawy Prawo o ruchu drogowym zmienia ona organizację ruchu na skrzyżowaniu, wyłączając moc obowiązujących znaków drogowych, w tym znaku pionowego „STOP” (B-20) i zgodnie z zasadą wynikającą z art. 25 ust. 1 ustawy Prawo o ruchu drogowym, kierujący pojazdem skręcający w lewo jest obowiązany ustąpić pierwszeństwa jadącemu z kierunku przeciwnego na wprost lub skręcającemu w prawo, co w konsekwencji spowodowało niezasadne utrzymanie w mocy wyroku I instancji” – czytamy we wniosku RPO.

RPO wskazał, że taka sprawa nie powinna nastręczyć sądowi żadnego kłopoty w rozpatrzeniu. Nie byłby do tego potrzebny żaden biegły. „Tymczasem w niniejszej sprawie biegły został powołany nie do okoliczności wymagających wiadomości specjalnych – lecz do dokonania wykładni obowiązujacych przepisów Prawa o ruchu drogowym, co powinno zostać przeprowadzone samodzielnie przez orzekające w sprawie organy władzy sądowniczej” – wytknął RPO. – „Ustalenia w tym przedmiocie nie wymagały wiadomości specjalnych, wykraczających poza wiedzę dotyczącą treści przepisów prawa oraz ich wykładni, jaką powinien dysponować sąd”.

Krótko mówiąc sąd nie powinien do decydowania o tym, kto złamał prawo na drodze zatrudniać biegłego. Tymczasem w tej nakazał orzekanie o winie…. inżynierowi.

RPO zauważył też, że biegły wykraczając poza swoje zadania zajął się ustalaniem winy, którą w dodatku oparł o błędną wykładnię przepisów prawa.

Jak dowiedział się brd24.pl do rozpatrzenia kasacji w sprawie kierowcy Janusza Błaszczaka został już wyznaczony skład Sądu Najwyższego – sprawą zajmie się sędzia Marek Siwek.

Łukasz Zboralski