Connect with us
Statystyki 2026
  • Zabici w wypadkach - 277
  • Ranni w wypadkach - 4666
  • Kierowcy po alkoholu - 20933
  • Średnia liczba wypadków dziennie: 38.39
  • Średnia liczba zabitych dziennie: 2.66
  • Średnia liczba rannych dziennie: 44.87
  • Zabici w wypadkach - 277
  • Ranni w wypadkach - 4666
  • Kierowcy po alkoholu - 20933
  • Średnia liczba wypadków dziennie: 38.39
  • Średnia liczba zabitych dziennie: 2.66
  • Średnia liczba rannych dziennie: 44.87

Prawo

Staranowała ją ciężarówka. Policja i sąd przypisali jej winę. Ostatecznie wygrała

Opublikowano

-

Prawomocny finał kontrowersyjnej kolizji z Zamościa. Staranowana na skrzyżowaniu przez ciężarówkę pani Beata sprawiedliwość znalazła dopiero w sądzie okręgowym. Orzekł, że policja i pierwszy sąd nie powinny uczynić z zasady ograniczonego zaufania zasady bezwzględnej nieufności. Wyrok jest prawomocny

Ta kolizja stała się głośna w Polsce, gdy pani Beata postanowiła upublicznić w Internecie nagranie z jej przebiegu. Wyjeżdżała samochodem osobowym na skrzyżowaniu z ulicy Starowiejskiej na ulicę Legionów w Zamościu. Znak nakazywał jej ustąpić pierwszeństwa pojazdom poruszającym się ulicą Legionów. Jednak najpierw wjeżdża się tam na pas włączenia. I to właśnie na tym pasie uderzył w nią kierowca ciężarówki, który jechał przez skrzyżowanie nieprawidłowo – pojechał prosto z pasa do skrętu w prawo i przejechał przez obszary wyłączone z ruchu.

Schemat kolizji opracowany na postawie Google Maps i Gemini

Policja: winni są oboje

Po kolizji – inaczej niż przedstawiało to wiele mediów – policjanci z Zamościa uznali, że mandat należy się kierowcy ciężarówki. I on mandat od razu przyjął.

Funkcjonariusze doszli jednak do wniosku, że za kolizję odpowiada także pani Beata. Uznali, że wjeżdżając z drogi podporządkowanej na skrzyżowanie powinna zachować szczególną ostrożność. A to powinno prowadzić ją do włączenia zasady ograniczonego zaufania – gdy widziała, że kierowca ciężarówki porusza się nieprawidłowo.

Pani Beta nie przyjęła mandatu. Sprawa trafiła do Sądu Rejonowego w Zamościu. Przed sądem opinię przedstawił biegły. Wskazywał, że ustąpienie pierwszeństwa w przypadku pani Beaty realizowało się dopiero wówczas, gdy z pasa włączenia zmieniałaby pas na drodze z pierwszeństwiem, a nie podczas wjazdu na skrzyżowanie. Sąd uznał jednak, że jest inaczej i przyznał rację policjantom. Panią Beatę uznał także winną tej kolizji za niepowstrzymanie się od ruchu ze względu na zasadę ograniczonego zaufania. Ukarał ją grzywną w kwocie 500 zł.

Wygrana w apelacji. Tak nie można rozumieć zasady ograniczonego zaufania

Przypisywanie winy uczestnikowi kolizji na postawie zasady ograniczonego zaufania wiąże się z niełatwą oceną – czy ktoś rzeczywiście mógł zauważyć nieprawidłowe zachowanie innego uczestnika ruchu drogowego i np. czy miał wystarczająco dużo czasu na własną reakcję.

Pełnomocnik pani Beaty mec. Adam Adamczuk uznał, że w tym przypadku nie da się na podstawie tej zasady przypisać winy kierującej samochodem osobowym. Odwołał się od wyroku pierwszej instancji do Sądu Okręgowego w Zamościu.

W odwołaniu przywołał postanowienie Sądu Najwyższego, w której ten określił granicę, od której kierujący obowiązany jest utracić zaufanie do innego uczestnika ruchu. Ponieważ sama definicja zasady ograniczonego zaufania w Prawie o ruchu drogowym takiej granicy nie określa.

„Zaufanie – słusznym zdaniem Sądu Najwyższego – musi niezwłocznie zmienić się w brak zaufania, gdy tylko pojawi się sygnał wskazujący na konkretną możliwość naruszenia przepisów ruchu przez inną osobę, bowiem nałożenie na uczestnika ruchu drogowego obowiązku przewidzenia bez wyjątku wszystkich, nawet najbardziej irracjonalnych zachowań innych uczestników tego ruchu, prowadziłoby w prostej linii do jego sparaliżowania” – pisze prof. Ryszard A. Stefański w glosie do postanowienia SN z dnia 16 listopada 2007 r., sygn. III KK 233/07.

Prof. Stefański wskazuje także: „Zasada ograniczonego zaufania opiera się na przewidywalności zdarzeń prawdopodobnych. Kierowca bowiem – jak trafnie podkreśla się w doktrynie – nie ma obowiązku przewidywania tego wszystkiego, co na podstawie ogólnego doświadczenia drogowego może przewidzieć i narzucenia sobie wynikających z tego ograniczeń”.

– Sąd Okręgowy w Zamościu podzielił taką argumentację i moja klientka została uniewinniona – mówi brd24.pl mec. Adam Adamczuk. – Reguła ograniczonego zaufania nie może być zamieniana w regułę bezwzględnej nieufności. Kto z nas dojeżdżając do pasa rozbiegowego się zatrzymuje? Takich idiotycznych zachowań, jak prezentowane przez kierowcę ciężarówki, nie jesteśmy w stanie przewidzieć – opisuje i dodaje: – Czekamy na pisemne uzasadnienie wyroku, bo przed nami jeszcze roszczenia odszkodowawcze. Pani Beata miała np. podniesioną składkę ubezpieczenia za tę kolizję, a nie powinna, skoro okazała się niewinna.

Łukasz Zboralski