Connect with us
Statystyki 2026
  • Zabici w wypadkach - 272
  • Ranni w wypadkach - 4610
  • Kierowcy po alkoholu - 20636
  • Średnia liczba wypadków dziennie: 38.29
  • Średnia liczba zabitych dziennie: 2.64
  • Średnia liczba rannych dziennie: 44.76
  • Zabici w wypadkach - 272
  • Ranni w wypadkach - 4610
  • Kierowcy po alkoholu - 20636
  • Średnia liczba wypadków dziennie: 38.29
  • Średnia liczba zabitych dziennie: 2.64
  • Średnia liczba rannych dziennie: 44.76

Rozmowy i opinie

Likwidacja placu i poprawa pytań to nie wszystko

Opublikowano

-

Minister infrastruktury zapowiedział likwidajcę placu manewrowego na egzaminie oraz mniejszą liczbę pytań teoretycznych, które mają być lepsze. To dobry krok, ale jeśli na tym się skończy, to nie będzie żadnej zmiany systemu, który powinien się zmienić

Andrzej Łapa, instruktor nauki jazdy z Jastrzębia-Zdroju Fot. arch. prywatne

Minister infrastruktury Dariusz Klimczak 27 marca zapowiedział „głębokie zmiany” w systemie szkolenia i egzaminowania kierowców. Obiecał, że wiceminister Stanisław Bukowiec przedstawi szczegóły. Ten stanął 30 marca przed kamerami. Co usłyszeliśmy? Likwidacja placu manewrowego, mniejsza baza pytań, nowe Centrum Egzaminowania zamiast dotychczasowej komisji z resortu. Żadnych szczegółów dotyczących reformy szkolenia, żadnej wizji nowego egzaminu, żadnego planu, który uzasadniałby słowo „głębokie”. To zastanawiajace, skoro minister Klimczak twierdził, że resort ma gotowy projekt ustawy i że pracowano nad tym co najmniej półtora roku.

Przypomnijmy, że plany Ministerstwa Infrastruktury sięgają co najmniej listopada 2024 roku, kiedy ogłoszono zamówienie na raport porównawczy systemów egzaminacyjnych w krajach UE. To zamówienie zostało potem unieważnione. Taki raport nigdy nie powstał.

Z kolei z interpelacji poselskiej nr 10013 z maja 2025 roku wiemy, że przy ministrze działa „Zespół doradczy”, którego celem jest przygotowanie zmian w ustawie o kierujących pojazdami. Jeszcze w listopadzie 2025 roku wiceminister Bukowiec w Senacie mówił: „Przygotowania do tego już u nas trwają, są prowadzone analizy, tak aby przygotować ludzi, szczególnie ludzi młodych, do tego, co obecnie ich czeka na drodze”.

Półtora roku planowania, Zespół doradczy. I efektem tych prac ma być tylko likwidacja placu manewrowego na egzaminie oraz zmiana pytań na egzaminie teoretycznym na lepsze?

Społeczeństwo na pewno się ucieszy z likwidacji placu, bo chyba nie powinno być złudzeń, że to relikt przeszłości. Nowa baza pytań i nowe ciało „Centrum Egzaminowania”, które ma powstać w instytucji podległej ministerstwu?
Sama idea brzmi dobrze i zmiana jest potrzebna, ale przeniesienie odpowiedzialności za pytania poza resort wygląda raczej na możliwość przerzucenia winy za ewentualne przyszłe błędy z ministra na szefa podległej mu instytucji.

Całość nie wygląda na plan zmiany źródła problemów. W sektorze prywatnym taka awaria – jak osatatnie pojawienie się błędnych pytań na egzaminie państwowym na prawo jazdy – kończy się analizą przyczyn, wyciągnięciem wniosków i wdrożeniem systemu, który zapobiega powtórce. Potrzebne jest oprogramowanie, które łączy każde pytanie z konkretnym przepisem, tak żeby zmiana przepisu automatycznie eliminowała powiązane pytania. To nie jest technologia z innej planety, w sektorze prywatnym takie rozwiązania funkcjonują od lat. W publicznym, jak widać, cyfryzacja zatrzymała się na ręcznym weryfikowaniu pytań przez komisję, co doprowadziło do ostatniej afery.

Minister ogłasza „rewolucję” w szczycie afery pytaniowej, presja spada. Dlatego istnieje obawa o to, czy naprawdę system szkolenia zostanie zmieniony, czy raczej jednak pozostanie nietknięty?

Przypomnę tylko, że dwa miesiące temu, ze względu na liczne głosy środowiska szkoleniowego, do resortu wpłynęła petycja o usunięcie zapisu o płynnej jeździe z wymogów do wykonania zadania nr 2 na placu manewrowym – dla kat. B (czyli jazdy po łuku). Ministerstwo odpowiedziało, że kryteria do zadania są uzasadnione i nie wymagają korekty.
Nagleten sam resort mówi, że cały plac to relikt przeszłości. Zatem albo w ciągu kilku tygodni ktoś dokonał przełomowej analizy, albo po prostu petycję szarego obywatela łatwo było pominąć, bo nie stała za nią presja medialna, a kiedy afera z pytaniami rozgrzała media, nagle okazało się, że można pójść znacznie dalej.

Niezależnie od tego, czy ktoś jest za likwidacją placu czy przeciw, to nie są zmiany systemowe. System szkolenia pozostanie taki sam, egzamin praktyczny będzie oceniany tak samo, instruktor nie będzie za nic odpowiadał tak samo. Jedyna różnica: kursant nie pojedzie po łuku między tyczkami. Gdyby na tym miało się skończyć, to nie będzie żadna reforma.

A reform potrzeba wielu i poważnych. Egzamin praktyczny trzeba zbudować od nowa, bo dzisiejszy system nie weryfikuje rzetelnie umiejętności kandydata i powinien ustąpić miejsca ocenie punktowej. Nadzór nad ośrodkami szkolenia musi objąć jakość i merytorykę zajęć, a nie tylko dokumentację administracyjną i muszą go sprawować osoby znające branżę, a nie urzędnicy bez kompetencji. Dziś nikogo nie interesuje, czego i jak uczy instruktor, a jedynie zgodność w dokumentacji. Instruktor musi wreszcie ponosić odpowiedzialność za kandydata, a zdawalność i wypadkowość jego kursantów powinny mieć realne konsekwencje. Ośrodki trzeba odbiurokratyzować, bo w erze Profilu Kandydata na Kierowcę i e-usług wciąż prowadzą papierową dokumentację, wystawiają papierowe zaświadczenia i składają sprawozdania z liczby kursów, mimo że te dane są w systemie teleinformatycznym. Mikroośrodki prowadzące garstkę kursantów miesięcznie muszą utrzymywać salę wykładową minimum 25 metrów kwadratowych, której nikt nie potrzebuje przy wykładach online i zdawaniu teorii eksternistycznie.

Na te zmiany czekają też ośrodki, które swoją pracę wykonują uczciwie i zgodnie z przepisami, bo one również potrzebują systemu, który wyeliminuje patologie w szkoleniu, ośrodki regularnie łamiące przepisy, zaniżające ceny, a co za tym idzie obniżające jakość szkolenia kandydatów na kierowców. Uczciwa konkurencja nie jest możliwa w systemie, w którym nadzór nie weryfikuje merytoryki, a łamanie zasad nie niesie konsekwencji.

To są konkretne problemy wymagające konkretnych rozwiązań. Na razie dostaliśmy tylko hasła. Bez konkretów.

Andrzej Łapa