Connect with us
Statystyki 2026
  • Zabici w wypadkach - 372
  • Ranni w wypadkach - 6395
  • Kierowcy po alkoholu - 28157
  • Średnia liczba wypadków dziennie: 42.4
  • Średnia liczba zabitych dziennie: 2.86
  • Średnia liczba rannych dziennie: 49.19
  • Zabici w wypadkach - 372
  • Ranni w wypadkach - 6395
  • Kierowcy po alkoholu - 28157
  • Średnia liczba wypadków dziennie: 42.4
  • Średnia liczba zabitych dziennie: 2.86
  • Średnia liczba rannych dziennie: 49.19

Kronika wypadków

Kulisy tragedii w Łomiankach. Prawdziwy sprawca uciekł. Policja już go zatrzymała

Opublikowano

-

W Łomiankach doszło do zderzenia kilku samochodów. Jeden dachował. Zginęły w nim dwie osoby. Świadkowie od razu mówili, że sprawcą mógł być pędzący i lawirujący między pojazdami kierowca audi, który potem uciekł. Policja potwierdza: zatrzymano dwie osoby w związku z tą sprawą

Miejsce śmiertelnego wypadku w Łomiankach Fot. Straż Pożarna w Łomiankach

Do tej tragedii doszło w niedzielę (12 kwietnia) po południu w Łomiankach pod Warszawą w okolicy skrzyżowania ul. Kolejowej z Brukową. Według wstępnych informacji kierowca osobowej toyoty dachował i wpadł na przeciwny pas ruchu. W tym samochodzie wszyscy zostali zakleszczeni i w akcji ratunkowej wydobywali ich strażacy. Niestety zmarła 20-letnia kobieta i 16-letni chłopiec.

W sumie w zderzeniu brało udział kilka pojazdów i aż 11 osób. Kilku rannym udzielono pomocy na miejscu, jedną osobę przetransportowana do szpitala.

Bandyta w audi, który uciekł

Tuż po wypadku pojawiły się doniesienia – jeszcze nieoficjalne – świadków zdarzenia. Twierdzili, że to nie zachowanie kierowcy toyoty doprowadziło do tego, że dachował przez bariery na sąsiednie pasy ruchu. Wszystko miał spowodować jadący w szalony sposób kierowca samochodu osobowego, najprawdopodobniej marki Audi. To on miał jechać szybko, kluczyć między autami i zahaczyć o toyotę. Takiego rodzaju uderzenia mogą wyrzucić inny pojazd z drogi – tego manewru uczą się nawet specjalnie policjanci w USA, którzy prowadzą pościgi.

Dziś policja potwierdziła, że jeszcze w nocy poszukiwała kierowcy, który uciekł z miejsca tego wypadku.

„Około godziny 3:30 w nocy funkcjonariusze wytypowali pojazd i ustalili jego lokalizację. W czasie działań zatrzymano dwóch mężczyzn. Policjanci zabezpieczyli samochód. Szczegółowe oględziny przeprowadzą biegli z Laboratorium Kryminalistycznego Komendy Stołecznej Policji” – poinformowała w serwisie X Komenda Stołeczna Policji.

W sieci natychmiast podniosły się głosy, że policja znów – jak w przypadku głośnego wypadku Sebastiana M. – nie podała po zdarzeniu informacji, że uczestniczył w nim jeszcze jakiś kierowca.

Funkcjonariusze tłumaczą jednak, że celowo nie informowali o tym, bo w nocy intensywnie poszukiwali tego człowieka i mogłoby to utrudnić ich działania.

„Informacja o ucieczce jednego z kierowców nie była wcześniej przekazywana opinii publicznej. Decyzja ta była podyktowana dobrem prowadzonych działań – od samego początku funkcjonariusze realizowali intensywne czynności zmierzające do szybkiego ustalenia i zatrzymania tej osoby. Upowszechnienie takich informacji na tym etapie mogłoby utrudnić skuteczne działania Policji” – podała KSP.

Łukasz Zboralski