Paweł K. skazany za spowodowanie śmiertelnego wypadku, w którym zginęły dwie osoby, został skazany przez olsztyński sąd na 18 miesięcy pozbawienia wolności. Jego pełnomocnik wniósł o możliwość odbywania kary w ramach dozoru elektronicznego
Paweł K. na sali olsztyńskiego sądu Fot. Łukasz Zboralski/brd24.pl
Adwokat Paweł K. został skazany za wypadek, do którego doprowadził 26 września 2021 r. na trasie Barczewo – Jeziorany. Kierował mercedesem i zderzył się czołowo z osobowym audi, w którym jechały dwie kobiety w wieku 53 i 67 lat. Obie jechały jako teściowe do małżeństwa swoich dzieci. Zginęły.
Paweł K. po wypadku w mediach przekonywał, że wypadek był konfrontacją “trumny na kółkach”, jak nazwał auto zmarłych kobiet i jego bezpiecznego samochodu. Te słowa stały się potem linią obrony w jego sprawie. Jego mecenasi do końca, nawet w mowach końcowych przed sądem I instancji, sugerowali, iż tak naprawdę kobiety zginęły w wypadku przez to, że jechały starym audi 80. K. domagał się 200 tys. zł odszkodowania od ubezpieczyciela auta, którym podróżowały ofiary wypadku.
Sędzia zmniejszył karę, mówił o aucie „powszechnie odbieranym jako wypas”
Jak informowaliśmy w brd24.pl, 5 marca Sąd Okręgowy w Olsztynie obniżył pierwotną karę dla Pawła K. z 2 lat pozbawienia wolności i 5 lat zakazu prowadzenia pojazdów – do 18 miesięcy więzienia i 4 lat zakazu prowadzenia pojazdów.
Sędzia Karol Radaszkiewicz mówił, że Paweł K. jechał samochodem „powszechnie odbieranym jako wypas”, czyli wysokiej klasy, drogiej marki, wyposażonym w różnego rodzaju zabezpieczenia. Uznał, że prowadzący taki samochód mogą nie odczuwać prędkości i ulegać złudzeniu, że jadą bardzo wolno. – Może to również w jakiś sposób usypia czujność kierowcy, że wydaje mu się, że wszystko jest w porządku – powiedział sędzia Radaszkiewicz.
Więzienie czy bransoletka na nogę?
Sędzia Radaszkiewicz obniżył karę pozbawienia wolności wobec Pawła K. akurat do maksymalnego poziomu, do którego karę można odbywać w systemie dozoru elektronicznego a nie za kratami. Gdyby orzekł choć miesiąc dłuższą karę, adwokat na pewno trafiłby do więzienia.
Wiadomo, że sąd nie zgodził się na odroczenie odbywania kary. Wciąż jednak nie wiadomo, czy Paweł K. zostanie zamknięty. Jego obrońca złożył bowiem wniosek o odbywanie kary w systemie dozoru elektronicznego. Sąd Okręgowy w Łodzi, do którego ten wniosek trafił, jeszcze nie rozpatrzył tej prośby.