Społeczeństwo
Posłowie chcą publikacji wizerunków kierowców z zakazami w mediach
Opublikowano
5 miesięcy temu-
przez
luzRząd wycofał się ze stworzenia publicznej bazy kierowców z sądowymi zakazami jazdy. Posłowie widzą inną możliwość: publikacje wizerunków takich osób w lokalnych mediach. Wiceminister odpowiedział, że sędziowie mogą sami podejmować takie decyzje

Chociaż po głośnych tragediach spowodowanych przez kierowców jeżdżących mimo sądowych zakazów prowadzenia pojazdów rząd zapowiadał stworzenie publicznego rejestru takich osób, z pomysłu po cichu się wycofał.
Dwóch posłów Koalicji Obywatelskiej uważa jednak, że brak publicznej wiedzy o takich bandytach drogowych, ogranicza ochronę ludzi przed wypadkami przez nich powodowanymi.
„Lokalne społeczności, które na co dzień są najbardziej narażone na skutki takich działań, nie posiadają żadnej wiedzy o osobach dopuszczających się złamania zakazu. Utrudnia to jakiekolwiek oddolne działania prewencyjne i ogranicza możliwość reagowania na powtarzające się wykroczenia lub przestępstwa drogowe” – wskazali w interpelacji do ministra sprawiedliwości parlamentarzyści Tomasz Piotr Nowak i Krzysztof Gadowski.
Publikować wizerunki i dane kierowców łamiących sądowe zakazy?
Posłowie zaproponowali własny sposób na samoobronę społeczną przed takimi ludźmi. Uważają, że pomóc może publikowanie ich wizerunków w lokalnych mediach.
„Zgłaszane jest zapotrzebowanie na rozważenie zmian w prawie, które umożliwiłyby publikowanie — w ściśle określonych, jasno uregulowanych i proporcjonalnych ramach prawnych — wizerunku osób zatrzymanych podczas prowadzenia pojazdu mechanicznego wbrew obowiązującemu zakazowi sądowemu. Taka publikacja mogłaby odbywać się za pośrednictwem mediów lokalnych lub oficjalnych komunikatów służb, z zachowaniem ochrony danych osobowych w pozostałym zakresie” – czytamy w interpelacji.
Posłowie zapytali, czy ministerstwo byłoby zainteresowane taką zmianą prawa i czy nie ma przeszkód natury konstytucyjnej.
Na interpelację odpowiedział wiceminister sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha. Wyliczył zaostrzenia prawa wobec bandytów drogowych, które zaczęły wchodzić w życie w tym roku i wskazał, że prokurator lub sąd może zezwolić na ujawnienie wizerunku i innych danych takiej osoby ze względu na ważny interes społeczny.
Dodał również, że sędziowie mogą jako element kary wymierzyć właśnie publikację wyroku do publicznej wiadomości. „Nie ma przeciwwskazań, żeby nastąpiło to w kilku różnych środkach masowego przekazu jednocześnie (np. w prasie i telewizji). Tym samym, już w obecnym stanie prawnym, możliwe jest uzyskanie skutku prewencyjnego (polegającego z jednej strony na odstraszaniu, z drugiej zaś na utrwalaniu w społeczeństwie właściwych zachowań) poprzez upublicznienie informacji o wyroku”.
Publiczne wyroki zniknęły z mediów
Ponad dekadę temu wielu sędziów decydowało się na podanie wyroku wobec kierowców przyłapanych na kierowaniu pojazdem w stanie nietrzeźwości do publicznej wiadomości i nakazywało jego publikację w lokalnych mediach. Tego rodzaju publikacje zaczęły zanikać w latach 2012-2015 i dziś są już prawdziwą rzadkością.
Warto zauważyć, że publikacje wyroków i ewentualnych wizerunków ludzi łamiących sądowe zakazy prowadzenia pojazdu (nierzadko dożywotnie), miałyby zupełnie inny cel niż wyroki po prostu piętnujące prowadzących po pijanemu. Gdyby sędziowie zaczęli się na to decydować, zwiększyli by narzędzia prewencji wobec takich osób. Lokalne społeczności dowiedziałby by się, kto nie powinien prowadzić pojazdu i gdyby takiego kierowcę zauważono, szybciej dowiadywały by się o tym służby i łamiący prawo znacznie częściej stawali by ponownie przed sądami za to przestępstwo. A sądy już dziś zaczęły częściej eliminować ich z dróg poprzez orzekania bezwzględnych wyroków więzienia. To wymusiła na sędziach ostatnia nowelizacja Kodeksu karnego.
luz
Artykuły, które mogą Cię zainteresować

Straszne szkoły jazdy w Polsce. Instruktorzy łamią prawo przy kursantach

„Mi jest przykro, że tak się stało”. Krzysztof po pijaku urwał dziecku nogę. Więzienie wcale go nie zmieniło

„Jak się ma 300 KM, to się nie da nie zapierdalać”. Po kolizji współsprawca nie został ukarany. Policja poszła na łatwiznę




