Społeczeństwo
Pijany policjant drogówki z Radomia spowodował kolizję i próbował uciec
Opublikowano
3 lata temu-
przez
luzWczoraj wieczorem na ulicy św. Brata Alberta kierowca BMW wypadł na zakręcie ze swojego pasa i uderzył w auto jadące z naprzeciwka. Próbował uciec z miejsca zdarzenia. Okazało się, że to pijany policjant drogówki z Komendy Miejskiej Policji w Radomiu

BMW rozbite przez pijanego funkcjonariusza policji w Radomiu Fot. Sebastian Pawłowski
We wtorek po południu w Radomiu kierowca BMW nie utrzymał się na zakręcie ul. św. Brata Alberta. Uderzył w jadący z naprzeciwka samochód osobowy (również BMW), a potem w betonowy słup. Według relacji poszkodowanej z drugiego auta – kierowca miał po zderzeniu wysiąść i oferować dogadanie się bez służb. Gdy odmówiła, poszedł do samochodu, coś z niego zabrał i zaczął oddalać się z miejsca kolizji.
Szybko został jednak zatrzymany. Jak ujawniła „Gazeta Wyborcza” kierowcą okazał się funkcjonariusz wydziału ruchu drogowego Komendy Miejskiej Policji w Radomiu.
Ponieważ poszkodowana wyczuwała od niego woń alkoholu, został w obecności prokuratora przebadany i okazało się, że jest pod wpływem alkoholu. Radomska policja nie ujawniła wyniku badania alkomatem. Z informacji, do których dotarł portal brd24.pl wynika, że wskazanie alkomatu wynosiło ok. 2,5 promila alkoholu.
Portal brd24.po rozmawiał z osobami zbliżonymi do wydziału ruchu drogowego w radomskiej komendzie policji. Twierdzą, że wiele wskazywało, iż funkcjonariusz mógł od dawna mieć kłopoty z nadużywaniem alkoholu. – Bardzo często dzwonił i mówił, że nie może przyjść do pracy. Domagał się wówczas urlopu – mówi informator brd24.pl. Przełożeni mieli ten problem bagatelizować.
Kłopoty Komendy Miejskiej Policji w Radomiu
Kolizja spowodowana przez pijanego funkcjonariusza drogówki to nie jedyna sprawa kładąca się cieniem na Komendzie Miejskiej Policji w Radomiu.
Dwa miesiące temu prokuratura zatrzymała funkcjonariuszkę z tej komendy w sprawie dotyczącej jej spalonego auta. Według naszych informacji mogło chodzić o upozorowanie podpalenia. – Prokuratura Rejonowa Radom Wschód w Radomiu prowadzi postępowanie przeciwko W. M. – funkcjonariuszce policji z KMP w Radomiu, której przedstawiono zarzut dotyczący zawiadomienia o niepopełnionym przestępstwie oraz składania fałszywych zeznań – poinformowała portal brd24.pl prokurator Agnieszka Borkowska, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Radomiu. – Wobec tej podejrzanej zastosowano środki zapobiegawcze w postaci oddania pod dozór policji oraz poręczenie majątkowe.
W styczniu tego roku zastępca komendanta tej jednostki podczas wyprzedzania na drodze wjechał w pieszego. Poszkodowany doznał złamania i trafił do szpitala. Nie zdecydowano się zatrzymać prawa jazdy nadkom. Piotrowi Banaszkiewiczowi. – To była decyzja prokuratury i najwidoczniej nie było potrzeby zatrzymania uprawnień – mówiła nam wówczas podinsp. Katarzyna Kucharska, rzecznik prasowa Komendanta Wojewódzkiego w Radomiu.
Z kolei od listopada 2022 r. miejscowa prokuratura prowadzi też śledztwo w sprawie możliwych nacisków na funkcjonariuszy drogówki Komendy Miejskiej Policji w Radomiu. Policjanci mieli wydawać postanowienia na miejscu zdarzeń, będąc instruowanymi przez szefa wydziału. Przy zatrzymywaniu do kontroli kierowców w droższych samochodach, funkcjonariusze mieli rozpytywać kierowców o to, skąd wzięli pieniądze na takie auta.
Miało też dochodzić do nieprawidłowości we wprowadzaniu postanowień sądów, starostów oraz innych organów administracji rządowej wydających decyzje administracyjne dotyczące kierujących pojazdami. – Były sprawy, których w ogóle nie wprowadzono do systemu i było tego dość dużo – opowiadał brd24.pl asp. szt. Wojciech Barcikowski, policjant z Radomia, który postanowił odejść ze służby i zawiadomił komendę wojewódzką o nieprawidłowościach. – A to oznacza, że np. ktoś mający wyrok zakazu prowadzenia pojazdów w systemie cały czas podczas kontroli na drodze widniał, jako ktoś, kto zakazu nie ma. Wprowadzano tez błędne dane. Np. jakiś kierowca miał rok zakazu prowadzenia pojazdów, a w systemie wprowadzono, że zakaz miał na miesiąc, więc po miesiącu mógł nie obawiać się, że w razie kontroli policji wpadnie na jeździe mimo odebranych uprawnień.
luz
Artykuły, które mogą Cię zainteresować

„Jak się ma 300 KM, to się nie da nie zapierdalać”. Po kolizji współsprawca nie został ukarany. Policja poszła na łatwiznę

Rozbili nielegalne wyścigi koło Pabianic. W akcji śmigłowiec. Pięciu zatrzymanych

95 proc. pijanych drogowych morderców ma więcej niż 0,5 promila. Tymczasem „trzeźwe poranki” łapią skacowanych




