Społeczeństwo
Katastrofa z udziałem adwokata po kokainie. Sędzia Iwaniec nie będzie prowadził sprawy
Opublikowano
4 dni temu-
przez
luzDo rozstrzygnięcia sprawy katastrofy z udziałem taksówkarza i adwokata Michała C. w warszawskim sądzie rejonowym wylosowany został sędzia Jakub Iwaniec, który sam jest podejrzewany o spowodowanie kolizji w stanie nietrzeźwości. Jak ustalił portal brd24.pl jednak nie on poprowadzi ten proces. Sąd Rejonowy dla Warszawy Mokotowa uznał, iż nie jest właściwą jednostką i sprawą powinien zajmować się Sąd Okręgowy w Warszawie

9 czerwca 2024 r. w Warszawie taksówkarz z Białorusi Gennady A. skręcając w lewo z ulicy Puławskiej w Malczewskiego zajechał toyotą prius drogę jadącemu na wprost ulicą Puławską BMW adwokatowi Michałowi C. Po zderzeniu BMW dachowało na chodnik, wpadło w sześć osób. Jedna z nich – 84-letnia wówczas pani Anna Szerymanow – została ciężko ranna.
W tej sprawie prokuratura oskarżyła obu kierowców. Gennady A. odpowiadał będzie za nieumyślne spowodowanie katastrofy w komunikacji. Grozi mu od 6 miesięcy do 8 lat więzienia.
Michała C. prokuratura oskarżyła również o nieumyślne sprowadzenie katastrofy w ruchu lądowym. Biegli oszacowali bowiem, że jadąc środkowym pasem ulicy Puławskiej, na której dopuszczalna prędkość wynosiła 50 km/h, poruszał się samochodem BMW z prędkością „nie mniejszą niż 86,4 km/h i nie większą niż 114,08 km/h”. To mogło spowodować błędną ocenę sytuacji na skrzyżowaniu przez skręcającego Toyotą Białorusina. Zdaniem biegłych tak znaczne przekroczenie prędkości nie zapewniało też Michałowi C. panowania nad pojazdem w warunkach, w jakich odbywał się tam ruch. „Gdyby bowiem kierujący samochodem marki BMW poruszał się z prędkością dozwoloną administracyjnie, pojazd zatrzymałby się przed miejscem potrącenia pieszych, a co za tym idzie skutki w postaci potrącenia pieszych wynikają z przyjętej przez kierującego pojazdem marki BMW niewłaściwej techniki i taktyki jazdy” – napisała w komunikacie Prokuratura Okręgowa w Warszawie.
Ponadto prokuratura wskazała, że Michał C. w chwili zdarzenia był pod wpływem narkotyków. „Stwierdzono w próbce krwi obecność kokainy w stężeniu 15 ng/ml, benzoiloekgoniny (metabolit kokainy) w stężeniu 41 ng/ml i kokaetylenu w stężeniu 8 ng/ml. W opinii biegłego, w chwili zatrzymania i pobrania krwi Michał C. znajdował się pod wpływem kokainy i kokaetylenu, które w realny sposób wpływały negatywnie na jego zdolności psychomotoryczne, podobnie jak w czasie znajdowania się w stanie nietrzeźwości w rozumieniu art. 178 § 1 kk” – poinformowała prokuratura.
Michałowi C. grozi od 3 do 16 lat więzienia.
Gennady A. przyznał się do winy przed prokuratorem. Michał C. do winy się nie przyznaje.
Piesza nigdy nie odzyskała przytomności i zmarła. Biegli: nie wiadomo, czy przez wypadek
Zanim rozpoczął się proces, w sprawie w portalu brd24.pl ujawniliśmy, że prokuratura uznała, iż nie potrafi powiązać śmierci 84-letniej pieszej z tym wypadkiem.
Ciężko ranna Anna Szerymanow trafiła najpierw na OIOM szpitala. Jej stan był albo krytycznie ciężki, albo bardzo ciężki przez cały czas pobytu w placówce. Od początku nie była przytomna, a ciało reagowało jedynie na bodźce bólowe. Prawie stale była wentylowana przez respirator. Z dokumentacji medycznej, do której dotarł brd24.pl wynikało, że uznano, iż dalsza intensyfikacja leczenia nie ma sensu. Wówczas przewieziono panią Annę do Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego Konstancja w Konstancinie Jeziornej. Tam zmarła 30 września 2024 r., a wiec niecałe cztery miesiące po wypadku.
Po śmierci mąż pani Anny postanowił o kremacji. Nie odbyła się więc sekcja zwłok. Śledczy nie dostrzegli w tym swojej winy uważając, że to rodzina powinna poinformować ich o zgonie.
Prokuratura poprosiła biegłego sądowego lekarza dr. hab. n med. Mieszko Olczaka o wydanie opinii uzupełniającej. Miał odpowiedzieć m.in. na pytanie, jaka była przyczyna zgonu pani Anny i czy można jej śmierć powiązać z obrażeniami po wypadku.
„W konkretnym przypadku brak wykonania sekcji zwłok uniemożliwia wskazanie przyczyny zgony Anny (…)” – napisał biegły lekarz w podsumowaniu swojej opinii uzupełniającej. – „Z uwagi na powyższe nie jest możliwe wskazanie przyczyny zgonu Anny (…) oraz wskazanie bezpośredniego związku przyczynowo-skutkowego pomiędzy doznanymi obrażeniami wielonarządowymi a przyczyną zgonu”.
Mąż: śmierć mojej żony ma oczywisty związek z wypadkiem
Akt oskarżenia w tej sprawie trafił do Sądu Rejonowego dla Warszawy Mokotowa w Warszawie. Mąż zmarłej pieszej, Edward Szerymanow, sędzia w stanie spoczynku, od początku nie zgadzał się z tym, że śmierci jego żony nie powiązano z wypadkiem. Uważał też, że prokuratura błędnie uznała, iż Michał C. nieumyślnie sprowadził katastrofę.
W czerwcu 2025 r. Edward Szerymanow złożył do Sądu Rejonowego dla Warszawy Mokotowa wniosek „o uznanie niewłaściwości rzeczowej”. Argumentował, że sprawą powinien zająć się Sąd Okręgowy w Warszawie, bowiem jasnym jest, że jego żona zmarła w wyniku wypadku.
„Wynikiem katastrofy była śmierć Anny Szerymanow, a nie tylko obrażenia ciała, jak to błędnie przyjął akt oskarżenia” – napisał oskarżyciel posiłkowy. Wskazał opinię zakład leczniczego wskazującą na związek przyczynowy między śmiercią a doznanymi obrażeniami ciała. „Nie można mieć najmniejszych wątpliwości, że gdyby pokrzywdzona, pełna sił i zdrowia przed nieszczęśliwym zdarzeniem nie doznała obrażeń ciała spowodowanych katastrofą, nadal by żyła. Bez przestępczego zachowania oskarżonych nie nastąpiłaby śmierć pokrzywdzonej. Pokrzywdzona po doznanych obrażeniach była sztucznie utrzymywana przy życiu, przez urządzenie utrzymujące życiowe funkcje, nie odzyskała przytomności i nie reagowała na bodźce” – dowodził i dodał: „nie wykonano sekcji zwłok, ponieważ z medycznego punktu widzenia nie wniosłaby ona żadnej nowej istotnej wiedzy o pacjentce”.
Wylosowany sędzia oskarżany o kolizję po pijanemu
Kolejne kontrowersje w tej sprawie dotyczyły tego, kto ma prowadzić proces. Do sprawy w rejonowym sądzie wylosowany został bowiem sędzia Jakub Iwaniec.
W październiku Onet ujawnił, że Onet w miejscowości Rejowiec Fabryczny kierowca uderzył w drzewo. Świadkowie – sąsiedzi sędziego Jakuba Iwańca – zawiadomili policję o tej kolizji i wskazali, że za kierownicą siedział właśnie sędzia. Ich zdaniem był pijany. Policjanci zastali Iwańca w domu, badanie alkomatem wskazało ok. 2 promile. Sędzia nie przyznał się do kierowania, twierdził, że z imprezy został przywieziony do domu przez kogoś innego.
Sędziemu wciąż nie uchylono immunitetu w tej sprawie. Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek zawiesił sędziego Iwańca w wykonywaniu czynności, ale zawieszenie to skończyło się 18 lutego tego roku i sędzia wrócił do orzekania.
Jak ustalił portal brd24.pl jednak nie on będzie rozpatrywał sprawę katastrofy drogowej z udziałem białoruskiego taksówkarza i polskiego adwokata.
Sąd rejonowy nie chce orzekać
Miesiąc temu – 8 kwietnia – Sąd Rejonowy dla Warszawy Mokotowa w Warszawie wydał postanowienie, w którym uznał swoją „niewłaściwość rzeczową” do rozpoznania sprawy katastrofy drogowej.
„Tutejszy sąd uznał się za niewłaściwy do rozpoznania niniejszej sprawy i postanowił przekazać sprawę do rozpoznania Sądowi Okręgowemu w Warszawie” – poinformował brd24.pl rzecznik prasowy sądu.
Postanowienie to jeszcze nie jest prawomocne.
***
Edward Szerymanow, sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie w stanie spoczynku zmarł 22 października 2025 r. Nie doczekał rozpoczęcia procesu w sprawie wypadku, w którym zginęła jego żona.
Łukasz Zboralski
