Portal O2 ujawnił rozmowy prowadzone przez Sebastiana M. w areszcie. Miał przekonywać żonę i szwagierkę, że będzie odbywał karę w dozorze elektronicznym w Niemczech. „Bo to jest moje pierwsze obywatelstwo i Polska nie będzie miała nic do gadania” – uzasadniał
Sebastian M. w sądzie Fot. Łukasz Zboralski/brd24.pl
Dziennikarz Marcin Lewicki ujawnił w portalu O2.pl treść rozmów, jakie w areszcie miał prowadzić oskarżony o spowodowanie wypadku na autostradzie A1 Sebastian M. Do rozmowy tej doszło 10 kwietnia w Areszcie Śledczym w Piotrkowie Trybunalskim, gdy M. odwiedziła jego żona i szwagierka.
Z rozmów tych wynika, że syn łódzkiego biznesmena jest przekonany o tym, iż wyjdzie na wolność, bo karę będzie odbywał w Niemczech w postaci dozoru elektronicznego.
„Pod koniec roku wyląduję na bransoletce w Niemczech, bo to jest moje pierwsze obywatelstwo i Polska nie będzie miała nic do gadania” – cytuje Sebastiana M. portal O2.pl.
W rozmowie tej M. stwierdzał też, że „są dowody” na to, iż to nie on odpowiada za wypadek. Uznawał jednak, że sędzia prowadząca proces w Sądzie Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim „nie jest mu przychylna”.
Już w marcu O2.pl ujawnił, że Sebastianowi M. cofnięto zgodę na rozmowy telefoniczne. Stało się to w 2025 r. po jednym z telefonów. Rozmawiał wówczas z matką i nieustaloną dotąd osobą. W rozmowie tej powoływano się na wpływy w Ministerstwie Sprawiedliwości. Przekonywano Sebastiana M., że odpowiednie dokumenty zostały już podpisane w resorcie i wyjdzie niebawem z aresztu na wolność z jakimś dyplomatą.
Co powie pracownik o wyjeździe z Polski?
Pod koniec maja odbędzie się jedna z ostatnich rozpraw Sebastiana M. Prokuratura postanowiła bowiem przedstawić świadka, który ma obalić twierdzenia M. o tym, iż po wypadku wyjechał z kraju na zaplanowane wcześniej spotkania biznesowe. Zeznawać będzie pracownik Sebastiana M., który wyjechał z nim z kraju samochodem do Niemiec. Według nieoficjalnych informacji brd24.pl świadek ten ma zaprzeczyć, że wyjazd odbywał się w celach biznesowych.
Sebastian M. doprowadził do wypadku na autostradzie A1 we wrześniu 2023 r. Wjechał w auto rodziny z dzieckiem, która rozbiła się o bariery i spłonęła. Biegli odczytali czarne skrzynki obu samochodów i ustalili, że Sebastian M. jechał ponad 300 km/h i zjechał na pas, na którym podróżowała Kią rodzina.
Po wypadku Sebastian M. nie został zatrzymany. Wyjechał za granicę. Najpierw do Niemiec, potem do Turcji, skąd odleciał do Dubaju. Tam został zatrzymany i sprowadzony do Polski dzięki procedurze ekstradycyjnej.