Connect with us
Statystyki 2026
  • Zabici w wypadkach - 516
  • Ranni w wypadkach - 9057
  • Kierowcy po alkoholu - 37371
  • Średnia liczba wypadków dziennie: 47.6
  • Średnia liczba zabitych dziennie: 3.13
  • Średnia liczba rannych dziennie: 54.89
  • Zabici w wypadkach - 516
  • Ranni w wypadkach - 9057
  • Kierowcy po alkoholu - 37371
  • Średnia liczba wypadków dziennie: 47.6
  • Średnia liczba zabitych dziennie: 3.13
  • Średnia liczba rannych dziennie: 54.89

Społeczeństwo

Błędne oznakowanie w miejscu, gdzie zginął policjant na motocyklu

Opublikowano

-

Wczoraj pod Warszawą w wypadku zginął na motocyklu policjant z Warszawy. Jechał szybko. Jednak w miejscu, gdzie doszło do tragedii, przez błąd zarządcy drogi formalnie można jechać 100 km/h. Tuż przed wielkim skrzyżowaniem

Do tego tragicznego wypadku doszło wczoraj (29 maja) w Piasecznie na ulicy Puławskiej. Tuż za tablicą, gdzie administracyjnie kończy się Warszawa. Jak widać na filmie zarejestrowanym przez świadka, kierowca osobowego opla popełnił błąd. Stał na pasie do skrętu w lewo, ale nagle zmienił zdanie i zjechał na sąsiedni pas ruchu w miejscu, gdzie zabraniała mu tego ciągła linia.

Akurat wtedy z dużą prędkością nadjechał motocyklista. Na filmie widać, że na skrzyżowaniu w oddali przed sobą miał zielone światło. Z nagrania widać, że prędkość motocykla mogła nawet przekraczać 100 km/h. Przy tej prędkości motocyklista nie zdążył nacisnąć hamulca ani skręcić kierownicą. Wbił się w auto, które zajechało mu drogę. Mimo reanimacji życia motocyklisty nie udało się uratować. Zmarły był warszawskim policjantem.

Organizator ruchu „zapomniał” o znaku. Dopuszczalne 100 km/h

Jak sprawdził brd24.pl, w tym miejscu organizator ruchu popełnił błąd. Przez ten błąd formalnie przed dużym skrzyżowaniem dopuszczalna prędkość wynosi aż 100 km/h. To skandalicznie za duża prędkość w takim miejscu.

Na wyjeździe z Warszawy, na drodze krajowej nr 79 (odpowiada za nią GDDKiA oddział w Warszawie) około 600 m od miejsca, w którym doszło do wypadku, stoi znak koniec obszaru zabudowanego. Zaraz za nim jest znak ograniczenia prędkości dopuszczalnej do 70 km/h. To prędkość rozsądna, gdy zbliżamy się do rozbudowanego skrzyżowania, choć z sygnalizacją świetlną.

Na jednym słupie ze znakiem ograniczenia prędkości umieszczony jest znak, który ostrzega kierowców przed zbliżaniem się do skrzyżowania z drogą podrzędną.

W tym miejscu kończy się obszar zabudowany, a znak ogranicza prędkość na ulicy Puławskiej do 70 km/h i ostrzega o zbliżaniu się do skrzyżowania Fot. Łukasz Zboralski/brd24.pl

Po około 300 m od tych znaków jest skrzyżowanie z ulicą Olimpijską, która prowadzić będzie do nowo budowanego osiedla Polskich Olimpijczyków w Mysiadle

Problem w tym, że za tym skrzyżowaniem znak ograniczenia prędkości nie jest powtórzony…

Skrzyżowanie ulicy Puławskiej z ul. Olimpijską w Mysiadle. Za tym skrzyżowaniem nie ma żadnego znaku ograniczającego prędkość Fot. Łukasz Zboralski/brd24.pl

Skrzyżowanie, które znajduje się 300 m przed miejscem tragicznego wypadku, odwołuje więc ograniczenie prędkości do 70 km/h. Jednocześnie kierowcy znajdują się na drodze dwujezdniowej poza obszarem zabudowanym. Prawny limit prędkości na takiej drodze wynosi zatem w tym miejscu formalnie 100 km/h.

To poważny błąd zarządzającego ruchem. Możliwość rozpędzenia się do 100 km/h w miejscu, w którym, kierowcy z drogi podrzędnej muszą jakoś wjechać na główną, i w którym za chwilę kierowcy muszą wybrać jeden z czterech pasów ruchu, w zależności od tego, gdzie chcą dalej jechać. Sytuacji nie ułatwia zlokalizowany tam też przystanek autobusowy.

To zaniedbanie zarządzającego ruchem oznaczać będzie dużo większe kłopoty dla kierowcy opla, który zjechał z lewoskrętu i doprowadził do wypadku. Być może miał zmniejszone szanse dostrzec szybko jadącego motocyklistę, ale jeśli formalnie motocyklista mógł tam jechać nawet 100 km/h, trudniej będzie w sądzie dowieść jego przyczynienia się do wypadku.

Łukasz Zboralski