Minister infrastruktury przyjął do komisji układającej w resorcie pytania na prawo jazdy Macieja Kulkę z Lublina. To instruktor nauki jazdy, który w filmach publikowanych na Facebooku potrafi pomylić się w podstawowych zasadach na drodze
O tej nominacji w portalu brd24.pl już pisaliśmy. W czerwcu minister Dariusz Klimczak zatwierdził kandydaturę Macieja Kulki do działającej w resorcie komisji, która zajmuje się układaniem i recenzją pytań na państwowy egzamin na prawo jazdy. Wskazaliśmy w brd24.pl, że Kulka jest wiceprezesem Stowarzyszenia Polski Związek Szkoleniowy. Dyrektorem wykonawczym w tym stowarzyszeniu jest były urzędnik resortu, który odszedł z pracy po skandalach z komisją od układania pytań na prawo jazdy.
Okazuje się, że to nie jedyny kłopot z nominowaniem Macieja Kulki do grona, które planuje, na jakie pytania odpowiadać będą kursanci na teście teoretycznym na prawo jazdy.
Nie wie, co oznacza linia przerywana, myli znaki
Maciej Kulka jest współwłaścicielem rodzinnej firmy kształcącej kierowców. OSK Kulka chwali się na stronie internetowej, że jest „największą szkołą nauki jazdy w Lublinie”. Jednak statystyki zdawalności kursantów przygotowywanych przez tę firmę nie są powalające. Jak wynika z danych WORD Lublin za 2025 r. zdawalność kursantów z „KULKA” SP. J. na kategorię B jest niska zarówno jeśli chodzi o teorię i praktykę. Teorię zaliczało 56,39 proc. kursantów, co daje 34 miejsce na 37 szkół nauki jazdy. Z kolei egzamin praktyczny zdawało 26,58 proc. kursantów, co daje 30. miejsce w zdawalności na 37 ośrodków.
Być może pewną przeszkodą jest fakt, że sam ekspert mianowany przez ministra Klimczaka najwyraźniej sam ma kłopoty z rozumieniem przepisów. Dobrym przykładem może być film, który został umieszczony na profilu „OSK KULKA” na Facebooku 14 sierpnia. Maciej Kulka pokazał w nim – jego zdaniem – kłopotliwe dla kierowców skrzyżowanie w Lublinie. Chodzi o zjazd z ulicy Smorawińskiego w kierunku Warszawy.
„Chcielibyśmy zmienić pas na skrajnie lewy, ale według oznakowania, tutaj znaki F-11 i znaki poziome, my tego nie możemy zrobić” – ostrzega na filmie Maciej Kulka. I taką ocenę sytuacji niektórzy komentujący jego film wzięli za prawdziwą. „Jeżdżę tamtędy od lat i okazuje się, że łamałam przepisy. Oczywiście uznałam, że linia przerywana daje możliwość zmiany pasa” – napisała jedna z osób.
Problem w tym, że tym filmem Maciej Kulka wprowadza kierowców w błąd. Co się nie zgadza?
Po pierwsze, nieprawidłowo nazywa znak. Rozporządzenie w sprawie znaków i sygnałów drogowych jasno określa, że znak ustawiany obok jezdni – a to widzimy na filmie z Lublina – to znak F-10. Znak F-11, o którym mówi ekspert ministra Klimczaka, to znak, który umieszcza się nad pasami ruchu:
„1. Umieszczony obok jezdni znak F-10 „kierunki na pasach ruchu” wskazuje dozwolone, zgodnie ze strzałkami umieszczonymi na znaku, kierunki jazdy z poszczególnych pasów ruchu.
2. Umieszczony nad pasem ruchu znak F-11 „kierunki na pasie ruchu” wskazuje dozwolone, zgodnie ze strzałkami umieszczonymi na znaku, kierunki jazdy z pasa ruchu, nad którym znak został umieszczony”.
Po drugie – i to już jest poważną wadą publicznej opinii Macieja Kulki – znaki F-10 i F-11 są znakami pomocniczymi. To informacja o tym, dokąd można jechać wybranym pasem ruchu, a nie nakaz jazdy w określonym kierunku.
Wreszcie, po trzecie, Kulka na filmie ocenia kierowcę, który całkowicie prawidłowo zmienił pasy ruchu. Twierdzi, że zabraniały tego znaki pionowe, ale dodaje też kuriozalną opinię o oznakowaniu poziomym. Przekonuje, że linia przerywana zabrania tam zmiany pasa ruchu. „Oznakowanie na jezdni, linia przerywana, co prawda jest to taka grubsza, czyli ta separacyjna, no ale mogłaby sugerować, że możemy to zrobić” – mówi Kulka.
Paragraf 86 Rozporządzenia w sprawie znaków i sygnałów drogowych o linii przerywanej mówi coś zupełnie przeciwnego:
„1. Znak P-1 „linia pojedyncza przerywana”, w którym kreski są krótsze od przerw lub równe przerwom, wyznacza pasy ruchu.
2. Znak P-1 o podwójnej szerokości, w którym kreski i przerwy są równe, informuje ponadto, że wyznaczony pas ruchu jest pasem: 1) ruchu powolnego; 2) zanikającym albo 3) przeznaczonym wyłącznie dla pojazdów wyjeżdżających na inną drogę lub jezdnię”
Miejsce w Lublinie, w którym – według Macieja Kulki – kierowca (zaznaczony na czerwono) nie może zmienić pasa na skrajny lewy. Źródło: Google Maps
To szokująca nieznajomość przepisów jak na wieloletniego instruktora nauki jazdy. Eksperci z branży zwracają na to uwagę Kulce w komentarzach pod jego filmem na Facebooku.
– Znak F-10, który widzimy na tym filmie, to znak informacyjny. Informuje, dokąd jedzie się tym pasem ruchu. I dopóki jest tam linia przerywana, to ona po to tam jest, żeby ten pas ruchu można było zmienić – mówi brd24.pl o sytuacji na tym skrzyżowaniu w Lublinie Filip Grega, instruktor nauki jazdy, ekspert bezpieczeństwa ruchu drogowego. – Gruba przerywana linia informuje kierowcę, że pas będzie się kończył lub będzie skręcał, czyli to jest informacja, że jeśli ktoś zamierza zmienić ten pas, to powinien to ostatecznie zrobić, jeśli nie chce nim podążać – tłumaczy.
Instruktorzy nauki jazdy, którym pokazaliśmy tę filmową poradę Macieja Kulki, nie chcą się publicznie odnosić do jego słów. Nieoficjalnie słyszymy jednak: „Jak to jest możliwe, że taki człowiek ma zajmować się w ministerstwie układaniem pytań na egzamin na prawo jazdy?”.
Ministerstwo Infrastruktury odmówiło portalowi brd24.pl odpowiedzi na pytanie, kto zaproponował kandydaturę Macieja Kulki do komisji układającej i recenzującej pytania egzaminacyjne na prawo jazdy.