Connect with us
Statystyki 2026
  • Zabici w wypadkach - 286
  • Ranni w wypadkach - 4721
  • Kierowcy po alkoholu - 21135
  • Średnia liczba wypadków dziennie: 38.5
  • Średnia liczba zabitych dziennie: 2.72
  • Średnia liczba rannych dziennie: 44.96
  • Zabici w wypadkach - 286
  • Ranni w wypadkach - 4721
  • Kierowcy po alkoholu - 21135
  • Średnia liczba wypadków dziennie: 38.5
  • Średnia liczba zabitych dziennie: 2.72
  • Średnia liczba rannych dziennie: 44.96

Społeczeństwo

150 km/h na autostradach w Polsce? Minister Klimczak: „jest jakiś dialog w tej sprawie”

Opublikowano

-

Minister Infrastruktury Dariusz Klimczak ujawnił w RMF FM, że jest dyskusja w resorcie nad tym, czy podwyższyć limit prędkości na autostradach w Polsce do 150 km/h. Gdy politycy bez badań i argumentów w 2011 r. podwyższyli limity na drogach, liczba śmiertelnych wypadków wzrosła o ponad 7 proc.

Niepokojąca wypowiedź ministra infrastruktury pojawiła się podczas dzisiejszego porannego programu „Rozmowa w RMF FM”. Dariusz Klimczak pod koniec tego wywiadu wylosował dwa pytania od słuchaczy. Jedno z nich dotyczyło dopuszczalnych prędkości. Słuchacz stwierdził, że skoro drogi ekspresowe i autostrady są najbezpieczniejszymi trasami, to czy nie zostanie na nich podniesiony dopuszczalny limit prędkości.

– Ekspresowe, autostrady… Jest jakiś dialog wewnętrzny, czy na przykład tam, gdzie są trzy pasy w jednym kierunku, nie zwiększyć limitu na autostradach do 150 km/h, ale to jest na razie dyskusja, badanie – odpowiedział minister Dariusz Klimczak. I dodał: – Nam zależy przede wszystkim na poprawie bezpieczeństwa ruchu drogowego. W roku 2025 mieliśmy naprawdę przyzwoitą poprawę.

Redaktor RMF dopytywał, czy ten dialog minister toczy sam ze sobą czy z kimś w resorcie?

– Nie no, cały czas u nas eksperci pracują, fachowcy, ale to musi być oparte na badaniach. Nie chcemy pogorszyć bezpieczeństwa ruchu drogowego, a chcemy poprawić komfort jazdy kierowcom – odpowiedział Klimczak. – Wiemy, że niektóre państwa zwiększyły tę dopuszczalną prędkość. Miałem kilka rozmów na ten temat, ale żadna decyzja nie zapadła.

Badania: wzrost limitu = więcej śmiertelnych wypadków

Minister Klimczak przywołał rozmowy z ekspertami i „badania”. O takich jednak w samym resorcie nikt nie słyszał. I byłoby dziwne, gdyby jakiś ekspert wystąpił z imienia i nazwiska w takiej sprawie. Bo temat podnoszenia limitów prędkości od lat jest dobrze przebadany i jego skutki są znane.

Mówi o tym m.in. raport OECD, w którym przyjrzano się 10 krajom. Niektóre z nich podnosiły limity prędkości, inne obniżały i np. wprowadzały masowe kontrole fotoradarami.

Wnioski? W żadnym z badanych przypadków nie doszło do spadku liczby wypadków i ofiar jeśli państwo zdecydowało się podnieść limit dozwolonej prędkości. Z kolei we wszystkich zmniejszenie średniej prędkości było związane ze spadkiem liczby wypadków i rannych na drogach.

Podniesienie limitu choćby na jednym rodzaju dróg często przekłada się na ogólny wzrost prędkości na drogach. A to ma swoje skutki. „Wzrost średniej prędkości o 1 proc. powoduje wzrost częstotliwości występowania wypadków o około 2 proc., poważnych obrażeń o 3 proc., oraz wzrost liczby śmiertelnych wypadków o 4 proc.” – czytamy w opracowaniu.

Polska ma najwyższy limit prędkości na autostradach w Europie (140 km/h). W innych krajach ten limit to 130 km/h albo 110 km/h. Jedynie Niemcy mają odcinki „bez limitu”, ale w ich regulacjach wpisana jest i tam prędkość zalecana 130 km/h, niosąca konsekwencje prawne. W związku z tym – jak wynika z badań w tym kraju – zdecydowana większość kierowców (80 proc.) na takich odcinkach jedzie do 130 km/h.

W 2025 r. czescy politycy podwyższyli dopuszczalny limit na autostradzie do 150 km/h, ale tylko na 20-kilometrowym odcinku. Nie ma to żadnego znaczenia dla skrócenia czasu podróży, za to było posunięciem, którym politycy u południowego sąsiada chcieli w populistyczny sposób zapunktować wśród kierowców-wyborców.

Posłowie w 2011 r. podnieśli limity i liczba zabitych wzrosła

Ostatni raz na taki populistyczny krok polscy parlamentarzyści zdecydowali się prawie 20 lat temu. Odbyło się to tuż przed wyborami parlamentarnymi w 2011 r. Powód był tylko jeden: przypodobać się ludzim, żeby zagłosowali na posłów, bez względu na to, jakie będą skutki.

„Każdy chciał się przypodobać kierowcom – wyznawał później w RMF FM poseł  Wiesław Szczepański z SLD, ówczesny wiceszef sejmowej Komisji Infrastruktury. – W skali kraju jeden samochód przypada na 1,5 mieszkańca, więc to jest elektorat, z którego jeden lubi jechać szybko, a drugi jeździ tylko do kościoła i będzie to bardzo trudno zmienić”.

To wówczas nagłą senacką poprawką w prawie zdecydowano się podnieść limity prędkości na drogach ekspresowych do 120 km/h a na autostradach do 140 km/h. Zgłosił ją ówczesny senator Platformy Stanisław Iwan. Jednocześnie wtedy właśnie ustalono, że nie będzie kar za przekroczenie prędkości o 10 km/h.

Posłowie w Sejmie przegłosowali senacką poprawkę choć do tej zmiany prawa nie było żadnych podstaw merytorycznych. Eksperci byli takiemu krokowi zdecydowanie przeciwni.

Tak wzrosły wypadki w 2011 r. po podniesieniu limitów prędkości na autostradach i drogach ekspresowych w Polsce (wcześniejszy wzrost w 2007 r. wiązał się z odebraniem przez Sejm w 2006 r. prawa do używania fotoradarów przez samorządy):

W 2012 r. ci sami posłowie, którzy zgodzili się podnieść limity prędkości na polskich drogach, przestraszyli się swojej decyzji. W porównaniu do poprzedniego roku znacznie zwiększyła się bowiem (o ponad 7 proc.) liczba ofiar śmiertelnych wypadków na polskich drogach, a liczba samych zdarzeń wzrosła o 3 proc.

Posłowie z komisji infrastruktury apelowali nawet wówczas do premiera o analizę przyczyn wypadków i propozycje rozwiązania tej sytuacji. Jednak nikt nie miał już odwagi na obniżenie limitów prędkości.

Łukasz Zboralski