Fotoradar rekordzista z Warszawy który łapał 8 tysięcy kierowców miesięcznie, dwa razy był niszczony. Niedawno CANARD postawił go po raz trzeci i znów ktoś oblał urządzenie farbą. – Postawimy go po raz czwarty, nie odpuścimy – zapewnia szef fotoradarowej służby
Fotoradar w Alejach Jerozolimskich został zdewastowany już po raz czwarty Fot. CANARD
Fotoradar na Alejach Jerozolimskich w Warszawie był solą w oku kierowców, którzy jechali szybciej na ograniczeniu do 50 km/h. Stanął w połowie listopada 2024 r. I notował gigantyczne liczby przekraczających prędkość. W niespełna miesiąc od instalacji zarejestrował blisko 8 tys. kierowców jadących za szybko.
Komuś najwyraźniej bardzo przeszkadzał, bo w lutym tego roku został zniszczony. Sprawcy nie udało się dotąd ustalić. Straty oszacowano wówczas na 30 tys. zł.
Służby naprawiły fotoradar i uruchomiły go w tym miejscu ponownie w kwietniu. Przetrwał zaledwie dobę. Ktoś porąbał go siekierą. Do sieci trafiło nagranie z tego zdarzenia, ale nie udało się ustalić tożsamości wandala. Koszt naprawy oszacowano na 50 tys. zł.
Trzeci zamach na fotoradar. Szef służby: postawimy go znowu
Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym 23 grudnia poinformowało, że odbudowało urządzenie i zacznie ponownie łapać kierowców przy Al. Jerozolimskich 239 w Warszawie.
Służby zainstalowały fotoradar po raz 3 zaledwie 11 dni temu. Znów go zniszczono Fot. CANARD
Tym razem dotoradar TraffiStar SR390 zabezpieczono kamerą monitoringu, która miała oko na jego otoczenie przez 24 godziny na dobę. Sama kamera monitoringu kosztowała 10 tys. zł.
Nie pomogła. Dziś – jak ustalił brd24.pl – fotoradar w Alejach Jerozolimskich został zniszczony ponownie. Tym razem oblano go farbą.
– Przy urządzeniu jest kamera monitorująca, zobaczymy, co ta utrwaliła. I jeśli będą tam dowody na wandalizm, to przekażemy te materiały policji, by ustaliła sprawcę – mówi brd24.pl Marek Konkolewski, szef CANARD. Zaznacza, że służby się nie ugną i fotoradar na pewno powróci. – Będziemy mieli pieniądze na naprawę, bo urządzenie jest ubezpieczone. Zapowiadam więc jasno: fotoradar postawimy po raz czwarty. To, że trzy razy już go zniszczono oznacza dla mnie, że to urządzenie ma sens i kogoś denerwuje, że musi jechać tam zgodnie z prawem. Fotoradar wróci i będzie dalej działał na rzecz poprawy bezpieczeństwa drogowego w tym miejscu – dodaje Konkolewski.