Connect with us
Statystyki 2026
  • Zabici w wypadkach - 272
  • Ranni w wypadkach - 4610
  • Kierowcy po alkoholu - 20636
  • Średnia liczba wypadków dziennie: 38.29
  • Średnia liczba zabitych dziennie: 2.64
  • Średnia liczba rannych dziennie: 44.76
  • Zabici w wypadkach - 272
  • Ranni w wypadkach - 4610
  • Kierowcy po alkoholu - 20636
  • Średnia liczba wypadków dziennie: 38.29
  • Średnia liczba zabitych dziennie: 2.64
  • Średnia liczba rannych dziennie: 44.76

Rozmowy i opinie

Minister Klimczak pudruje trupa

Opublikowano

-

System egzaminów na prawo jazdy od 20 lat spowija sieć interesów i kolesiostwa. Żaden minister do tej pory nie miał odwagi tego rozmontować. Płacili za to aferami tak, jak właśnie płaci Dariusz Klimczak. Jednak najbardziej płacą za to młodzi kierowcy – bo własną krwią

Łukasz Zboralski
Łukasz Zboralski, redaktor naczelny brd24.pl, autor Drogowego Zera w Kanale Zero

Po Polsce rozlewa się właśnie afera związana z unieważnianiem egzaminów teoretycznych na prawo jazdy. Powód? Urzędnicy z resortu infrastruktury odpowiedzialni za recenzję i układanie pytań egzaminacyjnych na prawo jazdy przegapili, że po nowelizacjach Prawa o ruchu drogowym od marca część pytań się przeterminowała i mają odpowiedzi sprzeczne z obecnym stanem faktycznym.

Minister Dariusz Klimczak został już złapany na kłamstwie. Zapewniał, że na egzaminach nie ma złych pytań, by po dwóch dniach resort przyznał, że takie pytania były.

W Ministerstwie Infrastruktury trwa teraz próba zakłamania rzeczywistości. Choć to minister odpowiada za cały system, do napisania komunikatu zmuszono prof. Marcina Ślęzaka, szefa resortowej komisji ds. pytań egzaminacyjnych.

Ten komunikat zawiera kłamstwa. Po pierwsze, w systemie było więcej błędnych pytań niż 8. Po drugie, unieważnione zostaną nie tylko egzaminy z wynikami negatywnymi, na których kursanci wylosowali błędne pytania. Unieważniane będą też egzaminy, które ludzie zdali! Mówią o tym wprost dyrektorzy WORD-ów. Przedstawiciele ministerstwa wydzwaniali do nich i próbują przekonać ich, by zaprzeczyli prawu i nie występowali o unieważnienia pozytywnych egzaminów. A dziś (24 marca) na godzinę 14 resort zaprosił wszystkie WORD-y na spotkanie.

Nie jest wcale wykluczonym, że będą też odgórne polityczne naciski na marszałków województw, którzy ostatecznie muszą potwierdzać nieważność egzaminów na prawo jazdy na wniosek dyrektorów WORD-ów.

Problem w tym, że w tej całej sprawie nie chodzi o wizerunek ministra, czy jego utrzymanie się na stołku. Chodzi o coś poważniejszego. O system kształcenia młodych kierowców, który przez grupę interesu został przejęty i skrzywiony.

Kilka lat temu opisałem, jak urzędnicy tego resortu sami pisali prawo, które powołało komisję ds. układania i recenzji pytań. Potem ją obsiedli i do dziś w ten sposób dorabiają do pensji. Musieli przy tym być to ludzie mocno odporni na wiedzę i mało inteligentni, skoro po 20 latach nie nauczyli się niczego i nadal wkładają do systemu państwowego pytania idiotyczne, bez dydaktycznego celu oraz nie potrafią na czas usunąć z niego pytań przeterminowanych.

Mogą to wszystko jednak robić też celowo. Skoro za każde ułożone czy zrecenzowane (bo nadesłane przez zewnętrzne firmy do resortu) dostają wynagrodzenie, to najbardziej opłacalnym dla ich kieszeni jest tworzenie tysięcy słabych pytań, które można w nieskończoność poprawiać.

W komisji tej, do momentu, gdy nie zacząłem się jej przyglądać, następowały sploty wielu interesów. Znajdowała się w nim np. przedstawicielka fundacji powiązanej z wydawnictwem zarabiającym na sprzedawaniu testów na prawo jazdy do nauki, opartych o pytania wytwarzane w urzędzie. Przewijali się tam byli policjanci, urzędnicy. A dziś także pracownicy podległego resortowi Instytutu Transportu Samochodowego czy przedstawiciel Krajowego Stowarzyszenia Egzaminatorów.

Komisja w resorcie działa tak fatalnie, że prawie zniszczyła dobry pomysł na test percepcji ryzyka, do którego kraje członkowskie zmusza UE. Zamiast testu w czasie rzeczywistym wrzucili do systemu pytania o ryzyko, których dydaktyczna wartość jest niska. Dopiero po awanturze w mediach zapowiedzieli zmianę prawa i opracowanie dobrego testu.

Do tej pory nikt w ministerstwie nie przejrzał całej bazy pytań egzaminacyjnych na prawo jazdy, by wykluczyć z niej pytania złe. Zatem nadal kursanci muszą na pamięć nauczyć się na przykład odpowiedzi na pytanie, kiedy i na jakiej drodze stracą prawo jazdy za przekroczenie prędkości o więcej niż 50 km/h. Takie pytanie mogłoby być podczas kursu dla policjantów drogówki. Młodych kierowców mamy nauczyć, jak bezpiecznie jeździć.

Dariusz Klimczak mógłby rozwalić tę nieudolną komisję, zbudować ją od nowa, zaprojektować elektroniczny system (operuje nim PWPW), żeby każde pytanie było powiązane z artykułem Prawa o ruchu drogowym i po nowelizacjach było zawieszane w systemie do momentu przejrzenia przez członka tej wybitnej komisji. To są rzeczy banalne.

Zamiast udawać, że nic się nie stało i minimalizować straty wizerunkowe, można z tej opresji wyjść naprawdę do przodu. Dać młodym Polakom dobry, przemyślany, kształtujący postawy system szkolenia i egzaminowania. Celem tego systemu nie ma być bowiem dorabianie do pensji w resorcie, ale zmniejszenie liczby młodych ludzi, którzy po odebraniu prawa jazdy skończą swoje życie zakręceni na drzewie podczas powrotu z dyskoteki.

Wszystko wskazuje jednak, że minister Klimczak będzie dalej pudrował tego trupa. Nie zatrzyma to wydobywających się z niego toksycznych gazów, od których za chwilę znów będzie się politycznie dusił.

Łukasz Zboralski