Społeczeństwo
Nie można ponownie zatrzymać pijanego kierowcy wypuszczonego przez prokurator
Opublikowano
1 miesiąc temu-
przez
luzProkurator z Lublińca wypuściła na wolność bez przesłuchania pijanego kierowcę z dwoma zakazami, który został obywatelsko ujęty na autostradzie A1. Ponownie nie można go zatrzymać, wyklucza to polskie prawo. Można go tylko wzywać do stawiennictwa

W sobotę (18 lipca) na autostradzie A1 pędził Audi A8 pijany kierowca. Zagrażał innym i nawet uderzył w ciężarówkę. Zatrzymali go ludzie, w tym przejeżdżający tamtędy dziennikarze TVN24, którzy wszystko nagrali. Drogowy bandyta został oddany w ręce policji.
Okazało się, że 37-letni Krzysztof K. miał 2,7 promila alkoholu w organizmie oraz jest drogowym recydywistą – złamał dwa sądowe zakazy prowadzenia pojazdów. Jak ujawniła „Rzeczpospolita” pierwszy sądowy zakaz dostał od Sądu Rejonowego w Pabianicach w grudniu 2025 r. To zakaz prowadzenia pojazdów na cztery lata. Kierowca nie powinien móc wsiadać do auta do 2029 r. Tymczasem w maju tego roku pabianicki sąd ponownie ukarał go zakazem prowadzenia pojazdów – tym razem na dwa lata.
Kierowcę prosto z autostrady A1 przewieziono do komisariatu policji w Lublińcu. Tam policjanci mogli zgodnie z art. 244 Kodeksu postępowania karnego zatrzymać Krzysztofa K. do wytrzeźwienia, a następnie wnioskować o rozpatrzenie jego sprawy w trybie przyspieszonym. Tego nie zrobili. Dlaczego? To wyjaśnia postępowanie sprawdzające. Zamiast zatrzymania funkcjonariusze konsultowali sprawę z dyżurującą prokurator Prokuratury Rejonowej w Lublińcu Stellą Galas. Ta zdecydowała o tym, by mężczyznę puścić wolno i jeszcze tego samego wieczora odebrali go znajomi.
Minister Żurek reaguje, ale drogowego bandyty już nie można zatrzymać
Ta sprawa tak wzburzyła opinię publiczną, że Prokurator Generalny i minister sprawiedliwości zdecydował o odwołaniu wiceszefa lublinieckiej prokuratury. Trwa też postępowanie, które ma sprawdzić zasadność decyzji dyżurującej prokurator.
Żadne wzburzenie nie pomoże jednak na fakt, że Krzysztof K. nie zostanie ponownie zatrzymany w tej sprawie. Tak skonstruowane jest polskie prawo. Policjanci i prokurator Stella Galas wypuszczając go tamtego wieczoru sprawili, iż teraz można jedynie wysyłać mu wezwania do stawienia się w sprawie przestępstwa, które na drodze popełnił.
Na przeszkodzie stoi art. 248 Kodeksu postępowania karnego. Mówi on m.in., że „ponowne zatrzymanie osoby podejrzanej na podstawie tych samych faktów i dowodów jest niedopuszczalne„.
To niejedyny problem z prawem, który wyszedł na jaw przy okazji sprawy drogowego bandyty z autostrady A1. Podczas dyskusji o tej sprawie w serwisie X prokuratorzy przekonują, że nie mają narzędzi, by jako śledczy w takich sprawach zatrzymywać zagrażających ludzkiemu życiu bandytów i wnioskować o przyspieszone postępowania w sądzie. Takie prawo (art. 244 Kpk) ma w Polsce tylko policja.
Łukasz Zboralski



