Po publicznych drogach nie będzie można poruszać się hulajnogami elektrycznymi, w których możliwy jest tunning pozwalający na rozpędzenie ich do prędkości przekraczających 20 km/h. Ministerstwo Infrastruktury ekspresowo przygotowało zmianę prawa
Hulajnoga zatrzymana przez policję w Łęcznej po wypadku z udziałem dziecka Fot. Policja
Polica ruszyła do walki z nastolatkami, które pędzą hulajnogami elektrycznymi i motocyklami po chodnikach. Funkcjonariusze kierują sprawy takich dzieci do sądów rodzinnych. Tak zrobili dziś (10 lipca) policjanci, którzy w Kędzierzynie-Koźlu złapali 16-latka jeżdżącego na jednym kole chodnikiem na motocyklu typu cross. Chłopiec nie miał uprawnień do kierowania, a motocykl był niezarejestrowany i nie miał OC.
Rząd proceduje też od dłuższego czasu ustawę, która uderzy w importerów i sprzedawców elektrycznych zabawek na dwóch kołach. Jako hulajnogi elektrycznej nie będzie można sprzedawać czegoś, co może rozpędzać się więcej niż 20 km/h i nie jest konstrukcyjnie ograniczone.
Zanim jednak ten projekt wejdzie w życie, Ministerstwo Infrastruktury chce wprowadzić szybszą zmianę. Właśnie opublikowało projekt rozporządzenia, według którego nielegalne staną się hulajnogi elektryczne i urządzenia transportu osobistego, które nie tylko rozpędzają się do zbyt dużych prędkości, ale w nawet pozwalają na modyfikacje, które do tego prowadzą. Sprzętem, w którym można zmienić oprogramowanie lub zmienić silnik na mocniejszy, nie będzie można legalnie jeździć po drodze i to nawet, gdy aktualna moc i prędkość odpowiadają przepisom.
Co jest hulajnogą elektryczną, a co nie?
Dziś o tym, co jest hulajnogą elektryczną decyduje definicja zawarta w Prawie o ruchu drogowym:
Art. 2 pkt 47b: Hulajnoga elektryczna – pojazd napędzany elektrycznie, dwuosiowy, z kierownicą, bez siedzenia i pedałów, konstrukcyjnie przeznaczony do poruszania się wyłącznie przez kierującego znajdującego się na tym pojeździe
Jednak tę definicję uzupełniają zapisy rozporządzenia w sprawie warunków technicznych pojazdów oraz zakresu ich niezbędnego wyposażenia. To tam określono, że hulajnoga musi mieć konstrukcyjnie ograniczoną prędkość do 20 km/h.
§ 55d. W hulajnodze elektrycznej i urządzeniu transportu osobistego konstrukcja ogranicza rozwijanie prędkości przekraczającej 20 km/h i zapewnia możliwość skutecznego hamowania.
To oznacza, że dziś w świetle prawa wszystkie hulajnogi z silnikami, które można rozpędzić do wyższych prędkości, nie spełniają prawnej definicji i powinny być klasyfikowane np. jako motorowery lub motocykle elektryczne. W związku z tym do poruszania się nimi wymagane są prawo jazdy AM (lub A1), muszą być też zarejestrowane i mieć opłacone OC.
Uderzenie w możliwość modyfikacji
Nowelizacja rozporządzenia, którą właśnie przedstawił resort infrastruktury spowoduje, że hulajnogą elektryczną przestanie być również to urządzenie, które pozwala na modyfikacje – takie, które spowodują możliwość jazy z prędkościami przekraczającymi 20 km/h. Nowy paragraf rozporządzenia będzie wyglądał więc następująco:
§ 55d. 1. W hulajnodze elektrycznej i urządzeniu transportu osobistego konstrukcja ogranicza rozwijanie prędkości przekraczającej 20 km/h i zapewnia możliwość skutecznego hamowania. 2. Konstrukcja hulajnogi elektrycznej i urządzenia transportu osobistego powinna uniemożliwiać zmianę osiąganej przez pojazd prędkości maksymalnej na większą niż 20 km/h – stosuje się do pojazdów wyprodukowanych po dniu 31 marca 2027 r.
„Zabronione zostaną zmiany konstrukcyjne pojazdu polegające zarówno na przebudowie/zamianie elementów mechanicznych pojazdu, jak i na ingerencji w jego układy elektryczne oraz oprogramowanie sterujące praca napędu pojazdu, w tym także w zakresie zdalnej zmiany charakterystyk pojazdu (np. przy pomocy sygnału radiowego)” – czytamy w uzasadnieniu proponowanych zmian. – „Ma to na celu ukrócenie przypadków samodzielnej zmiany tego parametru przez właścicieli lub serwisantów. Budowa pojazdu nie będzie mogła umożliwiać wymiany elementów przeniesienia napędu odpowiedzialnych za prędkość maksymalną pojazdu na inne zwiększające tą prędkość. Zakaz ten oznacza także, że zabronione jest konstruowanie tego rodzaju pojazdów w taki sposób, aby możliwe było programowe wyłączenie ogranicznika prędkości lub jego przestawienie na wyższą wartość, także zdalne. Pojazdy, których budowa umożliwia taką ingerencję, nie będą dopuszczone do ruchu po drogach publicznych”.
Kto sprawdzi rok produkcji?
Jak widać, ministerstwo chce zdelegalizować takie pojazdy dopiero w przyszłym roku. I nielegalne staną się tylko produkowane po 31 marca 2027 r. Dlaczego? „Aby nie zmuszać obecnych właścicieli już używanych pojazdów tego typu do konieczności ich samodzielnego, konstrukcyjnego dostosowywania do nowych wymagań warunków technicznych” – tłumaczy w uzasadnieniu Ministerstwo Infrastruktury.
To oznacza jednak, że nowe prawo może okazać się martwe. Po pierwsze, służby kontrolne będą musiały mieć szeroką – i stale aktualizowaną – wiedzę techniczną dotyczącą każdych nowych pojazdów wypuszczanych na rynek. Po drugie, kłopotliwe może okazać się sprawdzanie i dowodzenie tego, w którym roku został wyprodukowany sprzęt, jaki będzie podlegał kontroli drogowej.