W szpitalu zmarł 20-letni kierowca samochodu, w który wjechał w Łomiankach kierowca łamiący sądowy zakaz i będący pod wpływem alkoholu. Na miejscu zginęli wówczas pasażerowie: 19-letnia dziewczyna i 15-letni chłopiec. Kierowca i jego pasażer są w tymczasowym areszcie
Miejsce tragicznego wypadku w Łomiankach. Fot. OSP Łomianki
Smutna wiadomość została przekazana dziś przez prokuraturę. Około północy w szpitalu zmarła trzecia ofiara wypadku, do którego doszło w niedzielę w Łomiankach. Lekarzom nie udało się ocalić życia 20-latka.
Zmarły był kierowcą samochodu, w który 12 kwietnia uderzył kierowca osobowego audi. Wjechał prawidłowo jadącą toyotą grupę młodych znajomych, którzy wracali po spotkaniu do Warszawy. Byli już prawie na przedmieściach stolicy, gdy pijany kierowca uderzył w tył ich auta, doprowadził do dachowania i wpadnięcia toyoty na przeciwny pas ruchu.
Sprawcą wypadku jest 44-letni Patryk R. Miał dwa sądowe zakazy prowadzenia pojazdów. Pierwszy dostał w 2023 r. za to, że prowadził pojazd w stanie nietrzeźwości. Ten zakaz obowiązuje go do 2028 r.. Mimo zakazu jeździł dalej i jeszcze uciekał przed policyjną kontrolą. Za to w w tym roku r. dostał… kolejny zakaz prowadzenia pojazdów. Wyrok ogłoszono dwa miesiące przed tragedią w Łomiankach. Sąd nie zdecydował się wówczas na pozbawienie go wolności.
Pasażerem Patryka R. był 33-letni Piotr B. – Z zeznań wynika, że miał świadomość, iż Patryk R. ma dwa sądowe zakazy prowadzenia pojazdów. Wsiadł jednak z nim do samochodu – informował brd24.pl prokurator Piotr A. Skiba, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
Wiadomo, że cztery godziny przed wypadkiem ci dwaj brukarze z zawodu wypili litr wódki popijając go sześcioma piwami. Z miejsca wypadku uciekli. Zostali zatrzymani dziewięć godzin po tragedii.
Obaj są w areszcie tymczasowym. Kierowcy grozi do 20 lat więzienia, pasażerowi – za nieudzielenie pomocy ofiarom wypadku – do 3 lat więzienia.