W sprawie toczącej się o odszkodowanie po wypadku drogowym, sąd poprosił biegłego o rekonstrukcję zdarzenia. Ten się pomylił i uznał, że pytanie dotyczy obrażeń ciała i kosztów leczenia. I choć nie jest lekarzem, taką opinię napisał i wystawił za to fakturę
Strona tytułowa opinii Witolda Cholewki
Problem z biegłymi opiniującymi w polskich sądach jest bardzo poważny. Często zamiast wiadomości specjalistycznych próbują też podpowiadać sądowi, jak oceniać sprawę w świetle prawa. Robią potężne błędy. Czasem jednak ich opinie stają się prawdziwą groteską – jak ta w sprawie dotyczącej odszkodowania po wypadku na hulajnodze, w której biegły napisał opinię nie ze swojej profesji.
Dziura w chodniku, upadek na hulajnodze
Ta historia dotyczy zdarzenia drogowego z października 2019 r. Kobieta jadąca hulajnogą elektryczną po chodniku w Katowicach, przewróciła się przez wyrwę. Skutek m.in. złamana żuchwa, zniszczone zęby.
Pozwała zarządcę drogi o odszkodowanie. Sprawa toczy się od kilku lat. Wciąż się jeszcze nie zakończyła. – Dużo czasu straciliśmy przez biegłych sądowych – opowiada brd24.pl Piotr Stosio, radca prawny reprezentujący poszkodowaną. – Jeden biegły twierdził, że żadnej dziury w drodze nie było, bo jak on był popatrzeć, to dziura była już załatana. I nie przekonywało go to, że mieliśmy tę wyrwę na zdjęciach, ani że mieliśmy pisma od urzędników, które wskazywały, że ta dziura była i została załatana. Przez to trzeba było aż trzech opinii uzupełniających.
Inżynier opiniuje o medycynie
Sąd Okręgowy w Warszawie zlecił opinię kolejnemu biegłemu ds. rekonstrukcji wypadków. Zlecenie dostał Witold Cholewka. To biegły sądowy z zakresu mechaniki samochodowej i ruchu drogowego, rekonstrukcji wypadków drogowych oraz szacowania technicznego majątku ruchomego. Wpisany jest na listę biegłych Sądu Okręgowego w Katowicach.
Miał odpowiedzieć na kwestie wypadku opisane w punkcie 7 odpowiedzi na pozew. Zamiast tego odpowiedział na punkt 7 ale pozwu – tam zapisano tezy dotyczące kwestii zdrowotnych.
Inżynier napisał siedmiostronicową odpowiedź na zagadnienia medyczne. Na podstawie akt sprawy odpowiedział sądowi „jakich krzywd doznała powódka w wyniku zdarzenia”; jakich dokładnie obrażeń doznała; jakie miała dolegliwości psychiczne; czy była potrzeba świadczenia opieki przez osoby trzecie.
Biegły Cholewka na wszystkim przystawił pieczątkę magistra i wysłał opinię do sądu. Wraz z fakturą za wykonane zlecenie.
Oczywiście jego opinia została odrzucona. A sąd powołał trzeciego już biegłego, który wypowie się na temat mechanizmu i okoliczności tego wypadku.
Jak to było jednak możliwe, że rekonstruktor wypadków napisał opinię z zakresu medycyny? Zadzwoniliśmy do Witolda Cholewki i zapytaliśmy go o tę sprawę.
– Jak sąd mi to przysłał, to musiałem opinię napisać – odpowiada. I w ogóle nie wydaje się zakłopotany tym, że zajmował się nieswoją dziedziną.
– No ale przecież pan nie jest biegłym od medycyny. Źle pan odczytał zadanie. Nie przyszło panu na myśl, żeby zadzwonić do sądu i się upewnić, że chce od pana opinii z takiego zakresu? – dopytujemy.
– Proszę pana, sąd wiedział, jakie mam uprawnienia – odpowiada niewzruszony.