Hindusi i obywatel Sri Lanki wozili mieszkańców Tych autobusami miejskimi. Okazało się, że nie mieli zezwoleń na pracę i w dodatku mieli fałszywe prawa jazdy. Zatrzymała ich Straż Graniczna. PKM Tychy twierdzi, że nie odpowiada za to, bo kierowców dostarcza jej… zewnętrzna firma
W Polsce do tego stopnia brakuje pracowników, że wiele firm obsługujących linie autobusowe sięga po pracowników zza granicy. Często z bardzo dalekich krain. Okazało się jednak, że czasem są to osoby, które w ogóle nie powinny siadać za kierownicą. Kontrola Straży Granicznej w Tychach obnażyła, że ktoś poważnie naraża pasażerów miejskiej komunikacji, pozwalając na wożenie ich ludziom ze sfałszowanymi uprawnieniami.
Wszystko wyszło na jaw, gdy 4 marca funkcjonariusze Placówki SG z Bielska-Białej prowadzili rutynowe kontrole legalności pobytu cudzoziemców w Polsce. Zatrzymali sześciu obywateli Indii i jednego obywatela Sri Lanki, którzy pracowali w PKM Tychy jako kierowcy autobusów.
Okazało się, że jeden z obywateli Indii przebywał w Polsce nielegalnie, natomiast pozostali – w celu niezgodnym z deklarowanym, czyli mmieli dokumenty pobytowe, ale nie posiadali zezwoleń na wykonywanie pracy.
Co gorsza – wyszło na jaw, że czterech cudzoziemców posiada dokumenty noszące znamiona fałszerstwa – 5 sztuk indyjskich praw jazdy, 1 prawo jazdy lankijskie oraz 1 polskie. Wobec tych osób zostaną wszczęte procedury karne.
Trzem obywatelom Indii wydano już decyzje powrotowe z zakazem ponownego wjazdu na okres od 6 do 9 miesięcy. Wobec pozostałych osób trwają czynności służbowe.
PKM Tychy zrzuca winę na podwykonawcę
PKM Tychy opublikowało oświadczenie w tej sprawie. Zrzuca w nim winę na spółkę, która wygrała przetarg na dostarczanie prawcowników.
„Zatrzymane osoby nie były pracownikami PKM Tychy, lecz pracownikami firmy zewnętrznej JMS Service Sp. z o.o., realizującej usługi przewozowe na rzecz spółki. Podmiot ten został wyłoniony w przetargu publicznym. Odpowiedzialność za zatrudnianie pracowników oraz weryfikację uprawnień do wykonywania pracy oraz posiadanych dokumentów, spoczywa na wykonawcy usługi. Spółka pozostaje w stałym kontakcie z właściwymi służbami i współpracuje z nimi w celu pełnego wyjaśnienia wszystkich okoliczności sprawy. Równolegle prowadzona jest szczegółowa weryfikacja dokumentacji. Jeżeli w toku prowadzonych czynności potwierdzone zostaną nieprawidłowości po stronie JMS Service Sp. z o.o. – wykonawcy, PKM Tychy podejmie kroki prawne wynikające z zapisów kontraktowych” – czytamy w komunikacie.
PKM Tychy twierdzi też, że życie i zdrowie pasażerów nie było zagrożone. Przekonuje, że sprawdziło wszystkie uprawnienia kierowców i nie ma obecnie ani jednego prowadzącego autobus, który niemiałby uprawnień.
Jak sprawdził brd24.pl spółka JMS Service Sp. z o.o. została zarejestrowana w połowie 2019 r. Nie ma nawet strony internetowej. Na swoim profilu Facebook podaje jedynie numer telefonu, który aktualnie nie działa. Ma też swoje motto: „Jesteśmy tu, aby pomóc zarówno obywatelom Polski, jak i obcokrajowcom znaleźć idealne miejsce pracy.”