Connect with us
Statystyki 2026
  • Zabici w wypadkach - 840
  • Ranni w wypadkach - 15355
  • Kierowcy po alkoholu - 59845
  • Średnia liczba wypadków dziennie: 54.93
  • Średnia liczba zabitych dziennie: 3.46
  • Średnia liczba rannych dziennie: 63.19
  • Zabici w wypadkach - 840
  • Ranni w wypadkach - 15355
  • Kierowcy po alkoholu - 59845
  • Średnia liczba wypadków dziennie: 54.93
  • Średnia liczba zabitych dziennie: 3.46
  • Średnia liczba rannych dziennie: 63.19

Społeczeństwo

„Mistrz kierownicy” to książka, która powinna trafić do każdego kierowcy i każdego, kto chce zdobyć prawo jazdy

Opublikowano

-

Być może nie każdy po książce Łukasza Zboralskiego zostanie „Mistrzem kierownicy”. Za to naprawdę wielu ma szansę zrozumieć, że nigdy nim nie było. To pozycja dla kogoś, kto dopiero zdobędzie prawo jazdy oraz dla tych, którzy jeżdżą 10 czy 20 lat. Powinni po nią sięgnąć również instruktorzy nauki jazdy, egzaminatorzy i wszyscy zajmujący się bezpieczeństwem na drogach

Mistrz kierownicy. Drogowe lifehacki dla każdego” – Łukasz Zboralski

Zacznę od siebie. Niemal codziennie otwieram Prawo o ruchu drogowym albo ustawę o kierujących pojazdami. Śledzę praktycznie wszystko, co dotyczy bezpieczeństwa ruchu drogowego. Czytam raporty, analizy, badania, artykuły branżowe.
Mimo to, w książce „Mistrz kierownicy” wydanej właśnie przez wydawnictwo Emocje Plus Minus znalazłem rzeczy, które mnie zaskoczyły. Jeszcze więcej było takich, które uporządkowały albo potwierdziły to, co wcześniej wiedziałem, podejrzewałem czy obserwowałem na drodze i podczas szkolenia kierowców.

To nie jest zbiór mądrości typu „jeżdżę 30 lat, więc wiem najlepiej”. Praktyka jest tutaj cały czas konfrontowana z badaniami, wiedzą naukową i danymi. Łukasz nie napisał tylko, że coś działa albo nie działa. Bardzo często pokazuje, dlaczego tak jest i na czym opiera swoje wnioski.

Jeżeli więc jesteście podobnymi fanatykami ruchu drogowego, będziecie mieli dodatkową zabawę. Widzicie przywołane badanie, szukacie go i nagle zamiast przeczytać kilka stron książki, siedzicie kolejną godzinę nad publikacjami naukowymi – dla mnie to ogromny plus.

Jeżeli natomiast jesteście po prostu kierowcami, ta książka może być dla Was jeszcze ważniejsza. Bo prawdopodobnie każdy z nas wozi w głowie cały zestaw przekonań dotyczących jazdy samochodem. Część wynieśliśmy z kursu prawa jazdy 10, 15 czy 20 lat temu. Część od rodziców (mój ojciec był tragicznym wzorem kierowcy), część od znajomych, część z internetowych dyskusji, a część po prostu sami sobie przez lata utrwaliliśmy – i możemy być święcie przekonani, że robimy coś dobrze!

Tylko że wiedza o ruchu drogowym, zachowaniu człowieka, percepcji, ocenie ryzyka czy skuteczności określonych metod szkolenia cały czas się rozwija. To, czego kiedyś uczono jako oczywistości, dzisiaj wcale nie musi już nią być. Łukasz Zboralski bardzo dobrze pokazuje to na konkretnych przykładach – nie tylko z Polski, ale również z innych krajów.

Bardzo dobrą grupą odbiorców są też świeżo upieczeni kierowcy oraz osoby, które dopiero wybierają się na kurs prawa jazdy. Nawet jeśli traficie na najlepszego instruktora świata, podczas kursu nie da się przekazać wszystkiego. Macie 30 godzin jazdy, mnóstwo nowych sytuacji, stres, pierwsze skrzyżowania, pierwsze manewry, pierwsze poważniejsze decyzje za kierownicą. Część rzeczy instruktor może jedynie zasygnalizować.

Tutaj można się nad nimi spokojnie zatrzymać. Poczytać o ocenie ryzyka. O tym, dlaczego człowiek za kierownicą zachowuje się w określony sposób. O szkoleniach z techniki jazdy i o tym, czego naprawdę możemy od nich oczekiwać. O naszych ograniczeniach, których często nawet nie jesteśmy świadomi. Dlatego chętnie poleciłbym tę książkę również komuś, kto dopiero zamierza zostać kierowcą. Dobrze jest pierwszy raz usiąść za kierownicą L-ki już ze świadomością tego, że prowadzenie samochodu to nie tylko nauczenie się obsługi sprzęgła, znaków i pierwszeństwa.

I przyznam, że z pewną niecierpliwością czekam też na hejterów tej książki. Tych, którzy hejtują właściwie dla sportu, bo nazwisko autora albo jego poglądy na ruch drogowy działają na nich jak płachta na byka.

Tyle że tym razem będzie trochę trudniej niż pod przeciętnym wpisem na X, czy tam na Facebooku. Bo można się nie zgadzać z Łukaszem Zboralskim. Można nie lubić jego sposobu patrzenia na BRD (tylko uprzedzam – gdybym sam miał napisać taką książkę, napisałbym ją bardzo podobnie i pewnie momentami niemal tymi samymi słowami). Można napisać w Internecie, że „ja jeżdżę 25 lat i wiem lepiej”. Można zarzucić mu, że się nie zna, bo nie ma uprawnień na egzaminatora/instruktora/operatora statku kosmicznego. Znacznie trudniej dyskutuje się jednak z wynikami badań i publikacjami naukowymi, na których bardzo duża część tej książki jest oparta.

W tej książce znalazłem tylko jeden drobny błąd, który najwyraźniej umknął podczas jej redakcji. Gdy Zboralski zajmuje się wyjaśnianiem spraw i pisze o pasach włączenia na drogach szybkiego ruchu, używa zwrotu „włączać się do ruchu”. Dla przeciętnego kierowcy będzie to pewnie niezauważalne, ale formalnie na takich skrzyżowaniach nikt nie włącza się do ruchu, tylko w tym ruchu już jest. Taka pomyłka w kolejnych edycjach książki powinna zostać naprawiona.

„Mistrz kierownicy” to książka o tym, jak przez następne kilkadziesiąt lat nie być tylko człowiekiem, który potrafi obsługiwać samochód, ale bardziej świadomym kierowcą.

I już wiem, że będzie to jedna z tych pozycji, które bardzo chętnie będę kupował na święta w prezencie. Zwłaszcza tym najbardziej niesfornym kierowcom w rodzinie i wśród znajomych.

Może nie każdy po tej książce zostanie mistrzem kierownicy. Ale wielu może odkryć, że wcale nie było nim wcześniej.

Andrzej Łapa