Od marca prawo pozwala zabierać prawo jazdy za przekroczenia prędkości poza obszarem zabudowanym. Tymczasem na egzaminie kursant wybierając taką odpowiedź popełnia „błąd”. W Ministerstwie Infrastruktury nadal nikt nie czuwa nad tym, by po zmianach przepisów, zmieniać odnoszące się do nich pytania egzaminacyjne
Komisją ds. układania i weryfikacji pytań egzaminacyjnych na prawo jazdy kieruje obecnie w Ministerstwie Infrastruktury prof. Marcin Ślęzak, dyrektor podlegającego resortowi Instytutu Transportu Samochodowego Fot. MRiT
Ministerstwo Infrastruktury wciąż nie radzi sobie z czuwaniem nad systemem pytań egzaminacyjnych na prawo jazdy. Niedawno – jak ujawnił brd24.pl – ktoś dopuścił do wgrania na egzamin 180 wadliwych pytań, które potem z systemu usunięto. Po tej wpadce stanowisko przewodniczącego resortowej komisji ds. układania i weryfikacji pytań stracił Marek Dworak. Jak ustalił brd24.pl na tym stanowisku zastąpił go prof. Marcin Ślęzak, dyrektor Instytutu Transportu Samochodowego.
Zmiana szefa nic jednak nie wniosła, bo resortowa komisja nadal nie panuje nad tym, co jest w bazie pytań pokazywanych na egzaminie kursantom. Nikt nie sprawdza bazy pytań po zmianach prawa i nie eliminuje z niej tych, które przestają być aktualne.
Wadliwe pytanie o odbieranie uprawnień za prędkość
W bazie pytań egzaminacyjnych wciąż jest pytanie numer 2896, które dotyczy zatrzymywania prawa jazdy:
Pytanie: Za które naruszenie przepisów ruchu drogowego policjant zatrzyma prawo jazdy?
Odpowiedź A: Za omijanie pojazdu z naruszeniem podwójnej linii ciągłej.
Odpowiedź B: Za kierowanie pojazdem z prędkością przekraczającą dopuszczalną o więcej niż 50 km/h poza obszarem zabudowanym.
Odpowiedź C (Poprawna): Za kierowanie pojazdem z prędkością przekraczającą dopuszczalną o więcej niż 50 km/h na obszarze zabudowanym.
W tak skonstruowanym pytaniu kursant na egzaminie państwowym na prawo jazdy może wybrać jako poprawną tylko jedną odpowiedź. I obecnie w systemie jako poprawna wyznaczona jest odpowiedź C. Tymczasem od 3 marca zmieniły się przepisy. Za takie przekroczenia prędkości prawo jazdy odbierane jest także poza obszarem zabudowanym. Zatem w tym pytaniu obecnie poprawne są dwie odpowiedzi. Tymczasem wybranie odpowiedzi B uznane będzie za błąd.
Brak weryfikacji pytań, system jest archaiczny
Dlaczego przy zmianach prawa baza pytań na prawo jazdy nie jest automatycznie przeszukiwana i nie są z niej wyrzucane – do poprawy – pytania które przestają być aktualne?
Jak ustalił portal brd24.pl elektroniczny system, w którym pracują nad bazą członkowie komisji z Ministerstwa Infrastruktury, nie ma takich automatycznych mechanizmów. System, którym operuje Państwowa Wytwórnia Papierów Wartościowych, ma jedynie dość archaiczną wyszukiwarkę. – Ktoś musiałby po każdej zmianie prawa szukać ręcznie różnymi frazami, czy nie ma w bazie pytań odwołujących się do zmienionych przepisów – mówi nam osoba zbliżona do komisji weryfikacyjnej. – No ale nie ma nawet takiej osoby, która by to ręcznie robiła…
Po co takie pytania?
Przy okazji błędnego pytania, na jaw wychodzi też cała słabość polskiego systemu egzaminowania. Bo po co egzaminować młodego człowieka z tego, od jakich wartości przekroczenia prędkości policjant zabierze mu prawo jazdy?
Tym bardziej, że pytania z tego zakresu są zniuansowane i podchwytliwe. Tak, jak pytanie numer 2824:
Pytanie: Policjant zatrzyma prawo jazdy za pokwitowaniem w przypadku ujawnienia czynu polegającego na:
Odpowiedź A: kierowaniu pojazdem z prędkością przekraczającą dopuszczalną o 50 km/h na obszarze zabudowanym.
Odpowiedź B (Poprawna): kierowaniu pojazdem z prędkością przekraczającą dopuszczalną o więcej niż 50 km/h na obszarze zabudowanym.
Odpowiedź C: kierowaniu pojazdem z prędkością przekraczającą dopuszczalną o 50 km/h poza obszarem zabudowanym.
W tym pytaniu zastawiono pułapkę na kursanta. Precyzyjnie i zgodnie z prawem policjant odbiera uprawnienia do kierowania na 3 miesiące za przekroczenie prędkości o więcej niż 50 km/h na obszarze zabudowanym. Gdy przekracza się prędkość idealnie o 50 km/h – prawo jazdy nie będzie w ten automatyczny sposób zatrzymane.
Tylko – po co młody człowiek zdobywający prawo jazdy ma to wiedzieć? Dlaczego tak istotna ma być to wiedza, że musi się tego nauczyć na pamięć i nie dać się złapać na podchwytliwym sformułowaniu odpowiedzi?
Czyż przyszły kierowca nie powinien po prostu wiedzieć, gdzie i jakie są ograniczenia prędkości oraz co je odwołuje, bo uczymy go, że w ogóle nie powinien przekraczać dopuszczalnych wartości (a często musi jechać poniżej nich, żeby prędkość była bezpieczna)?
W jaki sposób „dobrym” na drodze czyni młodego człowieka fakt, że wykuje na pamięć system sankcji za drogowe wykroczenia?
Takich pytań w Polsce nikt sobie nigdy nie stawiał. Od lat system szkolenia i egzaminowania kierowców nie ma wyznaczonych celów kształcenia. W związku z tym pytania egzaminacyjne tworzone przez resortową komisję są zbiorem radosnych pomysłów zasiadających w niej osób. Jak widać często zupełnie niezwiązanych z kontrolą tego, czy kierowca jest rozsądny, empatyczny i bezpieczny.