Społeczeństwo
Zginęli na autostradzie A1 przez źle zabezpieczone prace. Przerażający film
Opublikowano
3 godziny temu-
przez
luzNa autostradzie A1 kierowca ciężarówki wjechał w pracowników drogowych. Portal brd24.pl dotarł do filmu, który udowadnia, że na niecałą godzinę przed wypadkiem pracownicy znajdowali się na jezdni źle zabezpieczeni. Samochody ze znakami stały za blisko siebie i nie dawały szans na ocalenie
To jeden z najtragiczniejszych wypadków z robotnikami drogowymi w historii. Dziś rano (1 września), około godziny 9.00 kierowca ciężarówki wjechał w samochód pracowników drogowych. Zginęły cztery osoby, kolejne cztery zostały ciężko ranne.
Przedstawiciele GDDKiA w rozmowie z brd24.pl twierdzili dziś, że schematy zabezpieczenia tych prac wykonane były poprawnie. – Oglądaliśmy plany tymczasowej organizacji ruchu i zabezpieczeń przedstawione przez wykonawcę, były sporządzone dobrze – mówił Marcin Twardysko z katowickiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.
Okazuje się jednak, że tylko na papierze organizacja ruchu była zaplanowana poprawnie. W rzeczywistości wszystko było tam ustawione źle – w taki sposób, że nie dawał szans na ocalenie ludzi. Portal brd24.pl dotarł do filmu jednego z kierowców, którzy zarejestrował robotników na niecałą godzinę przed tragedią
Odległość między zabezpieczeniami powinna wynosić 100 m. A było tylko 10 m!
Nagranie kierowcy, który jechał koło prac drogowych na autostradzie A1 w Mykanowie zaczyna się o 7:57. To oznacza, że mijał miejsce przyszłej tragedii na niecałą godzinę przed jej zaistnieniem.
Na początku widać białego busa ze znakiem zmiennej treści. Jest w dobrej odległości od właściwych prac. Zgodnie z wytycznymi GDDKiA prędkość powinna zostać ograniczona do 110 km/h na minimum 400 m przed samochodami robotników.
Potem widać przyczepę sygnalizacyjna z tablicą U-26a. Jest ona podpięta do niebieskiego busa. Na niej znajduje się ograniczenie prędkości do 80 km/h i strzałka, która pokazuje kierowcom, że pas awaryjny jest niedostępny i trzeba zjechać w lewo.
Już tu widać coś, co mrozi krew w żyłach. Przy niebieskim busie od strony pędzących pasem ruchu pojazdów kuca jeden z pracowników. Coś robi przy kole busa…
Dalej widać coś, co przeczy wszelkim standardom zabezpieczenia prac. I to z pewnością wpłynęło na rozmiar tej tragedii. To fatalne ustawienie kolejnej przyczepy U-26a tym razem z poduszką zderzeniową. Taka przyczepa powinna być ustawiona od pierwszej w odległości 100-120 m. Tymczasem na filmie widać, że stoi zaledwie po ok. 10 m. To dziesięciokrotnie za mała odległość! Kierowca, który za późno zauważą pierwszą przyczepę, praktycznie nie ma szans, by nie trafić od razu w kolejną. I to prawdopodobnie się stało.
Dalszy kadr pokazuje grupę pracowników zgromadzoną wokół przyczepki, na której znajduje się traktor. I znów – według wytycznych sami pracownicy powinni znajdować się 20-40 m za poduszką zderzeniową. Na filmie widać, że stoją kilkanaście metrów od niej.

Rok temu ekspert pokazywał tak źle zabezpieczone prace. „Ludzie zginą” -ostrzegał
Nie wiadomo, dlaczego 32-letni kierowca ciężarówki nie patrzył na drogę i najechał najpierw na pierwszą przyczepkę ze znakiem i potem od razu w kolejną z poduszką zderzeniową – a całość została wepchnięta na pracowników drogowych.
Z pewnością jednak tak wadliwe ustawienie przyczep spowodowało, że to, co w ma chronić ludzi podczas prac na autostradzie, nie miało szans dobrze zadziałać.
Szokującym jest fakt, że pracownicy GDDKiA najwyraźniej sprawują wciąż tylko papierowe kontrole – sprawdzając, jak firmy w dokumentacji zamierzają zorganizować ruch w miejscu prac. Nikt nie sprawdza już potem, czy rzeczywiście na drodze zabezpieczenia ustawione są zgodnie z tym, co zapisano w schematach.
To tym bardziej przerażające, że dokładnie rok temu podczas Kongresu BRD w Krakowie Mieszko Helbich z firmy Tioman wskazywał podczas prelekcji zdjęcia, które obrazowały, jak źle zabezpieczane są faktycznie prace na drogach szybkiego ruchu w Polsce. Zwracał uwagę właśnie na to, że część firm wykonujących prace drogowe nie jest wystarczająco świadoma tego, jak poprawnie ustawiać poduszki zderzeniowe i np. prowadzą prace zbyt blisko samochodów zabezpieczających. – Przy uderzeniu ciężarówki w taką poduszkę zderzeniową, która stoi zbyt blisko prac, ci pracownicy, którzy mają być chronieni, zostaną po prostu ranni lub zginą – mówił Heblich w marcu 2025 r.
Już wtedy portal brd24.pl próbował sprawdzić, czy GDDKiA w ogóle kontroluje, jak firmy zabezpieczają pracowników na autostradach i drogach ekspresowych. Chcieliśmy dowiedzieć się, ile kontroli stosowania poduszek zderzeniowych przeprowadzono w pierwszych sześciu miesiącach 2025 roku i ile nieprawidłowości wykryto. Okazało się, że drogowcy nie potrafią podać żadnych danych. Można więc było wnioskować, że nie prowadzą żadnych kontroli.
– To czasem wygląda tak, że gdzieś tam się wykonawca dogaduje z przedstawicielem GDDKiA, w stylu „Stasiu, my tam wpadniemy, to jest szybka akcja, zrobimy to i spadamy”. I ktoś się godzi na to, żeby nie stawiać wymaganego zabezpieczenia – mówił wówczas brd24.pl informator z branży. – Problem zostanie rozwiązany niestety dopiero, gdy dojdzie do jakiegoś śmiertelnego wypadku. Wtedy ktoś zacznie przeglądać wymogi, dokumentacje i ktoś będzie musiał odpowiedzieć za to, że nie ustawiono wymaganego prawem zabezpieczenia prac. Tylko dla tego, kto zginie, to już będzie o wiele za późno – ostrzegał.
Dziś wiemy, że tak właśnie się stało. Zginęły cztery osoby, a cztery są w ciężkim stanie.
Łukasz Zboralski



