Connect with us
Statystyki 2026
  • Zabici w wypadkach - 754
  • Ranni w wypadkach - 13734
  • Kierowcy po alkoholu - 54069
  • Średnia liczba wypadków dziennie: 53.26
  • Średnia liczba zabitych dziennie: 3.37
  • Średnia liczba rannych dziennie: 61.31
  • Zabici w wypadkach - 754
  • Ranni w wypadkach - 13734
  • Kierowcy po alkoholu - 54069
  • Średnia liczba wypadków dziennie: 53.26
  • Średnia liczba zabitych dziennie: 3.37
  • Średnia liczba rannych dziennie: 61.31

Społeczeństwo

Policja oficjalnie: koledzy Łukasza Żaka zniknęli. Jeden jest poszukiwany

Opublikowano

-

Policja po tygodniu potwierdziła doniesienia brd24.pl. Z trzech skazanych kolegów Łukasza Żaka do aresztu zgłosił się tylko jeden. Mikołaj N. i Damian J. zniknęli, przestali stawiać się na dozorze. Oficjalnie poszukiwany jest pierwszy z nich, statusu drugiego mężczyzny policja jeszcze nie ustaliła

Ława oskarżonych w procesie po wypadku Łukasza Żaka Fot. Łukasz Zboralski/brd24.pl

W ubiegłym tygodniu portal brd24.pl alarmował, że koledzy Łukasza Żaka, skazanego na 20 lat więzienia za spowodowanie śmiertelnego wypadku w 2024 r. w Warszawie – wobec których sąd ogłosił wysokie kary więzienia i polecił areszt tymczasowy – nie stawili się do aresztu. Chodziło o Konrada K., Mikołaja N. i Damiana J. Po naszej publikacji pełnomocnik Konrada K. mec. Jacek Dubois tłumaczył, że jego klient zgłosił się do aresztu, ale został odesłany. Przyjęto go dopiero po ponownym zgłoszeniu.

Policja przez tydzień nie była w stanie odpowiedzieć, co dzieje się z pozostałymi dwoma skazanymi. Sąd Rejonowy dla Warszawy Śródmieścia też unikał jawności – nie chciał przekazać brd24.pl nawet tego, do jakich komisariatów skierował wnioski o doprowadzenie mężczyzn. Sąd uznał, że nie pozwala na to… RODO.

Dziś już wiadomo, że Mikołaj N. i Damian J. zniknęli. Potwierdza to Komenda Stołeczna Policji. – Mikołaj N. przestał stawiać się na dozór policyjny, jest oficjalnie osobą poszukiwaną – przekazał brd24.pl Zespół Prasowy KSP. – Status Damiana J. wciąż ustalamy, ale mężczyzna też przestał stawiać się na dozór policyjny.

Popychali do ucieczki, zabraniali pomocy ofierze

Mikołaj N. i Damian J. 15 września 2024 roku przyjechali na miejsce wypadku, który spowodował ich kolega. Łukasz Żak łamiąc cztery sądowe zakazy prowadzenia pojazdów, jadąc po pijanemu z prędkością 226 km/h staranował auto rodziny. Zabił ojca, a matkę i jej dwoje dzieci ciężko ranił. N. i J. przyjechali samochodem Cupra, jako pasażerowie.

Prokuratura dowiodła przed sądem – na podstawie nagrania oraz relacji świadków – że Mikołaj N. i Damian O. byli tymi, którzy popychali Łukasza Żaka zachęcając go do ucieczki. Potem wrócili na miejsce zdarzenia. Żaden z nich nie wezwał pomocy do poszkodowanych, nie zadzwonili pod numer 112. Jak wynikało z billingów ich telefonów, w tamtym momencie intensywnie korzystali z telefonów komórkowych, dzwoniąc i wysyłając wiadomości do znajomych.

Z relacji świadków wynikało też, że odciągali świadków od niesienia pomocy poszkodowanym w wypadku, w tym rannej partnerce Łukasza Żaka – Paulinie K., która była nieprzytomna. Mikołaj N. był przy tym agresywny. Próbował też wprowadzać policję w błąd. Twierdził, że na miejscu wypadku znalazł się przypadkowo, jako przechodzień. Potem twierdził, że jechał rozbitym Volkswagenem Arteonem jako pasażer, ale jego zdaniem za kierownicą nie siedział Łukasz Żak. Wraz z Damianem J. i innymi forsowali wersję o tym, że to Paulina K. kierowała autem i doprowadziła do wypadku. Utrudniając niesienie jej pomocy prawdopodobnie liczyli na to, że dziewczyna nie przeżyje. Stało się inaczej, została uratowana.

Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia skazał Mikołaja N. i Damiana J. na kary 4 lat pozbawienia wolności. Sąd nakazał im również zapłatę po 120 tys. zł zadośćuczynienia na rzecz rodziny zmarłego w wypadku oraz po 20 tys. zł na rzecz rannej pasażerki Volkswagena.

– Ja wiem, że te kary są tutaj, no, na pewno dla naszych podsądnych surowe, ale ktoś się dwa razy zastanowi, zanim po prostu zdubluje to, co się wydarzyło tej feralnej nocy. Nie może tak być, no. To po prostu, no, wszyscy sobie tutaj wybiegają, pomagają, zacierają ślady. Tak po prostu nie powinno być – mówił sędzia Maciej Mitera uzasadniając wyrok. – To jest antyteza pomagania, uczuć ludzkich, jakichś humanitaryzmu. Temu trzeba postawić tamę.

Po ogłoszeniu wyroku ojciec Mikołaja N. rozpaczał przed kamerami mediów. Ze łzami w oczach przekonywał, że jego syn jest niewinny:

luz