Kierowca samochodu spowodował kolizję na rondzie w Zielonej Górze. To jedno ze skrzyżowań zepsutych przez drogowców. Przez to nawet policja w komunikacie po zdarzeniu pokazuje, że nie za bardzo wiadomo, jak tam jeździć
Policja z Zielonej Góry pokazała nagranie zderzenia, do którego doszło 27 kwietnia na tamtejszym Rondzie Rady Europy. Na filmie widać, że kierujący osobową Hondą zmieniał pas i zajechał drogę motocyklistce. Ta upadła. Przewieziono ją do szpitala na badania.
Przyczyny tej kolizji są jasne. Jednak samo rondo i jego oznakowanie już nie. Dlatego, że – jak w wielu innych miejscach w Polsce – zarządca ruchu namalował tam oznakowanie poziome sprzeczne z oznakowaniem pionowym. Znak „ruch okrężny” stosowany jest bowiem według Konwencji Wiedeńskiej na skrzyżowaniach, na których można okrążać wyspę. Tymczasem w Polsce nagminnie zarządzający ruchem malują strzałki… uniemożliwiające objechanie wyspy ronda wokół.
To nie wszystko. Jeśli miałoby to być „rondo turbinowe”, to raz zajęty pas nie powinien być możliwy do zmiany. Tymczasem na samym rondzie pojawia się oznakowanie poziome, które nie zabrania przejechania na sąsiedni pas.
Konsekwencje? Ludzie często na większych rondach gubią się i potem chcą z wybranego pasa pojechać jednak inaczej niż nakazywało oznakowanie poziome. W dodatku na tym rondzie w Zielonej Górze linia przerywana między pasami nie zabrania zmienić zdania i pas ruchu zmienić. Kierowca Hondy mógł więc tam zająć inny pas, ale musiał ustąpić jadącym już po nim motocyklistce. Tymczasem sama policja w komunikacie się trochę pogubiła pisząc, że kierowca „podczas zmiany pasa ruchu (…) zmienił pas niezgodnie z oznakowaniem poziomym”.