Mieszkanka Warszawy nagrała kierowcę, który jeździł po chodniku i na ulicę wyjechał sobie przez przejście dla pieszych. Przekazała film policji. Komendant Komisariatu Policji Metra Warszawskiego uznał, że wystarczy pouczenie. „Nie dziwcie się, że rowerzyści giną na drogach – jak widać, jest na to przyzwolenie” – napisała rozgoryczona warszawianka
Rowerzystka w Warszawie nagrała niebezpieczną sytuację z kierowcą, który przy skrzyżowaniu ulic Żwirki i Wigury oraz Sasanki jeździł SUV-em BMW po chodniku i wyjechał na jezdnię przez przejście dla pieszych, przy którym, byli ludzie.
„Gość w BMW wyjechał z lewej strony, gdy jechałam prawidłowo drogą dla rowerów – wyjechał wprost z trawnika. Nie spodziewałam się tam auta – nie powinno go być. Równie dobrze mogłabym go nie zauważyć i w ten sposób zginąć pod jego kołami – bo pan rozglądał się jakby niezbyt” – opisała tę sytuację Iga Wijas. I pokazała na Facebooku nagranie.
Łzawa opowieść o teściowej wzruszyła komendanta?
Pani Iga zgłosiła tę sytuację policji. Za jeżdżenie po chodniku i przejściu dla pieszych w Polsce kierowcom grozi 15 punktów karnych i 1500 zł mandatu. Jednak nagrany kierowca BMW nie dostał żadnej kary.
Jego sprawa trafiła na Komisariat Policji Metra Warszawskiego. Z pisma, które otrzymała rowerzystka wynika, że wobec kierowcy zastosowano… pouczenie. Policjantów najwyraźniej przekonała historia, którą opowiedział kierowca. Z pisma podpisanego przez podinsp. Piotra Żółtowskiego wynika, że mężczyzna opowiadał, iż podjechał po 80-letnią teściową, która ma kłopoty z chodzeniem, a do ogródków działkowych nie prowadzi żadna droga. Poza tym – przeprosił.
Źródło: Facebook/Iga Wijas
„Piszę to z bezsilności. Zaledwie dwa dni temu zginął Łukasz Litewka. Poruszający się jak ja – rowerem. Jechał prawidłowo – jak ja. To, co widzicie, to kolejny przypadek, gdy zgłaszam jazdę samochodem po drodze rowerowej i złośliwe zajeżdżanie mi drogi, jak jadę rowerem, i kolejny raz, gdy wrażliwa na ludzką krzywdę stołeczna policja lituje się nad sprawcą wielokrotnego złamania przepisów drogowych, sprowadzającego niebezpieczeństwo dla pieszych i rowerzystów – takich jak ja” – napisała Iga Wijas. I dodała: „Gdy zdarzyło mi się to teraz po raz drugi, i to w tak bezczelnej sytuacji, jaką uwieczniłam na wideo, nie uważam tego za przypadek – to celowe krycie osób sprowadzających zagrożenie w ruchu drogowym. Więc nie dziwcie się drogowym statystykom. Nie dziwcie się, że rowerzyści giną na drogach – jak widać, jest na to przyzwolenie”.