Zepsute auto utknęło na przejeździe kolejowym w Błoniu. Uderzyły w nie dwa pociągi. Dlaczego nie zadziałało powiadomienie o niebezpieczeństwie i nie zatrzymano składów? Policja twierdzi, że nikt w PKP nie odbierał telefonu alarmowego
Do tego zdarzeia doszło na przejeździe kolejowym w Błoniu pod Warszawą (ul. Poniatowskiego) 25 stycznia. Przed godziną 13:30 na strzeżonym przejeździe kolejowym doszło do awarii osobowego forda focusa. Według wstępnych ustaleń w pojeździe doszło do uszkodzenia zawieszenia, co uniemożliwiło kierowcy zjazd z torowiska.
Na miejsce przybył patrol policji. Komenda Stołeczna Policji poinformowała, że byli na 3 minuty przed uderzeniem pociągów w auto. I dzwonili na numer alarmowy, ale na PKP nikt nie odbierał.
Na przejeździe są też kamery monitoringu. Jednak PKP PLK twierdzi, że dyżurny ruchu nie ma z nich podglądu na żywo.
W unieruchomione auto uderzył najpierw skład Intercity relacji Szczecin Główny – Rzeszów Główny. Siła uderzenia odrzuciła wrak na sąsiedni tor, wprost pod nadjeżdżający z naprzeciwka pociąg Intercity relacji Warszawa – Berlin. W wyniku drugiego uderzenia doszło do rozszczelnienia zbiornika paliwa i pożaru lokomotywy oraz wraku auta.
Po zderzeniu ewakuowano ok. 600 pasażerów z obu składów pociągów. Kierowca forda zdążył opuścić pojazd przed pierwszym uderzeniem. Maszyniści oraz kierujący byli trzeźwi. Lokomotywy uległy uszkodzeniom, a samochód został całkowicie zniszczony.
Sprawę wyjaśnia prokuratura oraz komisja badania wypadków kolejowych.