Społeczeństwo
„Skoczek”, „wyprowdzający” i odpoczynek na parkingu. Ujawniamy patologię polskich przewozów turystycznych
Opublikowano
3 godziny temu-
przez
luzKierowcy autokarów dorabiają do emerytur, pracują w szarej strefie, bez umów o pracę. Przy długich wyjazdach dwuosobowa obsada jedzie osobówką do granicy i tam przejmuje auto od „wyprowadzającego”, czyli jest już zmęczona jazdą. Obowiązkowy odpoczynek 9h to stanie w upale na parkingu, czy sprzątanie auta, które powinno być odnotowane jako praca, ale jest wykonywane przy wyciągniętej karcie z tachografu. Polskie przewozy turystyczne trawi wiele patologii

Wszystkimi w Polsce wstrząsnęła tragedia, która rozegrała się w weekend na węgierskiej autostradzie. Kierowca autobusu wiozącego pielgrzymów z wycieczki do Medjugorie najprawdopodobniej zasnął i uderzył w bariery, po czy pojazd się przewrócił. 12 osób zginęło, a 10 jest w rannych w ciężkim stanie.
Nie był to pierwszy tragiczny wypadek polskiego autokaru turystycznego w ostatnich latach. Warto przyjrzeć się więc tej branży przewozów. Jest nieduża, a w dodatku ostro konkuruje z sobą cenowo. To rodzi wiele patologii, które mają wpływ na bezpieczeństwo turystów zabieranych na takie trasy.
W teorii przepisy wszystko regulują tak, żeby było bezpiecznie. Unijne rozporządzenie nr 561 określa maksymalny czas pracy kierowców i obowiązkowe przerwy. Jasno definiuje, czym jest praca, czym prowadzenie pojazdu, a czym przerwa, odpoczynek i dyżur.
W wielkim skrócie: kierowca w szczególnych warunkach jadący samodzielnie może prowadzić pojazd maksymalnie przez 10 godzin (a pracować, czyli prowadzić pojazd i odbywać przerwy – 15 godzin), a w załodze dwuosobowej łączna praca obu kierowców może sięgnąć nawet 21 godzin.
Nocne obostrzenia to w praktyce fikcja
W Polsce uznano, że praca w godzinach nocnych jest na tyle trudniejsza, że maksymalny czas pracy dla kierowcy turystycznego autokaru nie może przekroczyć 10 godzin.
Ten przepis ma pewną dziurę. Bowiem czasem pracy nie jest czas dyżuru, czyli czas w którym w załodze dwuosobowej kierowca nie prowadzi pojazdu – wlicza się w niego wyłącznie czas prowadzenia pojazdu i czasy wykonywania innej pracy (np. obsługi pojazdu).
Czyli z jednej strony ustawodawca stwierdza, że praca w godzinach nocnych jest niebezpieczna, ale w praktyce dla załogi dwuosobowej w żaden sposób tego czasu nie ogranicza – bo przecież maksymalny czas prowadzenia pojazdu wynosi właśnie 10 godzin.
Kierowcy z łapanki
Kierowca autobusu może od lat wybrać jak chce pracować. Komunikacja miejska i regionalna to umowa o pracę, stała miesięczna pensja i praca w warunkach szczególnych, co umożliwia przejście na emeryturę pomostową pięć lat wcześniej.
Kierowca autobusu turystycznego to natomiast zazwyczaj wyższe wynagrodzenie, ale jeżeli już na podstawie umowy o pracę to o wiele niżej oskładkowane (dawne diety, lub obecne możliwości limitu na składki w związku Pakietem Mobilności), a co za tym idzie głodowe emerytury i konieczność pracy na ile siły pozwalają – a niestety nawet i dłużej o czym mogliśmy przekonać się w 2022 roku, kiedy doszło do wypadku polskiego autokaru w Chorwacji jadącego z pielgrzymi do Medjugorje. Zginęło wówczas 12 osób, a 32 zostały ranne, bo – zdaniem śledczych – 72-letni kierowca przecenił swoje możliwości i nad ranem pokonało go zmęczenie. Zasnął i zjechał z autostrady przez barierę.
Polski rynek przewozów turystycznych jest zróżnicowany. Duże firmy dysponujące flotą kilkudziesięciu lub nawet setek autobusów, koncentrują się na obsłudze międzynarodowych klientów i przewozów grup zagranicznych turystów po Europie. Polskich – takich jak pielgrzymów czy wycieczki szkolne – obsługują głównie mniejsze firmy mające kilka lub kilkanaście pojazdów.
Mała skala działalności, konkurowanie na rynku przede wszystkim ceną, powodują, że znaczna część kierowców pracuje w szarej strefie – albo bez umowy, albo na podstawie umów cywilnoprawnych (na marginesie – czy jest jakaś inna praca, która w pełni wypełnia znamiona pracy niż kierowca autobusu?).
Warto zauważyć, że w trakcie pobierania wspomnianej wcześniej emerytury pomostowej nie można wykonywać dalej pracy w warunkach szczególnych. Jeśli jednak ktoś dostaje wynagrodzenie w kopercie, to nikt nie zauważy naruszania przepisów. Sieć kontroli jest na tyle skąpa, że – niestety – zachęca do podejmowania takiego ryzyka.
W praktyce zwykle brakuje wszystkich wyznaczonych przez prawo wentyli bezpieczeństwa, które istnieją w przypadku umów o pracę.
Badania medycyny pracy, które są częstsze niż te przy kwalifikacji okresowej? Brak. Możliwość kontroli trzeźwości i narkotykowej? Brak. W praktyce, aby wyjechać autobusem turystycznym zdesperowanego przewoźnika szukającego kierowcy na już, wystarczy pokazać blankiet prawa jazdy i dostajemy kluczyki.
Mała skala działalności przy jednoczesnym wysokim zapotrzebowaniu sezonowym oznacza też kierowców z łapanki. W Internecie roi się od takich ofert. Co wie przewoźnik o kierowcy, którego bierze na wycieczkę z ogłoszenia?




Wyprowadzający, trzeci, joker, skoczek
Odległości do głównych celów europejskich podróży są w Polsce w większości takie, że dwuosobowa załoga wykorzystując maksymalny dopuszczalny czas prowadzenia nie jest w stanie dojechać na miejsce.
Idealnym przykładem jest właśnie poprzednia katastrofa pielgrzymki do Medjugorje z 2022 roku. Choć autobus wyjechał wówczas – jak donosiły media – z okolic Mławy, załoga kierowców wsiadła zupełnie przypadkowo akurat na granicy z Czechami. Kto zatem prowadził autobus z Mławy do granicy? Tak zwany wyprowadzający – trzeci kierowca który pokonuje tylko odcinek krajowy i wraca. Co zatem z załogą która ma dojechać na miejsce? Przed wejściem do pojazdu powinni odbyć 9 lub 11 godzinny odpoczynek dobowy i móc swobodnie dysponować swoim czasem – mając nocleg w hotelu.
W praktyce często wygląda to czasem niestety zupełnie inaczej. Ci, którzy mają być wypoczęci i przejąć od „wyprowadzającego” autokar pełen ludzi, jadą samochodem osobowym za autobusem, albo do granicy siedzą w autobusie udając pasażerów. Według tachografu – wszystko gra. Na prawdę jednak za kierownicą zasiadają ludzie, którzy są już zmęczeni i realnie pracują po 25-26 godzin.
Odpoczynek dobowy? W autobusie na parkingu. I jeszcze sprzątanie
Zgodnie z przepisami kierowcy muszą w każdej dobie odbyć 9 lub 11 godzinny odpoczynek dobowy. I rzeczywiście najczęściej go mają. Jednak – czy to naprawdę można uznać za odpoczynek?
Obóz w Hiszpanii? Przecież po drodze można zwiedzić Paryż. Szybka wysiadka, a kierowca jedzie na parking i ma swoje urzędowe 9 godzin „snu” na fotelach rozgrzanego autobusu. Idealne warunki, aby zaraz znowu siąść za kierownicą na kilkanaście godzin, prawda?
Wymeldowanie z hotelu jest o 10 rano? Szkoda tracić dzień wycieczki, zatem kierowcy „odpoczną” sobie w autobusie i po obiedzie ruszymy na noc do Polski.



Jak możemy przeczytać na stronie internetowej biura podróży – które organizowało pielgrzymkę do Medjugorie zakończoną właśnie tragicznym wypadkiem na Węgrzech – po śniadaniu miał nastąpić przejazd na zwiedzanie Sarajewa i następnie powrót do Polski.
Czy kierowcy odbierali wtedy na parkingu odpoczynek dobowy, czy też próbowano ekstremalnie wykorzystać maksymalny dopuszczalny czas pracy i prowadzenia w załodze dwuosobowej? To powinno wyjaśnić śledztwo po wypadku.
W większości firm w Polsce kierowca turystycznego autokaru jest również jednocześnie sprzątaczką, myjkowym, tankującym, a czasem nawet mechanikiem.
Oto jeden ze scenariuszy. Kierowca podjeżdża o 22 pod hotel. Następnego dnia odbiera drugą grupę już o 7 rano. Jednak to właśnie on po dojechaniu na miejsce łapie w dłonie miotłę i mop. Musi posprzątać dla następnych turystów. Teoretycznie nie może tego zrobić, bo sprzątanie autobusu powinno być odnotowane w tachografie – należy go wówczas ustawić w pozycji „inna praca”. Wystarczy jednak wyjąć kartę z tachografu i nic już nie zostanie zarejestrowane. W elektronicznej dokumentacji kierowca już nie pracował, ale w rzeczywistości jeszcze godzinę sprzątał. Wpadki z nielegalnym skróceniem czasu odpoczynku nikt się nie obawia, kontrole inspekcji transportu drogowego zwykle odbywają się na trasach, „krokodylki” nie będą śledzić autokaru pod hotel i sprawdzać, czy czasem kierowca nie zajął się sprzątaniem.
Imię i nazwisko autora tekstu do wiadomości redakcji
Tekst powstał na podstawie własnych doświadczeń i rozmów z kierowcami z branży
