Społeczeństwo
Przez 1,5 roku urzędnicy w resorcie Klimczaka nie wykonali ani jednej analizy bezpieczeństwa ruchu drogowego
Opublikowano
1 godzinę temu-
przez
luzW Ministerstwie Infrastruktury pracuje dziewięć osób, które powinny zajmować się bezpieczeństwem ruchu drogowego. Portal brd24.pl sprawdził, że przez 1,5 roku nie wykonali ani jednej analizy tego, co dzieje się na polskich drogach. Więcej od nich własnych analiz zrobili użytkownicy Twittera czy dziennikarze

W resorcie ministra Dariusza Klimczaka działa specjalna komórka do spraw bezpieczeństwa ruchu drogowego. To Sekretariat Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. Oprócz dyrektora – Konrada Romika – na etatach pracuje w nim jeszcze osiem osób.
To jedyni urzędnicy w Polsce, którzy na bieżąco mogą mieć dostęp do wszystkich danych dotyczących bezpieczeństwa drogowego. Powinni je monitorować i wskazywać niepokojące trendy oraz proponować ministrowi rozwiązania.
Portal brd24.pl zapytał resort, jakie analizy wykonał Sekretariat Krajowej Rady BRD od początku tego roku i jakie w 2025 r.
Okazało się, że od stycznia 2026 r. urzędnicy Klimczaka nie przeprowadzili ani jednej analizy, nie zrobili w tym zakresie nic. W poprzednim roku nie było lepiej. Dziewięć osób na etacie nie napisało żadnego opracowania dotyczącego bieżącej sytuacji bezpieczeństwa ruchu drogowego w Polsce.
„Sekretariat KRBRD w sposób stały realizuje bieżące analizy w zakresie BRD według bieżących potrzeb Prezydium oraz Członków KRBRD” – odpisała brd24.pl rzecznik Ministerstwa Infrastruktury Anna Szumańska. – „Opracowania te mają charakter wewnętrzny” – dodała. Nie potrafiła jednak nawet wskazać, czego te „wewnętrzne” opracowania miały dotyczyć.
Przez 1,5 roku urzędnicy z tej komórki jedynie zlecili na rynku wykonanie dwóch opracowań.
Jedno to obowiązkowo zlecana przez resort raz na kilka lat „Wycena kosztów wypadków i kolizji drogowych na sieci dróg w Polsce na koniec roku 2024, z wyodrębnieniem średnich kosztów społeczno-ekonomicznych wypadków na transeuropejskiej sieci transportowej”.
Tę analizę urzędnicy kupili od Instytutu Badawczego Dróg i Mostów na podstawie umowy SKR-U-117/25-T z dnia 16.09.2025 r. Ile zapłacili? Nie można się dowiedzieć w łatwy sposób, bowiem na stronie resortu archiwum zamówień publicznych z poprzedniego roku jest starannie ukryte i nie sposób na rządowej stronie odnaleźć ani tego zamówienia, ani ogłoszenia o wybraniu podmiotu, który zrealizuje umowę.
Drugą analizę, którą w 2025 r. kupili urzędnicy Klimczaka, na ich zlecenie przygotował Zespół Doradców Gospodarczych TOR Sp. z o.o. Również nie wiadomo, za jaką kwotę, bo i tego zamówienia publicznego nie można znaleźć na stronie ministerstwa.
Ta analiza to „Raport ewaluacyjny Narodowego Programu Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego 2021-2030 r.” Ocenia więc narodowy program BRD, który od lat jest zbiorem papierowych zapisów, bez konkretnego planu ich systematycznej realizacji.
Sam główny wniosek tego raportu wskazuje zresztą, że Narodowy Program Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego jest fikcją, bo nie da się nawet sprawdzić, jak wpływa na poprawę bezpieczeństwa na drogach. Krótko mówiąc: nikt nie wie, jak działa rządowa strategia, która ma prowadzić do zmniejszenia liczby wypadków i ofiar.
„Dostępne narzędzia i metody badawcze nie dają możliwości jednoznacznego wyodrębnienia wpływu pojedynczego instrumentu interwencji, jakim jest NPBRD, na ostateczny rezultat, w tym przypadku w postaci zmniejszenia liczby ofiar wypadków oraz liczby osób rannych” – czytamy w raporcie.
Kaski, hulajnogi, konferencje i wizyty
Czym zatem zajmuje się dziewięcioosobowa komórka w Ministerstwie Infrastruktury? Jeżdżeniem na spotkania branżowe, na konferencje w regionach i wydawaniem pieniędzy.
To właśnie Sekretariat Krajowe Rady BRD przygotowywał przetarg za kilka milionów złotych, w którym przedsiębiorca z Polski dostarczył resortowi za kilka milionów kaski rowerowe dla dzieci. Te są teraz rozdawane w szkołach.
Jeśli brak tych kasków wpływał na większe obrażenia dzieci, to wdrożenie obowiązku jazdy w nich do 16. roku życia powinno przynieść poprawę. Zatem już po zmianie prawa resort powinien monitorować w szpitalach obrażenia młodych rowerzystów i osób na hulajnogach elektrycznych. Niestety nie robił tego ani przed zmianą prawa i nie robi tego nadal. Z odpowiedzi resortu wynika, że urzędnicy oglądają wyłącznie dane… przedstawiane przez policję. A te mówią tylko o liczbie zdarzeń, zmarłych i rannych. Większość samodzielnych wypadków na rowerze czy hulajnodze w ogóle nie jest zgłaszana na policję.
„Ministerstwo Infrastruktury monitoruje stan bezpieczeństwa ruchu drogowego, w szczególności zdarzenia z udziałem rowerów, hulajnóg elektrycznych i urządzeń transportu osobistego. W analizach wykorzystywane są m.in. dane gromadzone przez Policję. Ze względu na stosunkowo krótki okres obowiązywania nowych regulacji jest jednak zbyt wcześnie, aby miarodajnie ocenić ich wpływ na liczbę i ciężkość urazów doznawanych przez dzieci i młodzież w wypadkach drogowych” – odpisała brd24.pl Szumańska.
Tymczasem w dobie narzędzi AI jeden z użytkowników portalu X (Hans von Bulzompke) wykonał w tym roku kilkanaście publicznych analiz opartych o dane policji. Badał np. zmiany w wypadkach z pieszymi, czy macierz wypadków wskazującą, kto odpowiada za wypadek w porównaniu z wszystkimi użytkownikami ruchu drogowego.
Niestety te dane są z dupy-roczne raporty policyjne to po prostu odwalanie biurokracji, "wypadki na przejściach" to też przejścia z sygnalizacją-ale także np…wywrócenia się pojazdu!
Ale możemy zrobić lepiej, zapraszam na wątek https://t.co/QEWH99I2fj pic.twitter.com/o0ojKe2oLP
— Hans von Bulzompke (@Muquero) September 2, 2026
ok, poprawka bo wyszły głupoty. Zostaje jeszcze kwestia >2 – do tego pasuje zrobić osobną heatmapę. https://t.co/bGD1iKmg7O pic.twitter.com/FwxWb1Q20m
— Hans von Bulzompke (@Muquero) April 24, 2026
Łukasz Zboralski




