Społeczeństwo
Polskie autostrady są bardziej „bez limitu” niż niemieckie. Pierwsze takie dane o prędkościach
Opublikowano
1 godzinę temu-
przez
Andrzej ŁapaPortal brd24.pl po raz pierwszy ujawnia dane Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad obejmujące nie tylko natężenie ruchu, ale i prędkości pojazdów. Odsetki kierowców jadących powyżej limitów są zatrważająco wysokie. Na jednym z odcinków A1 aż 18 proc. pojazdów przekracza 150 km/h. Na niemieckich odcinkach bez limitu odsetek ten nie sięga 8 proc.

W 2025 r. w Polsce na każde 100 wypadków przypadało niespełna 8 ofiar śmiertelnych. Na autostradach było to już około 14 zabitych na 100 wypadków, a na drogach ekspresowych aż około 18. Wiadomo, dlaczego – przy dużych prędkościach wypadki zazwyczaj kończą się dużo poważniejszymi skutkami.
Do tej pory w Polsce nikt nie publikował pomiarów prędkości, z jakimi poruszają się kierowcy na autostradach i ekspresówkach. Okazało się, że od lat zbiera je Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. Na Stacjach Ciągłych Pomiarów Ruchu rozmieszczonych przy najważniejszych trasach w kraju urządzenia przez cały rok rejestrują natężenie i strukturę ruchu, ale także prędkości pojazdów.
Portal brd24.pl sprawdził, jak szybko po autostradach i ekspresówkach jeżdżą kierowcy w Polsce. Dane są zatrważające
Rekordy prędkości
Z danych, które analizowaliśmy wynika, że nie ma jednego wyjątkowo „szybkiego” odcinka w Polsce – takich miejsc jest więcej, a wysokie odsetki kierowców jadących co najmniej 150 km/h pojawiają się na autostradach w wielu regionach Polski – od Łódzkiego, przez Mazowsze i Wielkopolskę, po Podkarpacie i Opolszczyznę.
Najwyższy wynik zanotowano na A1 między Kamieńskiem a Radomskiem w województwie łódzkim. Ze średnią prędkością co najmniej 150 km/h jechało tam 18 proc. pojazdów lekkich (czyli samochodów osobowych, motocyklów itp.) – prawie co piąty kierowca! Przy ruchu wynoszącym blisko 36 tys. lekkich pojazdów na dobę oznacza to ponad 6300 samochodów każdego dnia jadących przynajmniej 10 km/h ponad najwyższy dopuszczalny w Polsce limit.
Jak to poważny problem najlepiej widać, gdy porówna się te dane z niemieckimi odcinkami „bez limitu”. Prowadzone kila lat temu badania na odcinkach bez limitu prędkości w Nadrenii Północnej-Wesfalii wskazały, że prędkości powyżej 150 km/h rozwija tam nie więcej niż 8 proc. kierowców. To ponad dwukrotnie mniej niż na autostradzie A1 między Kamieńskiem a Radomskiem!
Polscy kierowcy jeżdżą częściej szybciej niż niemieccy na odcinkach „bez limitu” nie tylko na autostradzie A1. Podobnie jest na A4 między Dębicą Wschód a Sędziszowem w województwie podkarpackim. Co najmniej 150 km/h osiąga tam 16 proc. pojazdów lekkich. Na A1 Tuszyn-Piotrków Trybunalski Zachód było to 16 proc. Na A2 pomiędzy Groszkami a Siedlcami Zachód w województwie mazowieckim – 15 proc., a na A2 Żdżary-Koło w Wielkopolsce – 15 proc.
Ekspresówki grozy
Dane z dróg ekspresowych są jeszcze bardziej przerażające. Na najszybszych odcinkach przepisowy limit 120 km/h ignoruje ogromna część kierowców – około 40 proc. pojazdów lekkich jedzie tam co najmniej 130 km/h.
Na S7 Mława Południe-Żurominek w województwie mazowieckim było to 43 proc. Taki sam odsetek zanotowano na S7 Olsztynek-Pawłowo w warmińsko-mazurskim. Na kolejnym odcinku S7, Pieńki-Dłużniewo – 40 proc.. Dokładnie taki sam wynik zanotowano na S8 Wieluń-Złoczew w województwie łódzkim.
W Zachodniopomorskiem na S11 Zegrze Pomorskie-Bobolice co najmniej 130 km/h jechało 38 proc. pojazdów lekkich, na S6 Płoty-Wicimice – 37 proc., tyle samo na S11 Koszalin-Zegrze w Pomorskiem. Na S3 Jawor-Bolków na Dolnym Śląsku było to 36 proc., na S19 Niedrzwica-Wilkołaz w Lubelskiem – 34 proc., a na S61 Śniadowo-Łomża Południe na Podlasiu – 32 proc.
Dane te pokazują jednoznacznie, że na drogach ekspresowych łamanie ograniczeń prędkości nie jest marginesem, ale masowym zachowaniem.
Ekspresówki jak autostrady…
Są też odcinki dróg ekspresowych, na których kierowcy gnają tak szybko, jak na autostradach. Na S7 pod Mławą 24 proc. pojazdów lekkich jechało co najmniej 140 km/h. Pod Olsztynkiem – 22 proc. Na S7 Pieńki-Dłużniewo – 21 proc. i tyle samo na S8 Wieluń-Złoczew. Mniej więcej co piąty pojazd lekki poruszał się z prędkością co najmniej odpowiadającą maksymalnemu limitowi na autostradzie!
Na S7 Olsztynek-Pawłowo aż 13 proc. pojazdów lekkich jechało co najmniej 150 km/h. Oznacza to, że na drodze z limitem 120 km/h taką prędkość osiągał więcej niż co dziesiąty kierowca.
To tylko skrawek rzeczywistej skali przekroczeń
Redakcja brd24.pl sprawdziła dane ze stacji pomiarowych GDDKiA i policzyła skalę przekroczeń w sposób możliwie ostrożny. Nie zaliczaliśmy do nich kierowców jadących choćby kilometr na godzinę ponad limit. Na autostradach pominęliśmy cały przedział 140-149 km/h, a na drogach ekspresowych 120-129 km/h, bo obejmuje on zarówno kierowców jadących dokładnie zgodnie z przepisami, jak i tych przekraczających prędkość o kilka kilometrów na godzinę. Dlatego w naszych wyliczeniach za przekroczenie przyjęliśmy dopiero 150 km/h lub więcej na autostradzie oraz 130 km/h lub więcej na drodze ekspresowej.
Mimo tak ostrożnej metodologii wyniki pomiarów są zatrważające. Na części autostrad co szósty kierowca jedzie co najmniej 150 km/h, a na najszybszych odcinkach dróg ekspresowych około 40 proc. pojazdów przekracza limit o co najmniej 10 km/h.
Ministerstwo Infrastruktury, odpowiedzialne za bezpieczeństwo drogowe w Polsce, właśnie zaproponowało zmianę znaku odcinkowego pomiaru prędkości – ma informować o limicie, który kierowca powinien znać.
W obliczu danych, które przedstawiliśmy, urzędnicy raczej powinni pilnie zająć się instalacją odcinkowych pomiarów prędkości tam, gdzie kierowcy jeżdżą o wiele za szybko. A tych miejsc, jak wynika z danych, jest naprawdę wiele.
Andrzej Łapa




