Prawo
Łamią zakazy i unikają szybkich skazań. Drogowi bandyci wykryli lukę w prawie
Opublikowano
50 minut temu-
przez
luzKierowcy łamiący sądowe zakazy mogą być błyskawicznie skazywani przez sądy i zamykani, dzięki przyspieszonym postępowaniom. Część drogowych bandytów poznała jednak sposób, by policjantom to uniemożliwiać

Po zaostrzeniach prawa w Polsce policjanci w zdecydowany sposób podchodzą do kierowców łamiących sądowe zakazy prowadzenia pojazdów. Ponieważ tacy ludzie stwarzają niebezpieczeństwo dla innych, funkcjonariusze wnioskują do sądów o postępowanie karne w trybie przyspieszonym.
– Do prowadzenia postępowania w takim trybie spełnione muszą zostać trzy warunki – wskazuje Krzysztof Proć, radca prawny z Kancelarii Piotrowski & Wspólnicy. I wylicza: – Zatrzymanie sprawcy na gorącym uczynku lub bezpośrednio po popełnieniu przestępstwa, formalne zatrzymanie przez Policję zgodnie z przepisami kodeksu postępowania karnego i przekazanie sprawcy w ciągu 48 godzin od zatrzymania do dyspozycji sądu.
Z komunikatów policji wynika, że najczęściej sądy już na rozprawie kolejnego dnia po zatrzymaniu przestępcy drogowego wydają wyroki i najczęściej są to kary bezwzględnego pozbawienia wolności.
Okazuje się jednak, że część kierowców łamiących sądowe zakazy dowiedziała się, jak unikać przyspieszonych postępowań.
Powołują się na choroby, w tym alkoholizm
Jak ustalił portal brd24.pl policjanci czasem zatrzymują znane im w mieście osoby wielokrotnie łamiące sądowe zakazy prowadzenia pojazdów, ale nie mogą doprowadzić ich w przyspieszonym trybie przed sąd. Bezsilnie patrzą, jak po zatrzymaniu tacy drogowi bandyci wychodzą na wolność, a za parę dni znów siadają za kierownicą samochodu. Jak to możliwe?
Wyrachowani przestępcy wskazują na swój zły stan zdrowia. W ten sposób często uniemożliwiają przekazanie ich sądowi w ciągu 48 godzin od zatrzymania.
– Praktyka pokazuje, że wystarczyć może prosty trik polegający na powołaniu się przez oskarżonego na jego zły stan zdrowia, w szczególności problemy psychiczne czy chorobę alkoholową. Takie oświadczenie często sprawia, że sądy stosują art. 202 §1 k.p.k. i powołują dwóch biegłych lekarzy psychiatrów, aby zbadać poczytalność oskarżonego – tłumaczy radca prawny Krzysztof Proć. – Co więcej, takie badanie może zlecić również prokurator zanim przekaże sprawcę do dyspozycji sądu. Skazanie sprawcy mimo zniesionej poczytalności w chwili czynu stanowi tzw. bezwzględną przyczynę odwoławczą. Dla stron oznacza to uchylenie wyroku w apelacji, a dla sędziego – pogorszenie statystyk. W związku z tym, takie badania zlecane są nawet wtedy, gdy prawdopodobieństwo zniesionej poczytalności nie jest duże – tłumaczy.
Proć zauważa też, że zgłoszenie wątpliwości co do stanu zdrowia przez oskarżonego może skłonić sąd czy prokuratora do zbadania zaistnienia przesłanek wyznaczenia obrońcy z urzędu. – Osoba, co do której istnieją wątpliwości co do poczytalności czy zdolności występowania w procesie, musi mieć obrońcę. Podstawą przeprowadzenia badań jest również art. 215 k.p.k., zgodnie z którym sąd – na różne potrzeby procesowe – może zlecić badanie przez psychologów czy lekarzy. I tu znów – wydanie wyroku mimo braku zdolności oskarżonego do samodzielnej obrony skutkuje nieważnością postępowania i koniecznością uchylenia orzeczenia – wskazuje radca prawny.
Prokuratura próbuje tymczasowych aresztów, bez skutku
Policjanci i prokuratorzy w Polsce próbują wnioskować o tymczasowe aresztowanie takiego drogowego przestępcy – żeby choć do momentu skazania nie stwarzał niebezpieczeństwa na drogach. Jednak sądy takich aresztów orzekać nie chcą.
Dzięki temu na nosie policjantom i prokuratorom od miesięcy gra m.in. 46-latek, który jeździ Land Roverem po gminie Wiązownia. Policjanci dobrze go znają i wiedzą, że ma sądowe zakazy prowadzenia pojazdów. Złapali go na prowadzeniu pojazdów w lipcu tego roku. Mężczyzna czekał akurat na odbycie 10 miesięcy pozbawienia wolności za to samo przestępstwo. Prokuratura Rejonowa w Otwocku skierowała wniosek o jego tymczasowe aresztowanie, ale Sąd Rejonowy w Otwocku się na to nie zgodził.
W połowie września otwoccy policjanci zatrzymali znów tego samego mężczyznę jeżdżącego Land Roverem. I prokuratura znów wnioskowała o tymczasowy areszt, a miejscowy sąd ponownie się na to nie zgodził.
– Jeśli przestępstwo nie jest zagrożone karą powyżej 8 lat wiezienia, stan faktyczny jest jasny i brak jest zagrożenia wpływania na świadków, oskarżony nie ukrywa się i mieszka w Polsce, trudno o wywalczenie tymczasowego aresztowania. Jedynie wyjątkowo wystarczyć może przekonanie, że bez pozbawienia go wolności popełni on kolejne przestępstwo. I to wyłącznie takie przeciwko życiu, zdrowiu i bezpieczeństwu powszechnemu, a nie przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji – jak najczęściej zdarza się w przypadku złamania zakazu prowadzenia pojazdów – wskazuje radca prawny Proć. – Nie jest więc wystarczającym przekonanie prokuratora, że osoba, która złamała już kilkukrotnie zakaz prowadzenia pojazdów, zrobi to ponownie, albo nawet spowoduje wypadek drogowy. Takiej przesłanki zastosowania tymczasowego aresztowania w ustawie brak – dodaje.
Zdaniem radcy prawnego trudno byłoby wnieść do prawa zmiany, które ograniczyły by taką sytuację, bo rozszerzenie zakresu zastosowania tymczasowego aresztowania, jak i utrudnienie oskarżonym powoływania się na ich stan zdrowia, mogłoby budzić wątpliwości konstytucyjne w zakresie ochrony wolności czy prawa do obrony.
– Tak naprawdę pozostaje liczyć na sądy, które nie będą kierować się strachem przed statystykami i podejmą wysiłek w celu odróżnienia procesowych cwaniaków od osób rzeczywiście zagrażających bezpieczeństwu – wskazuje Krzysztof Proć.
Łukasz Zboralski
Artykuły, które mogą Cię zainteresować

Kierowca Porsche zabił na w Poznaniu na pasach 21-latkę, bo ścigał się z innym. Obaj z zarzutami za nielegalny wyścig i śmierć

„Mi jest przykro, że tak się stało”. Krzysztof po pijaku urwał dziecku nogę. Więzienie wcale go nie zmieniło

„Jak się ma 300 KM, to się nie da nie zapierdalać”. Po kolizji współsprawca nie został ukarany. Policja poszła na łatwiznę




