Portal brd24.pl dotarł do osób, które miały okazję jechać samochodem z Sebastianem M., zanim doszło do wypadku na autostradzie A1 i wyjechał do Dubaju. Przechwalał się im, że nie obawia się mandatów. Jeden z informatorów widział w samochodzie S. antyradar
Miejsce wypadku z udziałem Sebastiana M. na autostradzie A1. Na zdjęciu jego rozbite BMW. Fot. KM PSP Piotrków Trybunalski
Portal brd24.pl dotarł do osób, które w przeszłości miały okazję jeździć z Sebastianem M. samochodem, zanim doszło śmiertelnego wypadku na autostradzie A1 w 2023 r. , w którym spłonęła trzyosobowa rodzina.
To ludzie, którzy nie są powołani na świadków w procesie przed Sądem Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim. Jednak ich historia może dopełniać obrazu kierowcy, który odpowiada za doprowadzenie do tragedii na drodze.
„Mówił, że nie boi się mandatów”
Nasi rozmówcy poprosili, by nie ujawniać ich nazwisk, ani miejsc, w których spotkali się z M.
– Opowiadał, że trasę po Polsce, którą normalnie pokonuje się w blisko cztery godziny, on przelatuje w dwie – mówi informator brd24.pl. – Kiedy mu ktoś zwracał uwagę, że są automatyczne urządzenia nadzoru nad kierowcami, odpowiadał, że ma takiego prawnika, że żadnego mandatu nigdy nie zapłacił.
Nasi rozmówcy sugerowali, że mogło chodzić o łódzkiego adwokata, który był pasażerem Sebastiana M. w chwili wypadku na autostradzie A1. Próbowaliśmy go skonfrontować z tymi informacjami. – Nie będę rozmawia – uciął rozmowę, zanim zdążyliśmy zadać pytanie. Wysłaliśmy więc pytanie wiadomości sms. Zapytaliśmy, czy kiedykolwiek reprezentował Sebastiana M. w sprawach związanych z mandatami drogowymi lub czy kiedykolwiek przygotowywał dla niego odpowiedzi dotyczące wezwań z automatycznych systemów nadzoru nad kierowcami. Mecenas nie odpisał.
Jeździł z antyradarem?
Jeden z naszych informatorów bywał pasażerem Sebastiana M. Jechał z nim zarówno BMW, które rozbił potem w wypadku, jak i innym samochodem – Audi, prawdopodobnie należącym do rodziny M.
– W tym Audi był zamontowany antyradar. Z lewej strony kierownicy. On wiedział, że ten antyradar jest nie legalny. Wyświetlacz od antyradaru był szybko demontowalny i jak miał kontrolę, to jedną ręką go ściągał – opisuje.