Prokurator z Lublińca wypuściła na wolność kierowcę, który pijany wjeżdżał w auta na autostradzie i łamał dwa sądowe zakazy prowadzenia pojazdów. Po ujawnieniu skandalu został zatrzymany pod innym zarzutem: sprowadzenia niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym
Zatrzymanie pijanego kierowcy na autostradzie A1 przy pomocy dziennikarzy TVN24 Źródło: TVN24
Ta sprawa wstrząsnęła polską opinią publiczną. W sobotę (18 lipca) ludzie ujęli na autostradzie A1 kompletnie pijanego kierowcę Audi A8. Jechał szybko, zygzakiem i uderzył w ciężarówkę. Po przewiezieniu go na komisariat w Lulbińcu został zwolniony do domu. Nie wiadomo, dlaczego policjanci nie zastosowali zatrzymania i wnioskowania o przyspieszony proces w sądzie. Zamiast tego zadzwonili do dyżurującej prokurator, a ta uznała, że bandytę drogowego można wypuścić.
Po ujawnieniu tej sprawy, Prokurator Generalny Waldemar Żurek zdecydował o odwołaniu wiceszefa Prokuratury Rejonowej w Lublińcu. Trwa też badanie, czy prokurator Stella Galas podjęła prawidłową decyzję oraz wyjaśnianie zachowania policjantów.
Sprawę przejęła Prokuratura Okręgowa w Częstochowie. I dziś już poinformowała o zatrzymaniu 36-latka. Ponieważ – jak zwracaliśmy uwagę w brd24.pl – polskie prawo nie pozwala na ponowne zatrzymanie kogoś w związku z tymi samymi zarzutami, prokuratura nie mogła złapać kierowcy za to, że jechał pijany, spowodował kolizję i łamał sądowe zakazy prowadzenia pojazdów mechanicznych. Mężczyzna został zatrzymany w związku z nowym zarzutem: sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym.
„22 lipca 2026 roku na polecenie prokuratora policjanci zatrzymali w tej sprawie 36-letniego mężczyznę, celem ogłoszenia mu postanowienia o przedstawieniu zarzutu popełnienia przestępstwa i przesłuchania w charakterze podejrzanego. Czynności z udziałem zatrzymanego są zaplanowane na 23 lipca 2026 roku” – poinformowała Prokuratura Okręgowa w Częstochowie.