Kierowca w Toyocie GR na drodze ekspresowej jechał szybko i szlaczkiem między wieloma samochodami. Tylko po to, by zaraz zjechać zjazdem. Niebezpiecznie i bez sensu. Czy firma nie zachęca klientów do takiej jazdy reklamując ten model wpisami o „dreszczu emocji” i przeniesieniu „z rajdów na drogi”?
Toyota Polska tak reklamuje ten model swoich pojazdów:
„GR Yaris to szybki i stylowy hot hatch, zaprojektowany do wyczynowej jazdy, oferujący doskonałe osiągi i przyjemność z prowadzenia”
„Wybierz Toyotę GR Yaris, a za każdym razem, gdy usiądziesz za kierownicę tego hot hatcha stworzonego do rywalizacji, poczujesz dreszcz emocji”.
Koncert podkreśla też, że auto trafiło „z rajdów na drogi” i że ma „rajdowy rodowód”. A przy podkreślaniu jego osiągów silnika dodaje tytuł „doładowany turboadrenaliną”.
Czy można się dziwić, że młodzi mężczyźni kupujący takie samochody, chcą potem na publicznej drodze przeżyć właśnie „dreszcz emocji” i poczuć tę „adrenalinę”? Skoro sama firma właśnie to wybija w reklamie swojego produktu?
Czym to skutkuje mogliśmy zobaczyć we wtorek (21 kwietnia) na drodze ekspresowej S2. Kierowca czerwonej Toyoty GR na piskich numerach rejestracyjnych jechał szybko i slalomem między wieloma samochodami. Ryzykował takimi manewrami tylko po to, by zjechać zjazdem z ekspresówki. Wybrał ryzykowną jazdę zupełnie bez sensu.