Społeczeństwo
Radni od lat prosili o uspokojenie ruchu tam, gdzie kierowca w Krakowie zabił rodzinę
Opublikowano
2 godziny temu-
przez
Andrzej ŁapaRadni z Krakowa domagali się uspokojenia ruchu m.in. dokładnie na tej ulicy, na której kierowca zabił rodziców spacerujących z dzieckiem. Nic nie wskórali. Urzędnicy wykonali pomiary i uznali, że „większość” kierowców jedzie przepisowo

W sobotę 22 sierpnia 26-letni kierowca Volkswagena Golfa R stracił panowanie nad samochodem i wpadł na chodnik na ul. Solnej w Krakowie. Uderzył w rodzinę idącą z rocznym dzieckiem w wózku. Rodzice dziecka zmarli, dziecko zostało ciężko ranne. Wstępna ocena biegłych pracujących na zlecenie prokuratury wskazuje, że kierowca jechał zbyt szybko, stracił panowanie nad pojazdem i dlatego wypadł z jezdni.
Jak ustalił BRD24.pl, o problemie szybkiej jazdy, hałasu i samochodowych rajdów w tym rejonie mieszkańcy oraz radni informowali służby od lat.
– Mniej więcej od 2021 roku robiłem wszystko, co mogłem, żeby nie doszło do wczorajszej tragedii. – napisał na Facebooku Konrad Kordas, jeden z mieszkańców Podgórza w Krakowie.
Policja wiedziała, że problem jest. Próbowała pomóc
W kwietniu 2023 r. Konrad Kordas skierował do Komendanta Miejskiego Policji w Krakowie zażalenie dotyczące działań policji wobec jednego z kierowców. W piśmie opisywał „nocne rajdy” po ulicach dzielnicy oraz wielokrotne zgłoszenia niebezpiecznych zachowań.
Miesiąc później Komenda Miejska Policji w Krakowie odpowiedziała. I potwierdziła, że problem był znany służbom.
Funkcjonariusze przyznali, że mieli zgłoszenia mieszkańców ulic Piwnej, Nadwiślańskiej, placu Bohaterów Getta, Kalwaryjskiej dotyczące „nieprzestrzegania przepisów ruchu drogowego przez kierujących pojazdami w zakresie przekraczania dozwolonej prędkości, rajdów samochodowych, niestosowania się do znaków drogowych”, które miały występować „od początku 2022 roku”.
Nawet tamtejszy dzielnicowy miał kilkukrotnie zwracać się do krakowskiej drogówki o podjęcie działań. Od maja do lipca 2022 r. w ten rejon kierowano dodatkowe patrole. Następnie od sierpnia 2022 r. do końca stycznia 2023 r. ulice Piwna i Nadwiślańska zostały objęte specjalnym planem działań dotyczącym naruszeń przepisów ruchu drogowego.
„Limity nagminnie nie są respektowane”
Patrole policji nie mogą być wszędzie i przez całą dobę. Mieszkańcy wciąż więc widzieli problem z miłośnikami szybkiej i głośnej jazdy.
W maju 2024 r. Rada Dzielnicy XIII Podgórze podjęła uchwałę, w której zażądała zmiany organizacji ruchu na ul. Zabłocie pomiędzy ul. Solną i Przemysłową. Dokładnie tam, gdzie rozpędzali się kierowcy- i tam, gdzie teraz 26-letni Hubert B. doprowadził do tragedii.
Radni chcieli zastosowania szykan fizycznie spowalniających samochody. Wskazywali, że długa i prosta jezdnia „sprzyja rozwijaniu nadmiernych prędkości przez kierujących pojazdami”, a „limity (tempo 30) nagminnie nie są respektowane” – czytamy w uchwale.
Radni zaznaczali, że problem zgłaszali mieszkańcy i przedsiębiorcy działający w tej części miasta. Sprawę omawiano również z krakowską drogówką.
– Mieszkańcy są świadkami, jak to dzieje się po prostu notorycznie. Ja tą ulicą jeżdżę na rowerze i po prostu to widzę – mówi brd24.pl jeden z radnych, nie chce ujawniać nazwiska.
Miasto uznało, że problemu nie ma
Trzy miesiące później temat ponownie trafił do władz Krakowa. W sierpniu 2024 r. radny miasta Rafał Zawiślak skierował interpelację do prezydenta Krakowa. Pisał o „notorycznym przekraczaniu dopuszczalnej prędkości” na Zabłociu i także proponował rozwiązania, które fizycznie spowolniłyby kierowców.
„Pracownicy (…) przeprowadzili wizję lokalną oraz pomiary prędkości pojazdów na ul. Zabłocie, z których wynika, że większość pojazdów nie przekraczała dozwolonej prędkości” – odpowiedziało miasto. – „Nie ma przesłanek dla wprowadzania natychmiastowych zmian w aktualnej organizacji ruchu” – uznali krakowscy urzędnicy.

Z odpowiedzi krakowskich urzędników nie wynika, jaki procent kierowców poruszał się przepisowo. Nie wiadomo, ile samochodów objęto pomiarem, ilu kierowców przekroczyło prędkość, jakie były największe zarejestrowane przekroczenia ani w jakich godzinach prowadzono badanie. O te dane BRD24.pl zapytał Urząd Miasta Krakowa – na odpowiedź czekamy.
Mieszkańcy wciąż się bali piratów
MIeszkańcy nie dawali za wygraną. Jesienią 2024 r. do Rady Miasta trafiła petycja Komitetu Protestacyjnego o znamiennej nazwie „Piwna – Nadwiślańska – Solna – Krakusa dla Mieszkańców, NIE dla Tranzytu, Rajdów i Hałasów”. Wymieniono w niej ul. Solną, na której teraz zginęli rodzice małego dziecka.
Z dokumentów związanych z rozpatrywaniem petycji również wynikało, że miasto i policja otrzymywała zgłoszenia dotyczące organizowania takich spotkań w rejonie ul. Nadwiślańskiej. W piątki i soboty prowadzono tam wzmożone kontrole.
Mieszkaniec Podgórza, który przez lata dokumentował zachowania kierowców, twierdzi dziś, że przekazywał policji nagrania, numery rejestracyjne i materiały pozwalające ustalać sprawców. – Większość spraw została umorzona, mimo dokładnych nagrań i zeznań. Policja miała wizerunki kierowców, numery rejestracyjne. Wszystko. Zaledwie kilka spraw skończyło się mandatem – napisał na Facebooku.
„Robią sobie takie kółko”
Według radnego młodzi kierowcy sportowych samochodów cyklicznie pojawiają się w tej części Krakowa. Nadwiślańska z licznymi lokalami ma być miejscem, w którym pokazują samochody, a później ruszają dalej przez Solną i Zabłocie.
– To jest regularnie. Mam mieszkańców z tej ulicy, którzy wysyłają mi nagrania, jak rozpędzają się – mówi brd24.pl radny. Jak opisuje, kierowcy robią sobie po tej części miasta „kółko”. Jadą Nadwiślańską, Solną i Zabłociem, a następnie przez Romanowicza albo w stronę Mostu Kotlarskiego i Podgórskiej. – Są progi zwalniające, ale oni je omijają. Tam jest kontrapas rowerowy, na którym już nie ma progu. Omijają go i zasuwają – relacjonuje.
Redakcja Brd24.pl dotarła do nagrania, które pokazuje takie zachowanie kierowcy. Omija próg zwalniający, a chwilę później słychać głośny strzał z układu wydechowego. Sposób i tempo jazdy wskazują, że samochód porusza się znacznie szybciej niż pozwala obowiązujące tam ograniczenie do 30 km/h.
– Podczas rozmów z urzędnikami pytałem wprost – czymusi dojść do jakiegoś wypadku, żeby cokolwiek zmienić? – wspomina radny dzielnicy.
Do tragedii doszło.
Andrzej Łapa
