Connect with us
Statystyki 2026
  • Zabici w wypadkach - 802
  • Ranni w wypadkach - 14759
  • Kierowcy po alkoholu - 57836
  • Średnia liczba wypadków dziennie: 54.32
  • Średnia liczba zabitych dziennie: 3.4
  • Średnia liczba rannych dziennie: 62.54
  • Zabici w wypadkach - 802
  • Ranni w wypadkach - 14759
  • Kierowcy po alkoholu - 57836
  • Średnia liczba wypadków dziennie: 54.32
  • Średnia liczba zabitych dziennie: 3.4
  • Średnia liczba rannych dziennie: 62.54

Społeczeństwo

Prokurator żąda najwyższej kary. Koniec procesu Łukasza Żaka

Opublikowano

-

Sprawca tragicznego wypadku w Warszawie czeka już tylko na wyrok. Dziś przed sądem wygłoszono mowy końcowe. Prokurator zażądał najwyższej kary więzienia i długiego okresu, po którym Łukasz Żak mógłby starać się o warunkowe zwolnienie

Łukasz Żak na koniec procesu wstał i w krótkich słowach przeprosił Ewelinę P. za to, że zabił jej męża. Twierdził, że tego nie chciał Fot. Łukasz Zboralski/brd24.pl

Przed Sądem Rejonowym dla Warszawy Żoliborza dobiegł dziś końca proces w sprawie Łukasza Żaka oraz jego kolegów, którzy uczestniczyli w dramatycznym wypadku w stolicy.

Przypomnijmy: w nocy z 14 na 15 września 2024 r. na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie Łukasz Żak pędził Volskwagenem Arteonem. Według biegłych jechał 225 km/h i był pijany. Wszystko filmował telefonem. Wjechał w tył Forda, którym do domu podróżowała czteroosobowa rodzina. Zabił 37-letniego ojca, który jechał jako pasażer. Ciężko ranił Ewelinę, 37-letnią żonę zmarłego. Do szpitala trafiły też dzieci w wieku czterech i ośmiu lat. Po wypadku Łukasz Żak uciekł z Polski. Został zatrzymany w Niemczech.

Prokurator: poprzednie kary pogłębiały jego degenerację

Prokurator Katarzyna Niemiec-Rudnicka podczas mowy końcowej podkreślała, że nie znalazła w sprawie dotyczącej Łukasza Żaka żadnych okoliczności łagodzących.

– Był wcześniej wielokrotnie skazywany za przestępstwa w sprawach narkotykowych, za prowadzenie pojazdu po pijanemu, za łamanie sądowego zakazu prowadzenia pojazdów i kilka miesięcy przed wypadkiem opuścił zakład karny, gdzie właśnie odbywał karę za prowadzenie pojazdu mimo zakazu – wskazywała Niemiec-Rudnicka. – Pomimo tego wszystkiego po raz kolejny postanowił wsiąść pijany za kierownicę, po wypiciu połowy butelki wódki i poruszać się z prędkością, której przeciętny kierowca nie rozwija nawet na autostradzie. To wszystko nagrywał komórką – wyliczała.

Prokurator wskazała, że Żak przejechał w taki sposób przez Warszawę i jechał już na czerwonym świetle przez rondo, by potem na Trasie Łazienkowskiej wbić się w tył osobowego forda z prędkością oszacowaną przez biegłych na 227 km/.

Dodawała, że nie interesował się ani poszkodowanymi z forda, ani własną partnerką, którą zostawił leżącą na asfalcie z krwawiącą głową. – Potem przez telefon mówił o zabiciu człowieka w wypadku, że „zdjął łeb”, „odjebał typa”. Te słowa najdobitniej obrazują, jak wysoce i głęboko zdemoralizowany jest Łukasz Żak. Stosunek do przestępstwa ma całkowicie lekceważący. Całkowity brak empatii, wobec człowieka, który zginął i jego rodziny – mówiła Katarzyna Niemiec-Rudnicka.

Gryps: ogarnij mi „pszczółkę” i „antka”

Następnie, w mieszkaniu znajomych dalej pił wódkę i zajmował się wyłącznie organizowaniem własnej ucieczki z kraju. A kiedy już go zamknięto, próbował wpłynąć na świadków. Na jednych – zawoalowanymi groźbami, na byłą dziewczynę – zapewnieniami o miłości.

Prokuratura wskazywała też, że w areszcie Żak zbierał nagany. Na sali zacytowano jeden z jego przechwyconych grypsów, w którym prosił kolegów z wolności o dostarczenie mu amfetaminy i mefedronu w slangu nazywanych „pszczółką” i „antkiem”: „Ogarnij mi to, o co cię prosiłem, przez adwokatkę, tego antka i pszczółkę”.

– Aktualne przepisy pozwalają na 20 lat pozbawienia wolności. I o wymierzenie tej maksymalnej kary wnoszę – powiedziała prokurator przed sądem – Ta kara jawi się jako jedyna adekwatna wobec jego zachowania przed i po popełnieniu przestępstwa, a także kształtowania świadomości prawnej społeczeństwa. Nie ma zgody na obecność w społeczeństwie pijanych piratów drogowych.

Prokuratur uzasadniała, że poprzednio stosowane kary nie przyniosły u Łukasza Żaka efektów resocjalizacyjnych. – A wręcz przeciwnie, pogłębiały jego degenerację – oceniła Katarzyna Niemiec-Rudnicka. – Jedyną decyzją może być długotrwałe izolowanie takiego przestępcy od społeczeństwa. To nie przywróci życia Rafałowi P., nie przywróci dzieciom ojca, pani Ewelinie zdrowia, ale będzie mogło zapobiec podobnej sytuacji w przyszłości.

Prokuratura zawnioskowała, by Łukasz Żak mógł starać się o warunkowe skrócenie kary 20 lat więzienia dopiero po 15 latach odbywania kary.

Prokuratura chce też orzeczenia wobec niego dożywotniego zakazu prowadzenia pojazdów. – Śmiem wątpić, patrząc na niego, że będzie to środek skuteczny – komentowała pełnomocnik poszkodowanej Eweliny P.

Pozostali też nie mieli czystej kartoteki

Prokurator wyliczała, że otoczenie Łukasza Żaka, jego koledzy, którzy siedzą też na ławie oskarżonych za nieudzielenie pomocy ofiarom wypadków i pomoc w ucieczce, w przeszłości już nie byli dobrymi obywatelami.

Mikołaj N. – był wcześniej skazany za jazdę w stanie nietrzeźwości i za łamanie sądowego zakazu prowadzenia pojazdów.

Kacper K. – dzien przed wypadkiem spowodował kolizję tym samym Volkswagenem Arteonem na rondzie ONZ w Warszawie. Kilkanaście razy policja łapała go wcześniej za przekraczanie dopuszczalnych prędkości na drodze.

Aleksander G. – wcześniej skazywany był za przestępstwa dotyczące narkotyków oraz za spowodowanie wypadku drogowego. Po opuszczeniu aresztu śledczego przy sprawie Łukasza Żaka, znów jeździł jak pirat. Został złapany przez policję za przekroczenie prędkości o ponad 60 km/h, a w kwietniu tego roku dostał kolejny mandat za łamanie ograniczenia prędkości na drodze.

Dla Mikołaja N., Damiana J. i Macieja O. za nieudzielenie pomocy ofiarom wypadku i poplecznictwo prokurator zażądała łącznej kary 3 lat pozbawienia wolności i po 75 tys. zł zapłaty na rzecz pokrzywdzonej Eweliny P. i jej dzieci.

Dla Kacpra K. za poplecznictwo oraz prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości zażądano 3 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności, 10 tys. zł na Fundusz Sprawiedliwości, orzeczenia zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych i wpłaty 75 tys. zł dla poszkodowanych w wypadku,

Dla Aleksandra G. za poplecznictwo prokurator zażądała roku i 6 miesięcy pozbawienia wolności.

Łukasz Zboralski