Connect with us
Statystyki 2026
  • Zabici w wypadkach - 1116
  • Ranni w wypadkach - 19590
  • Kierowcy po alkoholu - 75815
  • Średnia liczba wypadków dziennie: 56.29
  • Średnia liczba zabitych dziennie: 3.65
  • Średnia liczba rannych dziennie: 64.02
  • Zabici w wypadkach - 1116
  • Ranni w wypadkach - 19590
  • Kierowcy po alkoholu - 75815
  • Średnia liczba wypadków dziennie: 56.29
  • Średnia liczba zabitych dziennie: 3.65
  • Średnia liczba rannych dziennie: 64.02

Rozmowy i opinie

Mój samochód mnie rozprasza. Czy macie ten sam problem?

Opublikowano

-

Kiedy ostatnio przesiadłem się na chwilę do samochodu z lat 90. poczułem niezwykła ulgę. Mogłem skupić się na tym, co najważniejsze – na prowadzeniu pojazdu. To była miła odmiana od nowoczesnej motoryzacji z tabletami i systemami domagającymi się ciągłej uwagi i reakcji. Motoryzacja wjechała w ślepą uliczkę i musi zawrócić. Są na to już nawet naukowe dowody

Łukasz Zboralski, redaktor naczelny brd24.pl Fot. brd24.pl

Jakiś czas temu nasz siostrzeniec wyrwał okazyjnie samochód z lat 90. Musiał być głaskany i mało używany, bo nawet blachy w tym japońcu nie domagały się na razie remontu. Benzynowy silnik – chodzi cicho, jak w samochodzie, który dopiero wyjechał z salonu. Nie mogłem się oprzeć, by nie przejechać się kawałek tym cudem z poprzedniej epoki. Automat działał sprawnie, w środku było cicho. I właśnie wtedy uderzyło mnie to naprawdę mocno: podobała mi się ta jazda nie tylko z nostalgicznego powodu! Ten samochód niczego ode mnie nie chciał w przeciwieństwie do nowoczesnego, którego używam na co dzień. Miałem tylko kierownice, pedały, klimatyzację i radio. Jechałem zrelaksowany i moim zdaniem bardziej skupiony na drodze.

W nowoczesnym samochodzie mam dziś asystenta pasa ruchu, którego muszę wyłączać, bo niezbyt dobrze działa w mieście, lubię go za to na trasach. Muszę też wyłączać zawsze monitorowanie twarzy. Ponieważ niektóre systemu żądają moich reakcji, czyli dotknięcia czegoś, przełączenia, a monitoring twarzy za to, że reaguję na polecenia samochodu, opiernicza mnie, że nie patrzę na drogę.

Wyłączam też rozpoznawanie znaków. Po pierwsze, bo jednak na razie sobie nie ze wszystkimi znakami (i odwołaniami) ten system radzi, więc naprawdę wprowadza w błąd. Po drugie, bo jest aptekarsko dokładny – zaczyna pikać przy przekroczeniu prędkości na chwilę o 2 km/h. To jest czyste szaleństwo, biorąc pod uwagę naukowe badania, które wskazały, iż taki skrupulantyzm w zasadzie powoduje gorszą obserwację drogi (gdy wciąż obserwuje się prędkościomierz, by ani o kilometr nie przekroczyć dopuszczalnej prędkości).

Zmuszony jestem również wyłączać wyłączyć powiadamianie o „zmęczeniu” i te idiotyczne wskazówki, że należy zrobić przerwę. Ten system działa tak skrajnie źle, że zaczyna mi pipczyć w aucie czasem po 5 minutach od rozpoczęcia jazdy. I nie, to nie są sytuacje, gdy wsiadałbym naprawdę zmęczony czy niewyspany.

Przez to, zanim w ogóle ruszę, już jestem zmęczony wyłączaniem wszystkich tych atakujących mnie systemów…

Wymuszony powrót fizycznych przycisków

Moje osobiste odczucia można by pokonać twierdzeniami, że jestem już z minionego pokolenia, że nie umiem korzystać z dobroci nowoczesnych technologii oraz że jednostkowe doświadczenia nie mogą być podstawą do rozważań o jakimś zjawisku. Ale ja nie jestem sam!

Już w ubiegłym roku organizacja Euro NCAP, która przyznaje samochodowym konstrukcjom gwiazdki bezpieczeństwa, zapowiedziała, że odejmie punkty za brak fizycznych przycisków do podstawowych funkcji auta. Od tego roku testerzy zwracają więc uwagę na to, czy poza tabletem da się w nowym aucie włączyć fizycznym przyciskiem kierunkowskazy, wycieraczki i spryskiwacze szyb, światła awaryjne, klakson oraz przycisk systemu eCall.
Powód był jasny – uznano, że obsługa dotykowa poprzez tablet i jego menu jest nieintuicyjna i odwraca uwagę kierowcy od drogi.

Takie podejście uderzy wyłącznie w gadżetowość oferowanych kierowcom wnętrz samochodów. I to nie w pełni. Euro NCAP nie zamierza gnębić producentów niższą oceną, gdy np. schowają w menu tabletu sterowanie klimatyzacją (ufff… akurat w moim samochodzie to jest sterowane przyciskami i to bardzo intuicyjnymi).

No i na razie nie ma nacisku na to, by przystopować z systemami asystującymi, których liczba zaczęła przekraczać racjonalne zastosowania.

Raport: kierowcy rozproszeni tabletami reagują za późno

Euro NCAP miało intuicję. Powoli potwierdzają ją naukowe dowody. Nieco światła na zagrożenia związane z tabloidyzacją samochodów rzuca opublikowany niedawno raport z badań Allianz Center for Technology oraz CogniBIT. To opracowanie, które powstało po analizie 34 tys. zdarzeń drogowych i badaniach ludzi z wykorzystaniem technologii śledzenia ruchu gałek ocznych. Wnioski są zatrważające. Bo o ile nie zniknęły nam z samochodów dotychczasowe niebezpieczne rozpraszacze – smartfony – to dołożono nam nowych rozproszeń w postaci utrudnionej obsługi pojazdu.

To z tego raportu dowiedziałem się, że moje uczucie ulgi podczas prowadzenia samochodu z lat 90. nie wynikało tylko z tęsknoty za młodością. Ma naukowe uzasadnienie. W starych autach wszystko było prostsze!

„Zmiana stacji radiowej w typowym, średniej wielkości samochodzie rodzinnym wymagała w połowie lat 2000. wykonania dwóch kroków i trwającego od dwóch do trzech sekund rzucenia okiem na deskę. W dzisiejszym porównywalnym modelu to samo zadanie wymaga czterech kroków i może przykuwać wzrok kierowcy na pięć do dziesięciu sekund. Niewielkie przyrosty czasu, powtarzane w trakcie dziesiątek codziennych interakcji, sumują się w zauważalną zmianę w ilości czasu, jaki kierowcy spędzają, odwracając wzrok od drogi” – czytamy w raporcie „Swipe. Tap. Crash. Driver distraction in the digital car”.

A co w rzeczywistości oznacza to, że w nowoczesnych samochodach dłużej gapimy się nie na drogę, tylko na coś innego? Wzrost ryzyka wypadku.

W oficjalnej niemieckiej bazie wypadków GIDAS, do której sięgnęli autorzy raportu, z rozproszeniem wiązano 1,5 proc. wszystkich zdarzeń. Zdaniem analityków tak trudne do udowodnienia rozproszenie (łatwe, gdy ktoś pisał SMS, bo zostaje w telefonie ślad, ale gdy patrzył w samochodowy tablet, śladu nie będzie) w rzeczywistości może być współprzyczyną aż 13 proc. wszystkich wypadków.

Źródło: Raport Allianz „Swipe. Tap. Crash. Driver distraction in the digital car”.

Ankiety prowadzone wśród kierowców w wielu europejskich krajach pokazały ich jednolite przekonanie – średnio 79 proc. uważa, że wprowadzenie do samochodów nowoczesnych technologii, w tym tabletów spowodowało, że rozproszenie za kierownicą wzrosło.

Gdy pytano ludzi, którzy spowodowali zdarzenia drogowe. Aż 73 proc. z nich przyznawało, że rozproszenie ich uwagi mogło mieć wpływ na to, co się stało.
Z kolei blisko 40 proc. przyznawało, że grzebanie w ekranie dotykowym samochodu doprowadziło ich do sytuacji niebezpiecznej na drodze co najmniej raz w ciągu ostatnich trzech lat.

Źródło: Raport Allianz „Swipe. Tap. Crash. Driver distraction in the digital car”.

Rozproszeni jak pijani

Badania przeprowadzone dodatkowo w symulatorach pokazały, że ryzyko spowodowania czegoś złego na drodze przez rozproszonego kierowcę jest gigantyczne.

W scenariuszu awaryjnego hamowania na autostradzie kolizją kończyło się 18,2 proc. prób uważnych kierowców i 54,3 proc. prób kierowców rozproszonych. Gdy dziecko nagle wbiegło na drogę, było to odpowiednio 3,9 proc. i 11,2 proc., a w 39 proc. przypadków rozproszeni kierowcy nie zareagowali wcale. We wszystkich badanych sytuacjach rozproszeni kierowcy radzili sobie gorzej niż kierowcy z symulowanym stężeniem alkoholu we krwi na poziomie 0,8 promila.

Nie chciałbym jeździć samochodem z lat 90. Konstrukcje – dzięki badaniom i wydatkom na nie – są dziś zdecydowanie bardziej bezpieczne. Dopracowaliśmy systemy pochłaniania energii przy zderzeniach, są poduszki i kurtyny powietrzne. Samochód może też zareagować zamiast kierowcy, bo ma systemy prekolizyjne. Łatwiej wychwycić kogoś w martwym polu przy zmianie pasa, gdy system to zgłasza, choć nikogo kierowca przez moment nie widzi. Na dużym ekranie lepiej widać wskazówki nawigacji…

Na pewno chciałbym jednak jeździć samochodem, który nie atakuje mnie bezsensownymi alertami i który mogę intuicyjnie i szybko obsługiwać podczas jazdy. Koncerny muszą zrobić krok wstecz. I to mimo nawału chińskiej, gadżetowej motoryzacji.

A Wy też macie samochody, które Was rozpraszają?

Łukasz Zboralski