Społeczeństwo
Kieleccy kosiarze. Egzaminatorzy wymyślili własne zasady, by oblewać kursantów
Opublikowano
55 minut temu-
przez
Andrzej ŁapaW Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego w Kielcach egzaminatorzy oblewali kandydatów za błędy, których nie ma w przepisach. Jedni wymyślili sposób oblewania za minimalny uślizg koła podczas ruszania na wzniesieniu, inni – za niedodanie gazu podczas jazdy po łuku. Miejscowy instruktor nauki jazdy opowiedział brd24.pl także o innych sposobach na oblewanie w tamtejszym ośrodku

W Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego w Kielcach egzaminatorzy skonstruowali własne zasady, dzięki którym niesłusznie oblewali kursantów próbujących zdać egzamin na prawo jazdy. Jeden egzaminator opracował „sposób na uślizg” – przyglądał się kołom pojazdu podczas ruszania na wzniesieniu na placu manewrowym i za zabuksowanie kołami wystawiał negatywną ocenę. Inny opracował „sposób na gaz”. Podczas jazdy po łuku wsiadał do samochodu z kursantami i patrzył, czy puszczając sprzęgło naciskają gaz, choć w nowoczesnych autach do ruszenie i toczenia się czasem jest to zbędne. Jeśli kursant nie naciskał gazu, uznawał, że to błąd.
Prawo nie daje egzaminatorom podstawy do uznania, że to błędy. Kandydaci, którzy nie zgadzali się z takimi ocenami musieli dochodzić swoich praw pisząc skargi do nadzoru. Z decyzji, do których dotarł brd24.pl, wyłania się obraz powtarzających się nieprawidłowości na egzaminach w WORD Kielce.
Sposób na uślizg
Ruszanie na wzniesieniu – wykonywane na placu manewrowym – nie jest skomplikowanym zdaniem egzaminu na prawo jazdy. Jego warunki zostały też dokładnie opisane w przepisach – samochód nie może cofnąć się o więcej niż 20 centymetrów, a silnik nie może zgasnąć.
W przepisach nie ma mowy o tym, że podczas takiego ruszania koła nie mogą na chwilę utracić przyczepności, zabuksować. Tymczasem – jak wynika z dokumentacji Urzędu Marszałkowskiego Województwa Świętokrzyskiego, do której dotarł brd24.pl – właśnie taka „przyczyna” była dla niektórych kieleckich egzaminatorów podstawą wystawiania negatywnych wyników.
W jednym z zaskarżonych do nadzoru przypadków oblania egzaminu kandydat dwukrotnie ruszał na wzniesieniu, a egzaminator za każdym razem uznał, że zrobił to nieprawidłowo. Według jego notatki służbowej podczas ruszania nastąpiła „utrata przyczepności kół napędowych”. Zdający tłumaczył, że nawierzchnia placu była śliska i pokryta piachem, a chwilowe zabuksowanie kół nie wpłynęło na poprawność wykonania zadania.
Marszałek przeanalizował nagranie i przyznał rację kandydatowi. Organ nadzoru uznał, że zastosowano kryterium, którego nie przewidują przepisy – i egzamin unieważnił.
Podobnie było w drugim przypadku. Kandydatka zdająca w Kielcach otrzymała wynik negatywny, ponieważ zdaniem egzaminatora zbyt mocno nacisnęła pedał przyspieszenia i nieumiejętnie zwolniła sprzęgło. Na dowód niewłaściwej techniki kierowania powoływał się między innymi na zaświecenie kontrolki systemu ASR, sygnalizującej utratę przyczepności kół. Twierdził również, że samochód zmienił tor jazdy. Analiza nagrania nie potwierdziła jednak utraty panowania nad pojazdem ani opisywanej przez egzaminatora zmiany toru jazdy. Marszałek unieważnił kolejny egzamin.
Trzeci przypadek wydarzył się w oddziale terenowym WORD Kielce w Ostrowcu Świętokrzyskim. Tam kandydatka również została oblana za chwilową utratę przyczepności kół. Egzaminator ponownie powoływał się na zaświecenie kontrolki ASR. Zdająca wyjaśniała, że nawierzchnia była mokra i śliska po burzy, a samochód nie stoczył się do tyłu i nie zgasł. Marszałek także w tym przypadku zakwestionował ocenę egzaminatora i unieważnił egzamin.
Redakcja brd24.pl postanowiła sprawdzić, czy za nieprawidłowości ujawnione w uzyskanych decyzjach o unieważnieniu egzaminów odpowiadali ci sami egzaminatorzy. – W dwóch przypadkach wynik negatywny został stwierdzony przez tego samego egzaminatora – przekazał Przemysław Chruściel, rzecznik prasowy urzędu marszałkowskiego.
Instruktor nauki jazdy o sposobach na oblewanie
Te sposoby na oblewanie egzaminatorów z Kielc i Ostrowca Świętokrzyskiego dobrze znają miejscowi instruktorzy nauki jazdy. – Nie wszyscy egzaminatorzy tak oceniają, ale niektórzy tak… obróci kołami i powtórka – potwierdza brd24.pl jeden z nich i prosi o zachowanie anonimowości.
Okazuje się więc, że część egzaminatorów stosuje do oblewania zasady niezgodne z przepisami. Inni tak nie robią. Zatem zdając egzamin w tym samym ośrodku i wykonując zadanie dokładnie tak samo, jeden kursant zdaje i dostaje prawo jazdy, a inny – trafiając na egzaminatora „oblewacza” – już egzaminu nie zdaje..
Tymczasem negatywna ocena egzaminu na prawo jazdy musi być związana z przekroczeniem wykazanym w regulacji prawnej. I przyznał to marszałek w jednej decyzji unieważniającej tak zakończony egzamin. Organ nadzoru przytoczył wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Opolu, w którym stwierdzono, że „negatywna ocena wykonania określonego zadania musi znaleźć uzasadnienie w konkretnej regulacji prawnej. Brak takiej regulacji, nawet przy pełnym przekonaniu egzaminatora o swoich racjach opartych na zasadach słuszności, bezpieczeństwa czy doświadczenia życiowego, nie może być podstawą negatywnej oceny egzaminu”.
Specjalista od oblewania na łuku
Nieprawidłowe interpretowanie przepisów w WORD Kielce nie ogranicza się do ruszania na wzniesieniu. Redakcja brd24.pl dotarła do dokumentacji sprawy, w której egzaminator wymagał od kandydata używania pedału gazu podczas pokonywania tzw. łuku. Zdający wykonywał zadanie prawidłowo, wykorzystując współczesne możliwości techniczne samochodu, który sam zwiększał obroty silnika podczas zwalniania sprzęgła. Egzaminator uważał jednak, że kandydat musi nacisnąć pedał gazu – w przeciwnym razie zadanie uznawał za wykonane nieprawidłowo.
O sposobie prowadzenia takich egzaminów opowiedział nam anonimowo instruktor nauki jazdy z Ostrowca Świętokrzyskiego. Według jego relacji egzaminator wsiadał z kandydatem do samochodu na czas przejazdu po łuku do przodu. Obserwował przy tym, czy zdający używa pedału przyspieszenia. Jeżeli zauważył, że prawa noga spoczywa na podłodze, wysiadał z samochodu, a po wykonaniu przez kandydata jazdy do tyłu informował o nieprawidłowym wykonaniu zadania. – Jak ktoś tej nogi nie miał nad gazem, tylko gdzieś na podłodze, no to wtedy wysiadał – relacjonuje instruktor. Zdający po wycofaniu słyszał następnie „Zadanie źle wykonane, proszę powtórzyć”. Jeżeli podczas drugiej próby kandydat ponownie ruszył bez naciskania pedału przyspieszenia, otrzymywał wynik negatywny. Nie miało znaczenia, że samochód poruszał się płynnie i prawidłowo po wyznaczonym pasie ruchu.
Jeden z takich egzaminów został zaskarżony. Marszałek Województwa Świętokrzyskiego przeanalizował nagranie i unieważnił egzamin, uznając, że egzaminator zastosował kryterium niewynikające z przepisów.
Wtedy zaczęła się prawdziwa karuzela prawna. Egzaminator nie zgodził się z rozstrzygnięciem i wniósł odwołanie do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, które utrzymało decyzję marszałka w mocy. Następnie egzaminator skierował sprawę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Kielcach. Sąd podzielił jego argumentację, uznając, że zwiększenie obrotów silnika powinno następować wskutek działania osoby egzaminowanej. Uchylił więc decyzje obu instancji, a sprawa wróciła do ponownego rozpatrzenia.
Spór zaszedł tak daleko, że urząd marszałkowski zwrócił się o interpretację przepisów do Ministerstwa Infrastruktury. Chodziło o jednoznaczne rozstrzygnięcie, czy egzaminator ma prawo wymagać od zdającego naciskania pedału przyspieszenia podczas wykonywania łuku.
Resort poinformował, że przepisy „nie zawierają wymogu, aby wzrost obrotów następował wyłącznie wskutek użycia przez osobę egzaminowaną pedału przyspieszenia. Przepisy posługują się wyłącznie kryterium efektu, jakim jest zwiększenie obrotów silnika umożliwiające prawidłowe i płynne wykonanie zadania egzaminacyjnego”.
Stanowisko resortu było więc jednoznaczne, że przepisy wymagają zwiększenia obrotów silnika pozwalającego na płynne wykonanie zadania, ale nie nakazują uzyskania tego efektu poprzez naciśnięcie pedału przyspieszenia. Może on nastąpić dzięki fabrycznym rozwiązaniom technicznym samochodu. Marszałek ponownie unieważnił egzamin, a od tej decyzji wniesiono kolejne odwołanie do Samorządowego Kolegium Odwoławczego.
Jak ustalił brd24.pl, nie była to jedyna taka sprawa. Przemysław Chruściel, rzecznik prasowy Urzędu Marszałkowskiego Województwa Świętokrzyskiego, poinformował redakcję, że w samym 2026 roku wydano jeszcze dwie decyzje unieważniające egzaminy z powodu wymagania używania pedału przyspieszenia na łuku. Obie dotyczyły tego samego egzaminatora, który przeprowadzał również wcześniej opisany egzamin, zakończony postępowaniem przed sądem administracyjnym.
Rzecznik potwierdził również, że nie chodziło o kilkukrotne rozpatrywanie jednej sprawy. – Są to odrębne postępowania administracyjne – wyjaśnił Przemysław Chruściel.
Sposób na milczenie
Portal brd24.pl dowiedział się także o kolejny sposobie oblewania kursantów już na placu manewrowym. Według relacji miejscowych instruktorów niektórzy egzaminatorzy ograniczają się do polecenia wykonania pierwszego zadania, po czym nie udzielają już żadnych wskazówek. Kandydat sprawdzał więc wylosowane dwa elementy, np. poziom płynu hamulcowego i działanie świateł mijania, a następnie czekał przy pojeździe na kolejne polecenie. Egzaminator również milczał. Po pewnym czasie miał pytać, czy zdający zakończył pierwsze zadanie. Jeżeli kandydat odpowiadał twierdząco, dowiadywał się, że wykonał je nieprawidłowo, ponieważ… nie przygotował się jeszcze do jazdy. Przy drugim takim zachowaniu egzamin miał kończyć się wynikiem negatywnym. – Jeden egzaminator powie po sprawdzeniu świateł i płynów: „Dobrze, to proszę wsiąść do samochodu, przygotować się”. Ale ten egzaminator nie – relacjonował instruktor.
Z powodu takich egzaminatorów relacje między środowiskiem instruktorów nauki jazdy a przedstawicielami WORD Kielce są napięte. Instruktorzy próbowali kwestionować niektóre praktyki egzaminatorów. Ich uwagi nie spotykały się jednak z chęcią do dyskusji. – To było traktowane jako wtrącanie się w kompetencje egzaminatorów. Zmieniło się dopiero po uruchomieniu oddziału w Ostrowcu Świętokrzyskim, gdzie lokalne środowisko instruktorów zaczęło znacznie stanowczej kwestionować sposób przeprowadzania egzaminów – mówi nasz informator.
Skalę nierówności w egzaminowaniu pokazują również statystyki. Portal brd24.pl dotarł do danych dotyczących zdawalności poszczególnych egzaminatorów z WORD Kielce w 2025 roku. Różnice są ogromne. U niektórych egzaminatorów zdawalność sięga około 50 proc., podczas gdy u innych wynosi zaledwie 18 proc.
Oblewali za podwójną ciągłą na rondzie. Gdy brd24.pl ujawnił, egzaminator namawiał publicznie do pozwania portalu
To nie pierwszy raz, kiedy brd24.pl opisuje kontrowersyjne praktyki egzaminatorów związanych z kieleckim WORD. W jednej z wcześniejszych publikacji ujawniliśmy przypadek z oddziału terenowego w Ostrowcu Świętokrzyskim, gdzie egzaminatorka oblała kandydatkę za najechanie na podwójną linię ciągłą podczas jazdy po… rondzie. Na dodatek oznakowanie poziome w tym miejscu było w złym stanie. Organ nadzoru zakwestionował ocenę egzaminatorki i uznał, że decyzja o zakończeniu egzaminu nie znajdowała uzasadnienia.
Po artykule brd24.pl dotyczącym patologicznych egzaminów na prawo jazdy w mediach społecznościowych zareagował Marek Halicki, egzaminator nadzorujący z WORD Kielce. Pod materiałem, w którym opisaliśmy między innymi przypadek egzaminatora trzymającego kluczyk samochodowy w kieszeni, przez co zdający nie mógł uruchomić pojazdu i otrzymał wynik negatywny, Halicki napisał: „Pozwać redakcję bo to działania antyspołeczne !”.

Ministerstwo Infrastruktury proceduje projekt, który ma odmienić polski system szkolenia i egzaminowania kierowców. Jedną ze zmian będzie likwidacja placu manewrowego na egzaminie praktycznym na samochody osobowe – takiego egzaminu na placu nie prowadzi się praktycznie nigdzie w UE. Tej nowelizacji sprzeciwiają się m.in. stowarzyszenia egzaminatorów na prawo jazdy.
Andrzej Łapa




