Connect with us
Statystyki 2026
  • Zabici w wypadkach - 1061
  • Ranni w wypadkach - 18677
  • Kierowcy po alkoholu - 72194
  • Średnia liczba wypadków dziennie: 56.53
  • Średnia liczba zabitych dziennie: 3.66
  • Średnia liczba rannych dziennie: 64.4
  • Zabici w wypadkach - 1061
  • Ranni w wypadkach - 18677
  • Kierowcy po alkoholu - 72194
  • Średnia liczba wypadków dziennie: 56.53
  • Średnia liczba zabitych dziennie: 3.66
  • Średnia liczba rannych dziennie: 64.4

Filmy

Kierowca Porsche bił ludzi na ulicy. Potrzebujemy w Polsce obowiązku badań psychologicznych dla drogowych agresorów

Opublikowano

-

Kierowca Porsche w Warszawie bił i kopał starszych ludzi, bo zwrócili mu uwagę, gdy jechał zygzakiem po ulicy. Policja szuka już sprawcy napadu, który jechał autem z niemiecką rejestracją. Jednak kara za napad to nie wszystko – potrzebujemy w Polsce przymusowych badań dla drogowych agresorów

Do aktu drogowej agresji doszło w Warszawie w czwartek (15 października) rano. Starsze małżeństwo podróżujące osobowym samochodem zauważyło kierowcę Porsche, który miał jechać w dziwny sposób – zygzakiem po ulicy. Zwrócili mu uwagę.

Na skrzyżowaniu ulic Czerniakowskiej i Alei Witosa mężczyzna z Porsche wyszedł i rozpoczął awanturę. Otworzył drzwi samochodu starszych ludzi i zaczął bić 66-letnią kobietę. Gdy ta wyszła z auta, uderzał ją w twarz i kopał. Potem, gdy mąż pobitej próbował go zatrzymać, odjechał potrącając starszego pana.

Niestety, nikt ze stojących tam innych kierowców nie zareagował i nie pomógł bitym. Jeden z kierowców nagrał za to całą sytuację. Po jej upublicznieniu policja rozpoczęła poszukiwania napastnika.

Potrzebujemy obowiązkowych badań psychiatryczych

Po tym, jak policja złapie agresora, ten odpowie za napaść. Ten przypadek pokazuje jednak, że potrzebujemy w Polsce poważnej zmiany. Ludzie, którzy nie radzą sobie z agresją, nie powinni móc dalej po prostu prowadzić pojazdów. Takim kierowcom – oraz jeżdżącym z gigantycznymi prędkościami, czy powodującymi inne poważne zagrożenia dla życia i zdrowia pozostałych uczestników ruchu drogowego – policja powinna zatrzymywać prawo jazdy i zanim dostaną je ponownie, powinni przechodzić obowiązkowe badania psychologiczne lub nawet psychiatryczne.

Teoretycznie w Polsce taki system istnieje, ale starostwa, które się nim zajmują, robią to nad wyraz nieudolnie. Policja może zatrzymywać uprawnienia i wnioskować do starosty o skierowanie na badania, czy ktoś dalej powinien prowadzić samochody. Robi to jednak głównie w przypadkach seniorów, którzy doprowadzają do kolizji i wyglądają na zdezorientowanych czy poważnie chorych.

Tymczasem agresywni kierowcy dostają mandaty, odpowiadają za napaści, ale prawo jazdy jest im pozostawiane. To poważny błąd. W Polsce powinien powstać solidny system, który ludzi z tego rodzaju zaburzeniami pozwoli diagnozować i ewentualnie leczyć.

Niemcy mogą być wzorem. „Idiotentest” to dobre narzędzie

Polska może czerpać inspiracje np. z niemieckiego systemu, w którym od dekad istnieje test MPU (Medizinisch-Psychologische Untersuchung).

Na test, potocznie zwany „Idiotentest” wysyłani są przez organ wydający prawo jazdy kierowcy przyłapani po alkoholu, narkotykach, przekraczający dozwoloną liczbę punktów karnych, a także właśnie ludzie nie radzący sobie z agresją za kierownicą czy np. biorący udział w nielegalnych wyścigach (te w Polsce od niedawna są wreszcie klasyfikowane jako przestępstwo a nie wykroczenie).

Procedura MPU trwa kilka godzin i składa się z badań medycznych (m.in. odruchu neurologiczne) oraz laboratoryjnych (badania na obecność narkotyków, alkoholu – a także wymagane udokumentowanie abstynencji). Kolejnym krokiem jest test wydajności i reakcji.

Najtrudniejsza jest trzecia część MPU, czyli badanie psychologiczne. Psycholog transportu analizuje podczas rozmowy, czy kierowca rozumie, jakie błędy popełniał i czy rozumie źródła swoich zachowań. Próba wykpienia się w tej rozmowie przerzucaniem winy na „złą policję” lub poza osobiste decyzje skazuje od razu test na niepowodzenie.

MPU w Niemczech kosztuje w przeliczeniu 2-6 tys. zł. Jednak trudno zaliczyć ten test bez profesjonalnego przygotowania psychologicznego. To oznacza kolejny koszt w kwocie nawet do 6 tys. zł.

W Polsce rząd niedawno podwyższył opłatę za obowiązkowy kurs dla pijanych kierowców w wojewódzkich ośrodkach ruchu drogowego. Opłata wzrosła z 500 do 2,5 tys. zł. Nie zmieniło się jednak nic w samych kursach. Nie sprawdzają ani tego, jaki człowiek ma problem, ani nie badają ewentualnej zmiany postawy.
Teoretycznie poważniejszy test medyczny tacy kierowcy przechodzą w wojewódzkich ośrodkach medycyny pracy. Tam muszą przedstawić m.in. wyniki prób wątrobowych i odbyć rozmowę z psychologiem. W praktyce nawet w zakresie pijanych kierowców ten system zawodzi – w Internecie ludzie, którzy pragną odzyskać prawo jazdy, dzielą się informacjami, gdzie można przedłożyć prywatnie wykonane próby wątrobowe i gdzie psychologowie najrzadziej zwracają uwagę na problem choroby alkoholowej, dzięki czemu nie otrzymuje się skierowania na leczenie odwykowe (tego najbadziej boją się uzależnieni).

Wobec kierowców agresywnych lub biorących udział w nielegalnych wyścigach, polski system nie przewiduje nawet takich procedur. To zadanie dla rządu, który powinien ten system zmienić.

Łukasz Zboralski