W Radomsku policjanci zatrzymali pijanego kierowcę. Dzień po wypuszczeniu z aresztu doprowadził do śmiertelnego wypadku drogowego. Sąd zgodził się na jego tymczasowe aresztowanie
Zdjęcie ilustracyjne Fot. CCO
W Polsce jest wielu „kierowców”, którzy za nic mają prawo i grożące im kary. Niestety, cierpią na tym niewinne osoby, które oni ranią i zabijają na drogach.
Dobrym tego przykładem jest sprawa 35-letniego mężczyzny, którego 24 lipca policja złapała pijanego za kierownicą w Radomsku. Nie zgodził się na badanie alkomatem, więc poprano od niego krew do badań. Okazało się, że prowadził w stanie nietrzeźwości.
26 lipca postawiono mu zarzut prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości. Mężczyzna przyznał się i jeszcze tego samego dnia wypuszczono go na wolność. Miał czekać na sprawę w sądzie.
Jak ujawnił portal Radomsko.naszemiasto.pl, ten sam mężczyzna następnego dnia prowadził Peugeota i doprowadził do wypadku na ulicy Żwirki w Radomsku. Wjechał czołowo w Forda i uciekł z miejsca wypadku. W tym wypadku ranni zostali 72-letni kierowca Forda i jego 18-letnia pasażerka. Kierowca zmarł w szpitalu.
35-latek został zatrzymany 30 lipca. Teraz odpowiadać będzie nie tylko za prowadzenie samochodu w stanie nietrzeźwości, ale też za spowodowanie wypadku śmiertelnego, nieudzielenie pomocy ofiarom i ucieczkę z miejsca zdarzenia. W Polsce grozi za to od 5 do 20 lat więzienia.