Społeczeństwo
Zapytaliśmy, dlaczego prokuratura nie chce karać Korwina za jeżdżenie bez prawa jazdy. I, niestety, dostaliśmy odpowiedź
Opublikowano
3 lata temu-
przez
luzJanusz Korwin-Mikke długi czas prowadził samochód mimo tego, że stracił prawo jazdy przez punkty karne. Gdy w końcu doprowadził do kolizji, prokuratura latami „nie potrafiła” ustalić, czy miał prawo jechać czy nie. W końcu, gdy uznała, że popełnił przestępstwo, zamiast go ukarać, skierowała wniosek do sądu o warunkowe umorzenie postępowania. Zapytaliśmy, dlaczego prokurator podjął taką decyzję. Odpowiedziano nam. Krótko: bo mógł

Janusz Korwin-Mikke. Fot. Adrian Grycuk. CC BY-SA 3.0
Jeżdżenie mimo cofniętych uprawnień do kierowania to jedna z polskich plag drogowych. W myśl polskiego prawa to przestępstwo. Kilka dni temu taki kierowca w Olsztynie wypadł z jezdni i uderzył w słup latarni. Jego pasażer zginął. Kierowcę sąd tymczasowo aresztował. Prawie nie ma dnia, żeby w kronikach policyjnych nie było notki o zatrzymanym na drodze człowieku, który albo nigdy prawa jazdy nie miał, albo je stracił i się tym w ogóle nie przejął. Liczne są przykłady zatrzymywania kierujących, którzy mają po kilka (nawet siedem!) zakazów sądowych prowadzenia pojazdów, w tym dożywotnie.
W ten nurt wpisało się zachowanie polityka Janusza Korwina-Mikke, który pod koniec 2020 r. prowadził samochód osobowy i w Otwocku spowodował kolizję z ciężarówką. Szybko wyszło na jaw, że policja miała kłopot z ustaleniem, czy polityk miał uprawnienia do kierowania czy nie miał. Takich problemów nie mieli dziennikarze RMF FM, którzy bardzo szybko wskazali, że polityk już w 2007 r. stracił prawo jazdy za przekroczenie dopuszczalnej liczby punktów karnych. I – jak sprawdzono w Starostwie Powiatowym w Otwocku – przez 13 lat nie dostarczył tam dokumentów potwierdzających, że zdał egzamin sprawdzający i ponownie może wsiadać za kierownicę.
Prokuratura najpierw nie umie, a potem nie chce
Wszystko wydawało się proste. Wszczęto śledztwo z art. 180a Kodeksu Karnego. Czyli w sprawie przestępstwa prowadzenia pojazdu pomimo cofnięcia uprawnień do kierowania zagrożonego karą do 2 lat więzienia. W takich sprawach sąd obligatoryjnie musi też orzec zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych na co najmniej rok (a maksymalnie 15 lat).
Sprawą zajęła się miejscowa Prokuratura Rejonowa z Otwocka. Pół roku śledczy badali sprawę. I… biedaków sprawa ta przerosła. No nie byli w stanie niczego ustalić. Śledztwo przeniesiono wówczas do Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga. Gdy po ponad roku sprawdzaliśmy, jak tym prokuratorom idzie praca, też dowiedzieliśmy się, że „nie ma nowych informacji w tej sprawie”.
W końcu jednak po latach śledczy ustalili to, co było wiadomo od początku – Janusz Korwin-Mikke prowadził samochód mimo cofniętych uprawnień. Sprawa jednak znów zaczęła się komplikować. Bo jak tu oskarżyć polityka, skoro ma immunitet? Prokurator w 2021 r. wnosił o uchylenie immunitetu, ale… nic nie wskórał u posłów.
Ostatnie wybory nie przyniosły Korwinowi-Mikke mandatu i immunitet przestał go chronić. Prokuratura wreszcie mogła ruszyć do boju. W styczniu przesłuchała polityka podejrzanego o popełnienie przestępstwa i ogłosiła, że ten przyznał się do winy. Poinformowano jednocześnie, że jeżdżący 13 lat bez prawa jazdy polityk zawnioskował o warunkowe umorzenie postępowania. Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga 2 lutego taki wniosek skierowała do sądu. Co to oznacza? Że formalnie Korwin-Mikke pozostanie człowiekiem niekaranym. A to dla niego ma znacznie niebagatelne. Dalej będzie mógł startować w wyborach.
Ponieważ polityk jeździł przez 13 lat bez prawa jazdy, spowodował kolizję, nie przyznawał się wcześniej do tego, a potem zasłonił immunitetem – poprosiliśmy prokuraturę o podanie argumentów, dlaczego chce mu pójść na rękę i sprawę umorzyć. Odpowiedź dostaliśmy krótką. W skrócie: prokuratura złożyła taki wniosek, bo mogła. „Decyzję o skierowaniu wniosku o warunkowe umorzenie podjęto z uwagi na to, że w sprawie tej zostały spełnione przesłanki z art. 66 kodeksu karnego” – odpisała nam Katarzyna Skrzeczkowska, rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga.
Artykuł, na który powołuje się prokuratura mówi o tym, że „Sąd może warunkowo umorzyć postępowanie karne, jeżeli wina i społeczna szkodliwość czynu nie są znaczne, okoliczności jego popełnienia nie budzą wątpliwości, a postawa sprawcy niekaranego za przestępstwo umyślne, jego właściwości i warunki osobiste oraz dotychczasowy sposób życia uzasadniają przypuszczenie, że pomimo umorzenia postępowania będzie przestrzegał porządku prawnego, w szczególności nie popełni przestępstwa”.
Prowadzenie pojazdu mimo odebranych uprawnień to niska szkodliwość społeczna? A polityk, który 13 lat łamie prawo jeżdżąc mimo cofniętych uprawnień tworzy w nas uzasadnione przypuszczenie, że będzie przestrzegał porządku prawnego? Czy sąd może tak uznać? Wkrótce się przekonamy.
Łukasz Zboralski
Artykuły, które mogą Cię zainteresować

Kierowca Porsche zabił na w Poznaniu na pasach 21-latkę, bo ścigał się z innym. Obaj z zarzutami za nielegalny wyścig i śmierć

„Mi jest przykro, że tak się stało”. Krzysztof po pijaku urwał dziecku nogę. Więzienie wcale go nie zmieniło

„Jak się ma 300 KM, to się nie da nie zapierdalać”. Po kolizji współsprawca nie został ukarany. Policja poszła na łatwiznę




