Ministerstwo Sprawiedliwości zaostrzając przepisy wobec kierowców recydywistów jedynie utrudniło sędziom możliwość orzekania wobec nich kary w zawieszeniu. Teraz zmienia zdanie. Ma projekt, który nie pozostawi sędziom wyboru – takich kierowców będą musieli skazywać na bezwzględne więzienie
Waldemar Żurek, minister sprawiedliwości zapowiedział kolejne zaostrzenie kar wobec kierowców łamiących sądowe zakazy prowadzenia pojazdów Fot. MS
Od 29 stycznia obowiązują przepisy, które zaostrzyły kary wobec kierowców, którzy wsiadają za kierownicę mimo orzeczonego wobec nich sądowego zakazu prowadzenia pojazdów. Jednak tacy kierowcy wciąż pojawiają się na drogach. Sędziom utrudniono orzekanie wobec takich osób kar w zawieszeniu, ale jednak wciąż orzekają np. prace społeczne. Dlatego Ministerstwo Sprawiedliwości przygotowało kolejny projekt. Tym razem ma zawierać to, czego domagają się publicznie obywatele komentujący takie przypadki – obowiązkową karę bezwzględnego więzienia dla takich recydywistów za kierownicą.
O tym, że taki projekt jest już gotowy, powiedział dziś w Radiu RMF minister sprawiedliwości. Waldemar Żurek wskazał, że sam wydał wytyczne dla prokuratorów, którzy w takich sprawach mają domagać się surowych kar, ale to nie wystarcza. Dlatego resort przygotował kolejną nowelizację.
– Mamy projekt, realizuje go Departament Prawa Karnego w ministerstwie. Będziemy się starali zaostrzyć przepisy, żeby jednak w pewnych wypadkach nie dać sądowi wyboru. Będzie obligatoryjność skazania i sprawcy nie będą mogli mieć kary w zawieszeniu, tylko będą kierowani do zakładu karnego. Sędziowie nie lubią takich rozwiązań, ale widzę, że to poważny problem społeczny i dotyczy ludzkiego życia – powiedział Waldemar Żurek. Dodawał, że projekt został przekazany już do wpisania do wykazu prac rządowych.
MInister sprawiedliwości w rozmowie z RMF FM powiedział też, że sądy są niezawisłe, ale media nagłaśniając przypadki kierowców łamiących wielokrotne dożywotnie zakazy prowadzenia pojazdów i pokazując ofiary takich kierowców mogą wpływać na decyzję sędziów. – Sędzia powinien wiedzieć, że taki ktoś jest albo alkoholikiem, albo narkomanem i naprawdę umieszczenie go w zakładzie karnym na krótkoterminowej karze jest często ratunkiem dla tej osoby i dla tych potencjalnych jego ofiar – powiedział Waldemar Żurek.
Zmian miało być więcej
Ministerstwo Sprawiedliwości przy poprzedniej nowelizacji – weszła w życie 29 stycznia 2026 r. – wobec kierowców z zakazami zdecydowało się tylko utrudnić, a nie uniemożliwić sędziom orzekanie wobec takich osób kar więzienia w zawieszeniu. To, co się udało, to ograniczenie ośmieszania kary zakazu prowadzenia pojazdu. Od tego czasu sędziowie przy złamaniu zakazu wydają – zwykle – od razu dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów.
Jednak przed poprzednim zaostrzeniem kar zapowiadał więcej. Kancelaria Premiera w serwisie X pisała o tym, że rozpoczęto wówczas prace na publicznym, jawnym rejestrem osób z sądowymi zakazami prowadzenia pojazdów. Taki rejestr pozwoliłby na społeczną kontrolę i szybsze zgłaszanie przypadków ludzi, którzy prowadzą pojazdy, choć nie wolno im tego robić. Ten pomysł nigdy nie doczekał się zapisów prawnych, a rząd nabrał wody w usta tłumacząc, że nigdy takiej propozycji nie rozważał.
Parlamentarzyści dopytywali też w interpelacjach o możliwość podawania do publicznej wiadomości tożsamości kierowców, wobec których orzekane są kary zakazu prowadzenia pojazdów.
„Nie ma przeciwwskazań, żeby nastąpiło to w kilku różnych środkach masowego przekazu jednocześnie (np. w prasie i telewizji). Tym samym, już w obecnym stanie prawnym, możliwe jest uzyskanie skutku prewencyjnego (polegającego z jednej strony na odstraszaniu, z drugiej zaś na utrwalaniu w społeczeństwie właściwych zachowań) poprzez upublicznienie informacji o wyroku” – odpisał na tę interpelację wiceminister sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha.