Connect with us
Statystyki 2026
  • Zabici w wypadkach - 1129
  • Ranni w wypadkach - 19798
  • Kierowcy po alkoholu - 76758
  • Średnia liczba wypadków dziennie: 56.17
  • Średnia liczba zabitych dziennie: 3.64
  • Średnia liczba rannych dziennie: 63.86
  • Zabici w wypadkach - 1129
  • Ranni w wypadkach - 19798
  • Kierowcy po alkoholu - 76758
  • Średnia liczba wypadków dziennie: 56.17
  • Średnia liczba zabitych dziennie: 3.64
  • Średnia liczba rannych dziennie: 63.86

Społeczeństwo

Najechał na serwis zmieniający koło na S8 i zabił ludzi. Na smartfonie miał włączoną grę

Opublikowano

-

Latem kierowca ciężarówki na trasie S8 wjechał w busa serwisu, który przyjechał zmienić koło po awarii. Zabił dwóch ludzi. Jak ustalił brd24.pl na jego smartfonie uruchomiona była wtedy gra. – On był uzależniony od telefonu, wyrywałem mu go z ręki w kabinie – opowiada nam kierowca, który wcześniej pracował ze sprawcą tragedii

Miejsce tragicznego wypadku na S8 w dniu 25 sierpnia 2026 r. Fot. KPP Tomaszów Mazowiecki

To był wtorek, 25 sierpnia. Wczesnym rankiem pan Sebastian, kierowca firmy Knaptrans jadący cysterną powiadomił pracodawcę, że ma awarię. Stanął na pasie awaryjnym trasy S8 w okolicach miejscowości Czerniewice, bo w ciężarówce wystrzeliła opona.

– Stał blisko naszej bazy, a że mamy własny warsztat i busa serwisowego, który ma odpowiednie oznaczenie i światła tzw. koguty, to wsiadłem z moim teściem Ireneuszem, ówczesnym udziałowcem firmy i pojechaliśmy pomóc – opowiada brd24.pl Piotr Maciągowski z Kanptrans.

Zabrakło dwóch sekund…

Gdy dotarli na miejsce, zatrzymali się busem również na pasie awaryjnym, tuż za ciężarówką. – Wjechałem między ciężarówkę, a trójkąt awaryjny, który Sebastian postawił. I ten trójkąt przeniosłem odpowiednio dalej za busa. Staliśmy na awaryjnych światłach, dodatkowo koguty mieliśmy na busie włączone. Teść mówił mi jeszcze, żebym zostawił otwartą klapę w busie, to wewnętrzne światło dodatkowo będzie widać – relacjonuje Maciągowski. – Upewniłem się, że byliśmy widoczni, wiele samochodów mijało nas odpowiednio wcześnie włączając kierunkowskazy.

Maciągowski z teściem zabrali z busa rzeczy potrzebne do wymiany koła i ruszyli do pracy. Szli skrajem jezdni, przy barierze drogowej. Było tuż po 4 rano.

– Pół sekundy, huk… i kierowca ciężarówki wjechał w busa, a bus uderzył w Sebastiana i mojego teścia… – wspomina ten czarny moment Piotr Maciągowski. – Mnie uratowało tylko to, że w tym momencie wszedłem już w linie naczepy ciężarówki, dostałem tylko odłamkami. Sekunda uratowała mnie od śmierci, Sebastianowi i tacie zabrakło dwóch sekund. Szukałem potem teścia i kierowcy, gdzie w ogóle leżą, bo siła uderzenia była tak duża, że ich odrzuciło wiele metrów od miejsca wypadku. Reanimowałem ich, ale nie udało się, nie mieli szans, zginęli na miejscu… Dość szybko na miejsce przyjechały służby. Mnie karetka zabrała do szpitala, a policja zabrała sprawcę.

W wypadku życie stracili 65-letni Ireneusz oraz 34-letni Sebastian, kierowca cysterny.

Sprawcą był 37-letni Rafał. Według nieoficjalnych informacji brd24.pl tuż po wypadku miał tłumaczyć się policjantom, że po prostu zasnął za kierownicą.

Biegły odkrył uruchomioną grę

Śledztwo po tym wypadku wciąż jeszcze trwa. Prowadzi je Prokuratura Rejonowa w Tomaszowie Mazowieckim.

Jak nieoficjalnie ustalił brd24.pl w rękach prokuratorów znajduje się już opinia, która zawiera wstrząsające ustalenia. Są sprzeczne z wyjaśnieniami sprawcy.

Sprawdzono logi z telefonu kierowcy ciężarówki, który najechał na busa. Wynika z nich, że tego dnia smartfon był wykorzystywany do gier przez ponad trzy godziny. Były to gry imitujące granie na automatach w kasynach. Czas korzystania z tych aplikacji wskazuje, że gra była na smartfonie kierowcy uruchomiona w chwili poprzedzającej wypadek.

37-letni kierowca ciężarówki, który najechał na busa serwisowego, miał w telefonie uruchomioną grę Fot. KPP Tomaszów Mazowiecki

Portal brd24.pl dotarł do mężczyzny, który wcześniej pracował z 37-letnim Rafałem. Jeździł z nim w długie trasy, za granicę. Twierdzi, że mężczyzna nie umiał przestać korzystać ze smartfona.

– Oglądanie filmików, gierki, pisanie z kimś. On to robił za kierownicą i o to wiecznie mieliśmy awantury, ja mu ten telefon czasem wyrywałem z ręki. To mi się nie podobało do tego stopnia, że powiedziałem, że z nim więcej nie będę jeździł – mówi informator brd24.pl – Nawet, gdy ja prowadziłem, to on podczas trwającej 4,5 h przerwy, też gapił się w telefon. Też mi się to nie podobało, bo w tym czasie powinien odpoczywać, żeby potem mnie zmienić – dodaje.

Według tego kierowcy Rafała rozpraszała nawet zwykła rozmowa przez telefon. Już wtedy miewał kłopoty za kółkiem. – Nie ogarniał dwóch rzeczy naraz. Jak rozmawiał przez telefon, to zwalniał, przyspieszał, nie trzymał się w pasie – relacjonuje mężczyzna.

Prokuratura nie chciała nam potwierdzić informacji płynących z opinii po badaniu telefonu kierowcy. „Na obecnym etapie, z uwagi na dobro prowadzonego postępowania przygotowawczego, nie jest możliwe przekazanie szczegółowych informacji odnoszących się do bieżących ustaleń dowodowych” – odpisał brd24.pl Łukasz Ociepa, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Piotrkowie Trybunalskim.

Śledczy czekają jeszcze na opinię biegłego do spraw rekonstrukcji wypadków.

Za spowodowanie śmiertelnego wypadku drogowego grozi w Polsce od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności.

Za trzymanie w dłoni telefonu podczas prowadzenia pojazdu grozi w Polsce 12 punktów karnych i 500 zł.

Łukasz Zboralski