Społeczeństwo
Sebastian Majtczak skazany na więzienie
Opublikowano
1 godzinę temu-
przez
luzSąd w Piotrkowie Trybunalskim uznał dziś (21 października) Sebastiana Majtczaka winnym spowodowania tragedii na autostradzie w 2023 r. Skazał go za to na karę bezwzględnego pozbawienia wolności

Po blisko roku dobiegł końca proces Sebastiana Majtczaka. Syn łódzkiego biznesmena zasiadł na ławie oskarżonych za to, że 16 września 2023 r. rozpędził podrasowane BMW do ponad 300 km/h na autostradzie A1. Jak udowodniono podczas procesu, stracił wówczas panowanie nad pojazdem i zjechał z lewego na środkowy pas autostrady, gdzie staranował rodzinę jadącą osobową Kią Proceed.
Zgniecione auto Patryka, który podróżował z żoną Martyną i pięcioletnim synkiem Oliwierkiem, stanęło w płomieniach i uderzyło w bariery. Żyli jeszcze, gdy świadkowie próbowali im pomóc, ale ogień tak pochłonął wrak, że nie udało się ich wyciągnąć z płomieni. Wszyscy zginęli.
Majtczak chciał uniewinnienia
Podczas procesu obrona Sebastiana Majtczaka próbowała podważać opinie zespołu biegłych, którzy zrekonstruowali wypadek. W mowie końcowej mec. Katarzyna Hebda domagała się uniewinnienia swojego klienta.
Sam Sebastian Majtczak też do końca podważał swoją winę w wypadku i również poprosił sąd o uniewinnienie.
– Człowiek siedzący na ławie oskarżonych nie tylko złamał przepisy, on swoim egoizmem, szpanerstwem i brakiem wyobraźni doprowadził do męczeńskiej śmierci mojej córki Martyny, zięcia i wnuczka Oliwierka – mówiła z kolei w ostatnim słowie Elżbieta Duda, matka Martyny i babcia Oliwiera. – Mieli swoje plany i marzenia, chcieli mieć drugie dziecko. Chcieli, żeby Oliwier miał rodzeństwo. Nigdy ich już nie poprzytulamy, nie poczujemy ich obecności. Nigdy Oliwier nie wpadnie już do domu i nie powie swoim głosikiem: „Babcia, już przyjechałem do ciebie!”. Ten człowiek zabił trzy nasze rodziny.

Sędzia: winny
Dziś (21 października) sędzia Renata Folkman ogłosiła wyrok w sprawie.
Uznała Sebastiana Majtczaka za winnego spowodowania wypadku 16 września 2023 r. na autostradzie A1.
Skazała go na osiem lat więzienia. To maksymalna możliwa kara w Polsce za spowodowanie wypadku drogowego se skutkiem śmiertelnym. Będzie mógł ubiegać się o warunkowe skrócenie kary po 3/4 odbycia.
Sędzia orzekła tez 15-letni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych. To maksymalny zakaz wobec trzeźwych sprawców wypadków drogowych.
Musi też zapłacić zadośćuczynienie – po 500 tys. zł na rzecz każdego z rodziców ofiar. Musi też pokryć poniesione przez nich koszty sądowe.
Jedynym winnym, za dramat, który rozegrał się 16 września na autostradzie A1 jest oskarżony Sebastian Majtczak.
– Wyłącznie działania oskarżonego do tego wypadku doprowadziły. Patryk Biały prowadzący Kia nie mógł uniknąć tego zdarzenia i do końca nie miał świadomości śmiertelnego zagrożenia – mówiła w uzasadnieniu wyroku sędzia Renata Folkman.
I wskazywała, że Majtczak zlecił w swoim BMW chiptuning, jaki miał zwiększyć moc silnika do 650 KM oraz zdjęcie fabrycznie montowanego ogranicznika prędkości na poziomie 250 km/h. Czynność ta zlecona została dwukrotnie, bo gdy auto trafiło do serwisu BMW przywrócono ustawienia fabryczne.
– Potrzebne mu to było do jazdy z prędkością wyścigową po drodze publicznej. Zamiast udać się na tor Formuły 1 sprawdzał, ile uda się wydobyć prędkości z tak stuningowanego BMW. Nie wiadomo, ile tego rodzaju eksperymentów wcześniej przeprowadzał, poza tym jednym, który zakończył się tragedią, która kosztowała życie rodziny Biały. Jeden z pracowników Majtczaka powiedział na sali, że jeździli ponad 200 km/h kiedy tylko się dało, a raz nawet 300 km/h – przypominała sędzia Folkman. – Jadąc 16 września z maksymalnie wciśniętym pedałem gazu, rozpędzając auto według biegłych 315-329 km/h, jadąc drogą publiczną nie torem, utracił panowanie nad BMW.
Jadący drogami publicznymi mają prawo liczyć, że pozostali będą poruszać się z prędkością dopuszczalną – w tym przypadku autostradową, a nie wyścigową – zaznaczała.
Sędzia zwracała też uwagę na to, że analiza biegłych nie potwierdziła żadnych twierdzeń oskarżonego. Zaznaczała, że bagatelizował prędkość, z jaką się poruszał i że oceniał ją na nie więcej niż 200 km/h.
– Oskarżonemu jakby umyka z pola widzenia, co powiedzieli wszyscy wyprzedzani przez niego przed tym zdarzeniem. Z ich relacji wynika, że jechał tak szybko, że nie potrafili określić, co ich w ogóle wyprzedziło, albo opisywali jazdę oskarżonego, że mają zwyczaj spoglądać lusterka wsteczne i nie widzieli go aż do momentu, gdy niespodziewanie wyprzedził ich lewym pasem ruchu – mówiła sędzia Renata Folkman.
Zauważała, że niczego merytorycznego do sprawy nie wniosły zeznania dwóch świadków, którzy jechali z Majtczakiem. Twierdzili, że byli pijani i nic nie pamiętają z jazdy.
Wyrok jest nieprawomocny.
Łukasz Zboralski



