Connect with us
Statystyki 2026
  • Zabici w wypadkach - 1076
  • Ranni w wypadkach - 18888
  • Kierowcy po alkoholu - 73205
  • Średnia liczba wypadków dziennie: 56.44
  • Średnia liczba zabitych dziennie: 3.66
  • Średnia liczba rannych dziennie: 64.24
  • Zabici w wypadkach - 1076
  • Ranni w wypadkach - 18888
  • Kierowcy po alkoholu - 73205
  • Średnia liczba wypadków dziennie: 56.44
  • Średnia liczba zabitych dziennie: 3.66
  • Średnia liczba rannych dziennie: 64.24

Społeczeństwo

Sebastian Majtczak skazany na więzienie

Opublikowano

-

Sąd w Piotrkowie Trybunalskim uznał dziś (21 października) Sebastiana Majtczaka winnym spowodowania tragedii na autostradzie w 2023 r. Skazał go za to na karę bezwzględnego pozbawienia wolności

Sebastian Majtczak w sądzie Fot. Łukasz Zboralski/brd24.pl

Po blisko roku dobiegł końca proces Sebastiana Majtczaka. Syn łódzkiego biznesmena zasiadł na ławie oskarżonych za to, że 16 września 2023 r. rozpędził podrasowane BMW do ponad 300 km/h na autostradzie A1. Jak udowodniono podczas procesu, stracił wówczas panowanie nad pojazdem i zjechał z lewego na środkowy pas autostrady, gdzie staranował rodzinę jadącą osobową Kią Proceed.

Zgniecione auto Patryka, który podróżował z żoną Martyną i pięcioletnim synkiem Oliwierkiem, stanęło w płomieniach i uderzyło w bariery. Żyli jeszcze, gdy świadkowie próbowali im pomóc, ale ogień tak pochłonął wrak, że nie udało się ich wyciągnąć z płomieni. Wszyscy zginęli.

Majtczak chciał uniewinnienia

Podczas procesu obrona Sebastiana Majtczaka próbowała podważać opinie zespołu biegłych, którzy zrekonstruowali wypadek. W mowie końcowej mec. Katarzyna Hebda domagała się uniewinnienia swojego klienta.

Sam Sebastian Majtczak też do końca podważał swoją winę w wypadku i również poprosił sąd o uniewinnienie.

– Człowiek siedzący na ławie oskarżonych nie tylko złamał przepisy, on swoim egoizmem, szpanerstwem i brakiem wyobraźni doprowadził do męczeńskiej śmierci mojej córki Martyny, zięcia i wnuczka Oliwierka – mówiła z kolei w ostatnim słowie Elżbieta Duda, matka Martyny i babcia Oliwiera. – Mieli swoje plany i marzenia, chcieli mieć drugie dziecko. Chcieli, żeby Oliwier miał rodzeństwo. Nigdy ich już nie poprzytulamy, nie poczujemy ich obecności. Nigdy Oliwier nie wpadnie już do domu i nie powie swoim głosikiem: „Babcia, już przyjechałem do ciebie!”. Ten człowiek zabił trzy nasze rodziny.

Sędzia Renata Folkman, Sąd Rejonowy w Piotrkowie Trybunalskim Fot. Łukasz Zboralski/brd24.pl
Sędzia Renata Folkman z Sądu Rejonowego w Piotrkowie Trybunalskim Fot. Łukasz Zboralski/brd24.pl

Sędzia: winny

Dziś (21 października) sędzia Renata Folkman ogłosiła wyrok w sprawie.

Uznała Sebastiana Majtczaka za winnego spowodowania wypadku 16 września 2023 r. na autostradzie A1.

Skazała go na osiem lat więzienia. To maksymalna możliwa kara w Polsce za spowodowanie wypadku drogowego se skutkiem śmiertelnym. Będzie mógł ubiegać się o warunkowe skrócenie kary po 3/4 odbycia.

Sędzia orzekła tez 15-letni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych. To maksymalny zakaz wobec trzeźwych sprawców wypadków drogowych.

Musi też zapłacić zadośćuczynienie – po 500 tys. zł na rzecz każdego z rodziców ofiar. Musi też pokryć poniesione przez nich koszty sądowe.

Jedynym winnym, za dramat, który rozegrał się 16 września na autostradzie A1 jest oskarżony Sebastian Majtczak.

– Wyłącznie działania oskarżonego do tego wypadku doprowadziły. Patryk Biały prowadzący Kia nie mógł uniknąć tego zdarzenia i do końca nie miał świadomości śmiertelnego zagrożenia – mówiła w uzasadnieniu wyroku sędzia Renata Folkman.

I wskazywała, że Majtczak zlecił w swoim BMW chiptuning, jaki miał zwiększyć moc silnika do 650 KM oraz zdjęcie fabrycznie montowanego ogranicznika prędkości na poziomie 250 km/h. Czynność ta zlecona została dwukrotnie, bo gdy auto trafiło do serwisu BMW przywrócono ustawienia fabryczne.

– Potrzebne mu to było do jazdy z prędkością wyścigową po drodze publicznej. Zamiast udać się na tor Formuły 1 sprawdzał, ile uda się wydobyć prędkości z tak stuningowanego BMW. Nie wiadomo, ile tego rodzaju eksperymentów wcześniej przeprowadzał, poza tym jednym, który zakończył się tragedią, która kosztowała życie rodziny Biały. Jeden z pracowników Majtczaka powiedział na sali, że jeździli ponad 200 km/h kiedy tylko się dało, a raz nawet 300 km/h – przypominała sędzia Folkman. – Jadąc 16 września z maksymalnie wciśniętym pedałem gazu, rozpędzając auto według biegłych 315-329 km/h, jadąc drogą publiczną nie torem, utracił panowanie nad BMW.
Jadący drogami publicznymi mają prawo liczyć, że pozostali będą poruszać się z prędkością dopuszczalną – w tym przypadku autostradową, a nie wyścigową – zaznaczała.

Sędzia zwracała też uwagę na to, że analiza biegłych nie potwierdziła żadnych twierdzeń oskarżonego. Zaznaczała, że bagatelizował prędkość, z jaką się poruszał i że oceniał ją na nie więcej niż 200 km/h.

– Oskarżonemu jakby umyka z pola widzenia, co powiedzieli wszyscy wyprzedzani przez niego przed tym zdarzeniem. Z ich relacji wynika, że jechał tak szybko, że nie potrafili określić, co ich w ogóle wyprzedziło, albo opisywali jazdę oskarżonego, że mają zwyczaj spoglądać lusterka wsteczne i nie widzieli go aż do momentu, gdy niespodziewanie wyprzedził ich lewym pasem ruchu – mówiła sędzia Renata Folkman.

Zauważała, że niczego merytorycznego do sprawy nie wniosły zeznania dwóch świadków, którzy jechali z Majtczakiem. Twierdzili, że byli pijani i nic nie pamiętają z jazdy.

Wyrok jest nieprawomocny.

Łukasz Zboralski