Społeczeństwo
Straszne szkoły jazdy w Polsce. Instruktorzy łamią prawo przy kursantach
Opublikowano
2 godziny temu-
przez
Andrzej ŁapaStoją na zakazach, blokując chodniki, parkują przy przejściach – tak zachowują się w Polsce instruktorzy nauki jazdy, czyli ci, od których młodzi ludzie mają nauczyć się zasad. Polska branża szkoleniowa ma poważny kłopot z etyką, i rozumieniem swojej roli w wychowaniu przyszłych kierowców

Nieprawidłowe parkowanie na chodnikach, przy skrzyżowaniach czy bezpośrednio przed przejściami dla pieszych jest w Polsce problemem tak powszechnym, że w wielu miastach powstały całe grupy zajmujące się dokumentowaniem tej drogiowej patologii. Obywatele fotografują i filmują samochody ograniczające widoczność, zajmujące przestrzeń pieszym czy stojące w miejscach objętych zakazem i publikują materiały w Internecie.
W tym morzu zdjęć szczególnie rzucają się w oczy samochody z literą „L” na dachu. Bo to samochody, w których instruktorzy nauki jazdy powinni przygotować przyszłych kierowców do tego, by nie tylko umieli zdać egzamin z przepisów, ale też by ich przestrzegali również po egzaminie.
OSK Leśniak: „No gdzie ci kursanci mają wymianę robić?”
Do brd24.pl napisał czytelnik Łukasz, który zwrócił uwagę na sposób parkowania samochodu należącego do jednego z ośrodków szkolenia kierowców w Nowym Sączu. Na przesłanych materiałach pojazd firmy OSK Leśniak stoi w odległości mniejszej niż 10 metrów przejścia dla pieszych, w miejscu, w którym – według czytelnika – samochody szkoleniowe pojawiają się regularnie.

Łukasz twierdzi również, że samochody ośrodka podczas wymiany kursantów wjeżdżają czasami w głąb przestrzeni przeznaczonej dla pieszych.
Redakcja brd24.pl zadzwoniła do ośrodka. W rozmowie właściciel nie kwestionował samego zatrzymywania samochodu w tym miejscu. Padło za to tłumaczenie, które doskonale pokazuje jeden z najczęstszych sposobów usprawiedliwiania łamania przepisów: przecież samochód stoi tylko chwilę. – Tam, wie pan, na dworcu nie wolno, tu nie wolno i nigdzie nie wolno. No gdzie ci kursanci mają wymianę robić? – powiedział brd24.pl właściciel OSK Leśniak. Pytał też, czy takie parkowanie stanowi w ogóle dla kogoś problem. Gdy usłyszał, że tak – dla mieszkańców – zadeklarował, że nie będzie już tam parkował.
Zakaz? „Tak, wiem”
To nie jest jednak problem jednego Ośrodka Szkolenia Kierowców w jednym mieście. W Białymstoku osoby prowadzące fanpage na Facebooku “Pieszy Białystok” od dłuższego czasu dokumentują nieprawidłowe parkowanie. Wśród publikowanych samochodów regularnie pojawiają się również pojazdy szkół nauki jazdy.
Jednym z takich ośrodków jest Auto-max. Na zdjęciach opublikowanych w sieci samochody szkoleniowe stoją w centrum miasta w miejscu objętym zakazem zatrzymywania oraz na chodniku. O zakazie informuje oznakowanie pionowe, a organizację ruchu dodatkowo podkreśla oznakowanie poziome.

Trudno przy tym mówić o pojedynczym błędzie jednego instruktora, gdy podobne zdjęcia pojawiały się wielokrotnie, a samochody stojące w tym miejscu można znaleźć także na materiałach publikowanych przez sam ośrodek w socialmediach.
Zadzwoniliśmy pod numer podany na stronie. Po przedstawieniu się i poproszeniu o komentarz, nasz rozmówca – prawdopodobnie właściciel – rozłączył się.

Kolejnym przykładem jest białostocka szkoła Alfa. Autor jednego z materiałów dokumentujących parkowanie samochodu ośrodka twierdzi, że zwrócił instruktorowi uwagę, iż pojazd stoi w miejscu objętym zakazem.
Odpowiedź miała być wyjątkowo krótka: „Tak, wiem”.

OSK SzAŁ krytykuje… ludzi zwracających mu uwagę
Na profilu Pieszy Białystok powtarza się także nazwa kolejnego ośrodka – SzAŁ Ośrodek Szkolenia Kierowców. Na jednym ze zdjęć samochód z oznaczeniem nauki jazdy został pozostawiony bardzo blisko przejścia dla pieszych.

W internecie można znaleźć również inne fotografie samochodów tego ośrodka stojących w sposób budzący zastrzeżenia. „Takiego >>parkowania<< z udzialem SzAŁ – Ośrodek Szkolenia Kierowców było w internecie o wiele więcej” – napisała Pani Maria na Facebooku grupy „Pieszy Białystok”.
O podejściu firmy do takich sytuacji sporo mówi również jego reakcja. Z profilu ośrodka pojawił się komentarz uderzający w osobę, która dokumentowała przypadki nieprawidłowego parkowania.

W przypadku szkoły nauki jazdy taki przekaz szczególnie razi. Instruktorzy mają nie tylko przekazywać wiedzę o przepisach, ale też pokazywać kursantom właściwe standardy zachowania na drodze. Tymczasem tutaj krytyka naruszeń spotkała się z odpowiedzią na poziomie kierowców wychowanych w PRL, którym zwracanie uwagi na złe zachowanie nieprawidłowo kojarzy się z donoszeniem do komunistycznych służb.
Warto dodać, że ulica Jagienki w Białymstoku jest regularnie wykorzystywana również przez inne ośrodki szkolenia kierowców. Na jednym ze zdjęć widać pojazd firmy Ośrodek Doskonalenia Techniki Jazdy „Faworyt” zaparkowany w tym samym rejonie.

Według autora fotografii instruktor miał przy tym przedstawić własną interpretację przepisów. „Na drodze za przejściem nie można parkować, a na chodniku można” – miał twierdzić instruktor.
Samochody pod samymi drzwiami OSK
Podobne materiały można znaleźć w Gliwicach. Tam z kolei możemy zobaczyć samochody należące do “L-SZKOŁA”. Przed siedzibą ośrodka znajduje się droga dla pieszych i rowerów, oznacza znakiem C-13/C-16 z pionową kreską, która wskazuje wydzieloną część dla rowerów i dla pieszych.
Na zdjęciach samochody szkoleniowe stoją bezpośrednio przed wejściem do ośrodka, zajmując przestrzeń przeznaczoną dla pieszych.
Nie wygląda to na jednorazowy przypadek. W galerii zdjęć samego OSK można odnaleźć fotografie samochodów i motocykli stojących przed lokalem.

„– „Jeżdżę tamtędy niekiedy na rowerze. Na 4 przejazdy 3 razy to auto było tak zaparkowane. Jeżeli ktoś u nich robił prawko i nie zdał to bym zgłosił reklamację bo ewidentnie instruktor PRD nie zna” – napisał autor zdjęcia. Nie tylko on miał podobne uwagi, ponieważ pod materiałami dotyczącymi tego ośrodka pojawiły się również relacje mieszkańców. „Tam to jest standard potrafią nawet koło pieszego przejechać po chodniku tak, że pieszy musi zejść na ścieżkę rowerową. Często tam stoją tak auta” – napisała pani Magdalena.
Jeden z materiałów jest jeszcze bardziej zaskakujący. Samochód szkoleniowy stoi na jezdni przy podwójnej linii ciągłej w sposób, który – jak wynika ze zdjęcia – pozostawia pozostałym kierującym problem z legalnym ominięciem pojazdu.

BRD24.pl skontaktował się telefonicznie z firmą. Komentarza właściciela nie udało nam się uzyskać. Usłyszeliśmy, że właściciel przebywa na urlopie i będzie dostępny dopiero na początku października.
„Oni są tego uczeni”
W Warszawie do sieci trafiło zdjęcie, na którym samochód firmy Autojar stoi na drodze dla pieszych, pozostawiając bardzo niewiele miejsca osobom idącym chodnikiem. Autor publikacji skomentował fotografię krótko: „Oni są tego uczeni”.

Na fotografii przy tylnym kole samochodu widać wyjeżdżoną w podłożu koleinę. Może to wskazywać, że w tym miejscu samochody pojawiają się częściej.
Kolejny przykład pochodzi z Tarnogóry. Samochód nauki jazdy stoi w miejscu objętym zakazem zatrzymywania, dodatkowo zajmuje przy tym przestrzeń przeznaczoną dla pieszych. Na tym samym zdjęciu widać również drugi samochód z oznaczeniem nauki jazdy ustawiony w podobny sposób.
I wreszcie Motokurs. Samochód z wielką literą „L” na dachu stoi w Warszawie mimo zakazu zatrzymywania i zajmuje drogę dla pieszych w sposób pozostawiający im niewiele przestrzeni.

Instruktor to nauczyciel. Dlaczego tolerujemy złych?
Przy wielu takich sytuacjach pojawia się zawsze to samo usprawiedliwienie. Samochód stoi tylko chwilę, kursant właśnie kończy jazdę, następny już czeka, trzeba tylko zamienić osoby za kierownicą, instruktor zaraz odjedzie.
Nie sposób nie zauważać, że takie zachowanie nauczyciela i mentora jest dla młodych ludzi demoralizujące. Skoro nawet przed zdobyciem prawa jazdy pokazuje im się, że zasady są tylko po to, by recytować je na egzaminach – a już w prawdziwym życiu nie przestrzegają ich nawet ci, którzy uczą, jak być powinno.
W przypadku instruktorów nauki jazdy zachowanie sprzeczne z prawem i pokazujące młodym ludziom wadliwe zachowania w Polsce przechodzi trochę bez echa. Co byłoby, gdyby tak zaczęli zachowywać się nauczyciele w szkołach? Gdyby oni na oczach swoich uczniów robili dokładnie to, czego na lekcjach wychowawczych im odradzają? Z pewnością w demoralizujących przypadkach natychmiast interweniowali by rodzice. Ci sami rodzice nie zabierają jednak dzieci ze szkół jazdy, których właściciele i instruktorzy publicznie łamią prawo drogowe.
Polska jest właśnie na drodze do zmiany całego systemu szkolenia i egzaminowania kierowców. System ten ma zacząć wreszcie nie tylko uczyć młodych ludzi, jak zdać egzamin, ale też ich kształtować do bycia bezpiecznymi, empatycznymi i rozumiejącymi, po co są zasady na drodze.
Czy w takim systemie powinno być dalej miejsce na ludzi, którzy demonstrują pogardę dla prawa? I jak należało by ich zresocjalizować?
Andrzej Łapa




