Społeczeństwo
Kierowcy: nie da się zatrzymać przed czerwonym na przejeździe. Instruktorzy i egzaminatorzy zdumieni
Opublikowano
2 godziny temu-
przez
luzPo zaostrzeniu kar na przejazdach kierowcy zaczęli przekonywać, że „nie da się” zatrzymać przed czerwonym sygnałem na przejeździe kolejowym, bo ten zapala się nagle. Wtóruje im Złomnik i poseł Koalicji Obywatelskiej. Instruktorzy nauki jazdy i egzaminatorzy dziwią się temu strachowi i przypominają, jak należy dojechać do torów

Polskich kierowców ogarnęła nagła panika. Zaczęła się już wtedy, gdy rząd ogłosił – po kolejowej katastrofie spowodowanej przez kierowcę ciężarówki – że za wjazd na przejazd kolejowy przy czerwonym świetle grozić będzie utrata prawa jazdy na trzy miesiące.
Jednym z pierwszych siejących strach był znany dawniej ze zwalczania fotoradarów Emil Rau. Po tym, jak zapowiedziano włączenie kolejowych kamer do nadzorowania kierowców na przejazdach, pisał na Facebooku, że „wykroczeniem jest wjazd na czerwonym już od 0,01s od jego startu, nie ma sygnału uprzedzenia, nie ma światła żółtego; 0,01s po włączeniu czerwonego będzie biczowanie/krojenie kasy od kierującego”.
Nieco później tę samą tezę podchwycił Tymon Grabowski znany jako „Złomnik” i nagrał film w Kanale Zero powtarzający dokładnie tę samą tezę Emila Rau. Przekonywał, że kierowca ma „zero szans na reakcję”, by móc zatrzymać się przed przejazdem kolejowym i że wystarczy sekunda nieuwagi, by stracić prawo jazdy.
Jeszcze dalej poszedł poseł Robert Dowhan (KO), który napisał interpelację do Ministerstwa Infrastruktury, w której domaga się instalowania także żółtego światła na sygnalizacji przed torami.
„Na każdym przejeździe, na którym jest sygnalizacja świetlna, wprowadzić pomarańczowe (żółte) światło, tak jak na skrzyżowaniach, i zapalać je na kilka czy nawet kilkanaście sekund wcześniej zanim pojawi się czerwone. Czy wyobrażacie sobie tylko czerwony sygnalizator na skrzyżowaniach drogowych? Byłby to istny armagedon, a jedyną odpowiedzią ministerstwa – zabieranie prawa jazdy” – napisał parlamentarzysta.
W sieci można znaleźć dziesiątki wpisów zwykłych kierowców, którzy też przekonują, że nie mają jak zahamować, bo czerwone światło na przejazdach nie jest poprzedzane żółtym.
A jak jest naprawdę?
Kamery nie łapią za 0,01 sekundy
Przede wszystkim trzeba sprostować nieprawdziwy przekaz dotyczący rzekomego łapania przez automatyczne systemy na przejazdach kolejowych już gdy światło pali się 0,01 s.
Jak przekazał brd24.pl Zespół do spraw Informacji i Komunikacji Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego, kamery łapią tam kierowców, gdy czerwone światło kolejowego sygnalizatora pali się co najmniej od 3 sekund. To naprawdę duże opóźnienie. Trudno uznać, że ktoś nie miał czasu na rekację.
Warto też dopowiedzieć, że nie jest wykroczeniem sytuacja, w której kierowca już mija sygnalizator, gdy ten się włącza. Bo wówczas już wjechał za niego zanim światło tego zakazało. Należy wówczas po prostu sprawnie opuścić przejazd.
Instruktor i egzaminator tłumaczą, że można się zawsze zatrzymać
Czy to naprawdę niemożliwe, by nie nadziać się na sytuację, w której mimo chęci wpadniemy na przejazd na czerwonym świetle? Eksperci dziwią się takiemu przekonaniu.
– Sygnalizator nie jest pierwszym elementem przejazdu, to bardzo istotne, zarówno w procesie egzaminowania, jak też w procesie szkolenia. Przejazd zawsze jest poprzedzony znakiem ostrzegawczym, który jest ustawiany odpowiednio wcześniej, a w zależności od przestrzeni na drodze, mamy jeszcze słupki wskaźnikowe, które tę odległość dookreślają – mówi Tomasz Matuszewski, egzaminator i wicedyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Warszawie. – Dyskusję o tym, że nie można przewidzieć, kiedy zapali się czerwone na sygnalizatorze przed przejazdem trzeba poprzedzić przypomnieniem regulacji dotyczącej zarządzania prędkością. Jeśli od znaku ostrzegawczego kierowca dostaje ostrzeżenie, że będzie przejazd, to musi zacząć dostosowywać do tego prędkość. Musi ją na tyle ustalić, żeby w przypadku, gdy zobaczy znak STOP, czy sygnalizator, czy też opuszczające się zapory, ta prędkość dała mu pełną pewność, iż przed tym sygnalizatorem będzie się w stanie zatrzymać – zaznacza i dodaje najprościej: – Po prostu trzeba dojechać tam tak wolno, żeby zdążyć się zatrzymać, gdy zapala się czerwone.
Matuszewski zauważa, że jeżdżenie w tych miejscach kierowcy wykonują trochę bez refleksji. – Na kursie kandydat powinien zostać nauczony tego, żeby mieć percepcję tego, co jest przed przejazdem wcześniej i zostać pouczony, że tam się sygnalizator zapala nagle – wskazuje wicedyrektor WORD w Warszawie. – Oczywiście dodajmy, że nikt nikogo nie będzie karał, gdy światło uruchomi się tam, kiedy kierowca mija już sygnalizator. Nie możemy przecież wymagać niepodlegania prawom fizyki, jeśli prędkość oczywiście była dostosowana do sytuacji.
Niestety, na polskich drogach widać kierowców jeżdżących przez przejazdy z większymi prędkościami. Takie zachowanie nie daje im szans na to, by wyhamować. Jest w dodatku sprzeczne z przepisami.
– Przypominam, że prawo mówi, iż kierowca przed przejazdem ma zachować szczególną ostrożność i w każdym przypadku upewnić się, czy nie nadjeżdża pociąg. Przypominam – w każdym przypadku, a więc na każdym przejeździe, także na tym, na którym są szlabany i światła – mówi Mariusz Sztal, były egzaminator na prawo jazdy, szef szkoły nauki jazdy IntroHL. – Nie ma wyjścia, przed przejazdem trzeba schodzić do minimalnej prędkości. Jak ktoś jedzie 40 km/h to nie da rady zareagować na pociąg mknący 100 km/h, ani na sygnalizator, który się zapali – dodaje.
Sztal przytacza analogię do skrzyżowań równorzędnych. – Bo tam kierowcy jakoś zwykle nie mają problemu, by tak zwolnić, gdzie widoczność jest trudna, żeby prawie przetoczyć się sprawdzając najpierw, czy ktoś z prawej nie jedzie – mówi.
O sprawę karania kierowców na przejazdach kolejowych zapytaliśmy też Komendę Główną Policji.
– Przejazd kolejowy to szczególne miejsce na drodze. Przypomnijmy, że zgodnie z obecnie obowiązującymi przepisami kierujący pojazdem, zbliżając się do przejazdu kolejowego oraz przejeżdżając przez przejazd, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność. Przed wjechaniem na tory jest on obowiązany upewnić się, czy nie zbliża się pojazd szynowy, oraz przedsięwziąć odpowiednie środki ostrożności, a także prowadzić pojazd z taką prędkością, aby mógł go zatrzymać w bezpiecznym miejscu m.in. wtedy, gdy dawany sygnał zabrania wjazdu na przejazd – przypomina kom. Mariusz Kurczyk, ekspert Wydziału Koordynacji i Profilaktyki Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji. – Trzeba pamiętać, że każda sytuacja wymaga indywidualnej analizy oraz oceny okoliczności konkretnej sprawy – dodaje.
Łukasz Zboralski




