Filmy
Czekał rowerzysta. A policja dała mandat za nieustąpienie pieszemu. Słusznie?
Opublikowano
2 lata temu-
przez
luzPolicja w Warszawie ukarała kierującą samochodem za nieustąpienie pierwszeństwa pieszemu, który zamierzał wejść na pasy. Problem w tym, że to był… rowerzysta siedzący na rowerze
Ta sytuacja została zarejestrowana przez kierującą samochodem w Warszawie. Mijała na trasie przejście dla pieszych z „Agatką”, czyli takie, przy którym trzeba wzmóc jeszcze uwagę, bo jest często uczęszczane przez dzieci.
Do przejścia dojechał rowerzysta. I stanął.
W tym miejscu nie było przejazdu dla rowerów. Kierująca przejechała więc nie zatrzymując się przed pasami. Formalnie rowerzyście nie wolno było wjechać na „zebrę”. Obok zebry biegła droga dla rowerów wyznaczona w jezdni – ale gdyby tam chciał wjechać rowerzysta, włączałby się do ruchu i musiał ustąpić kierowcy.
Za co ten mandat?
Kawałek dalej kobieta została zatrzymana przez policjantów, którzy jechali za nią. Nie bardzo wiedziała, za co. „Nie ustąpiła pani pierwszeństwa!” – wyjaśnił policjant. I dodał: „Człowiekowi na rowerze czekającemu na przejazd przez przejście”.
Gdy kierująca tłumaczyła, że to był człowiek na rowerze, policjant odparł, że gdy on radiowozem się zatrzymał, to rowerzysta zsiadł i przeprowadził rower po pasach jako pieszy.
Tymczasem polskie prawo traktuje rowerzystów jak pieszych tylko w szczególnym wyjątku – gdy są oni dziećmi do lat 10. Tu na pewno taka sytuacja nie zachodziła. Trudno też powiedzieć, by kierująca nie zachowała szczególnej ostrożności – nie jechała szybko, a rowerzysta zatrzymał się i widziała z daleka, że on nie wjeżdża.
Wiadomo, że kobieta przyjęła od policjanta mandat w kwocie 1500 zł (i zapewne 15 punktów karnych), jednak po przemyśleniu sytuacji wniosła sprzeciw i uznała, że mandatu jednak nie przyjmuje – każdy ukarany ma na taką decyzję 7 dni.
Odwołanie od mandatu rozpatrzy sąd.
luz
Artykuły, które mogą Cię zainteresować

Straszne szkoły jazdy w Polsce. Instruktorzy łamią prawo przy kursantach

„Mi jest przykro, że tak się stało”. Krzysztof po pijaku urwał dziecku nogę. Więzienie wcale go nie zmieniło

„Jak się ma 300 KM, to się nie da nie zapierdalać”. Po kolizji współsprawca nie został ukarany. Policja poszła na łatwiznę




